r e k l a m a

Partner serwisu

Jarek ze wsi na Podlasiu miał rozpocząć studia muzyczne w Anglii. Plany przerwała śpiączka

Wieś i Rodzina Pomoc
Data publikacji 20.01.2019r.

U stóp miał cały świat. Przystojny, zawsze uśmiechnięty, wybitnie uzdolniony muzycznie i językowo. Wkrótce miał wyjechać z rodzinnej wsi na Podlasiu, aby rozpocząć wymarzone studia w Anglii. Plany Jarka Suchodoły pokrzyżowały nagły atak duszności, zatrzymanie krążenia, niedotlenienie mózgu, wreszcie – kilkumiesięczna śpiączka. Dziś Jarek nie mówi, nie chodzi, wymaga całodobowej opieki.

„Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach”, mawiał amerykański reżyser Woody Allen. O słuszności tego powiedzenia przekonała się rodzina Suchodołów z podlaskiego Lewkowa Starego. Cztery lata temu spokojne rodzinne życie zakłóciła nagła choroba najmłodszego syna, 20-letniego Jarosława. Panika, próba reanimacji – to wciąż żywe, bolesne wspomnienia rodziny Suchodołów. Dziś walczą o powrót syna do zdrowia. Nie tracą nadziei pomimo zmęczenia, bezsilności, poczucia niesprawiedliwości czy osamotnienia. Przed nimi decyzje – może już wkrótce Jarek będzie mógł samodzielnie funkcjonować i cieszyć się życiem?

r e k l a m a

Świat się odwraca

Południe, 4 lutego 2014 roku. Rodzina Suchodołów zajęta jest codziennymi obowiązkami. Pani Krystyna, mama pięciorga dzieci, gotuje obiad. Jej mąż Jan przywozi ze stodoły drewno na opał. Towarzyszy mu najmłodszy syn Jarek, który chętnie angażuje się w pracę – na taczkę ładuje ściętą brzozę. Co pewien czas przystaje, aby zaczerpnąć powietrza.

r e k l a m a

Mówiłam, żeby poszedł do lekarza, bo ciągle biegał taki podziębiony, jak to młodzi – wspomina pani Krystyna. – Poza tym to był zdrowy, mocny, wysoki chłopak, ponad metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Dawniej chorował na astmę oskrzelową, ale był wyleczony. Zgodnie z zaleceniami lekarskimi odstawił wszystkie leki. Czuł się doskonale – dodaje.

Mama Jarka proponuje synowi obiad. Ten odmawia. Idzie po kolejne drewno, znów wchodzi do kuchni. W pewnym momencie blednie, nie może oddychać, osuwa się na podłogę.

Usłyszałam charczenie. Myślałam, że – jak zwykle – Jarek dowcipkuje, ale po chwili zorientowałam się, że to nie żarty. Córka popędziła po męża z krzykiem, że syn umiera.

Jakby ktoś przywalił mi 10-kilogramowym młotem w głowę – opowiada Jan Suchodoła. – Przybiegłem do domu, zaczęliśmy reanimować syna. Dopiero po 40 minutach przyjechała karetka, o co mamy ogromny żal do pogotowia – nie kryje emocji. – Ponadto, Jarka intubował... ortopeda, uszkadzając mu tchawicę. Z tego powodu do dziś syn nie może wydobyć powietrza z nosa ani ust. Nie może też mówić.

Karetka zabiera chłopaka do szpitala. Rozpoznanie: nagły zanik krążenia, niedotlenienie mózgu oraz porażenie czterokończynowe. Przyczyny – nieznane. Jarek spędza w śpiączce następne trzy miesiące. Po wybudzeniu kolejne pięćdziesiąt dni przebywa na intensywnej terapii.



  • Krystyna i Jan Suchodołowie nie tracą nadziei na poprawę zdrowia syna. Może jeszcze kiedyś zagra im na gitarze?

28 lipca zostaje wypisany do domu. Nie potrafi samodzielnie siedzieć, nie trzyma głowy, karmiony jest przez nos, następnie – przez gastrostomię. Oddycha za pomocą rurki tracheostomijnej. Krystyna i Jan Suchodołowie nie umieją odnaleźć się w nowej sytuacji. Nic więcej nie da się zrobić? Tak będzie zawsze? – zastanawiają się. Wierzą jednak, że zły los się odwróci. I tak się stanie.

Jeszcze będzie dobrze

Dziś Jarek samodzielnie siedzi, uśmiecha się, potrafi porozumiewać. Z trudem utrzymuje tabliczkę z wypisanymi literami, dzięki której komunikuje się z najbliższymi.

Pokazałeś już państwu gitarę elektryczną, którą sam zbudowałeś? – pyta dr Grabowski, który wspiera rodzinę Jarka oraz pomaga pozyskiwać środki na rehabilitację. – Facet nie po to komponował rockowe kawałki, żeby resztę życia spędzić w takim stanie, w jakim jest teraz – dodaje.

Ojciec przynosi instrument, z dumą zerka na syna. Jarek uśmiecha się od ucha do ucha, choć nic nie potrafi powiedzieć. Niewiele też zapamięta ze wspólnego spotkania – po kilku minutach zapomni, kto go odwiedził, o czym rozmawiano.

Dawnej, kiedy był sprawny, spotykał się z kolegami, żeby śpiewać i grać. Był towarzyski, pogodny, lubiany. Mógł pochwalić się pierwszym miejscem w międzyszkolnym konkursie z języka angielskiego. Naukę w liceum ukończył z wyróżnieniem. Wkrótce miał rozpocząć studia muzyczne w Wielkiej Brytanii, o których marzył.

Oczywiście, teraz jest dużo lepiej niż kilka lat temu – mówi pani Krystyna. – Jednak wciąż jest wiele do zrobienia. Jarek ma przykurcz dłoni i stóp, problemy z piciem i jedzeniem. Ma założony cewnik, nie chodzi. Od kilku lat z mężem śpimy na raty. Jak tylko zaskrzypi łóżko, któreś z nas zaraz biegnie sprawdzić, czy syn oddycha i czy rurka tracheostomijna się nie zatkała – zapewnia mama.



  • Dzięki podjęciu kosztownego leczenia, Jarek wkrótce mógłby samodzielnie stanąć na nogi

Najtrudniejszą decyzją, która stoi przed rodzicami Jarka, jest ta dotycząca operacji. Dzięki rekonstrukcji krtani, zoperowaniu przykurczonych rąk i nóg oraz terapii neuro­logopedycznej, w przyszłości Jarek mógłby samodzielnie chodzić, mówić, korzystać z toalety.

Wstępnie zakreśloną strategię działania już mamy. Operacja niesie ze sobą ryzyko powikłań, ale warto wziąć pod uwagę ogromną szansę na samodzielność, którą zyskałby Jarek – przekonuje chirurg. – Celem leczenia byłby stan, w którym chłopak, już wyrehabilitowany, zdobyłby w indywidualnym nauczaniu jakiś zawód. Wszystko jest do zrobienia.

Z pewnością decyzja o podjęciu hospitalizacji wiązałaby się z koordynacją licznych badań, terapii, wyjazdów, diagnoz. Tymczasem ogromnym problemem dla rodziny Suchodołów jest odległość od najbliższego szpitala oraz koszty rehabilitacji. Leki, transport, konsultacje, noclegi, środki opatrunkowe – na wszystko potrzebne są finanse.

A jeśli będzie lepiej, niż przypuszczamy? – zastanawiają się państwo Suchodołowie. – Wierzymy, że to, co dobre, jeszcze przed Jarkiem. Wszystko się może zdarzyć.

Małgorzata Janus

Prosimy o wsparcie leczenia Jarka Suchodoły:
Fundacja Hospicjum Proroka Eliasza
ul. Szkolna 20, 16-050 Michałowo
nr rachunku: 39 8060 0004 0551 0139 2000 0050
z dopiskiem: „Na rehabilitację i leczenie Jarka”

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody