Od łuszczarki do ryżu do produkcji ciągników i importu Porsche
Pierwsze łuszczarki były napędzane siłą ludzkich mięśni bądź koni lub innych zwierząt. W latach trzydziestych XX w. firma rozwijała maszyny związane z przetwórstwem zbóż i automatyzacją prac rolniczych. W 1940 r. zaprezentowała pierwszy rotacyjny kultywator glebowy, a w 1948 r. rozpoczęła produkcję pierwszego własnego silnika wysokoprężnego chłodzonego wodą.
W 1961 r. powstał pierwszy ciągnik rolniczy marki Iseki model TC-10, który miał silnik o mocy 10 KM. Kolejny model stanowił ciągnik TC-15. Była to również własna konstrukcja o 5 KM mocniejsza. Traktor jednak okazał się być zbyt słaby względem potrzeb i maszyn wykorzystywanych przez ówczesnych japońskich rolników. To dlatego została podjęta decyzja o nawiązaniu współpracy z niemieckim Porsche. Podpisana została umowa o imporcie traktorów tej marki do Japonii.
Na rynek tego kraju trafił dwucylindrowy model Porsche Standard Star 219 oraz trzycylindrowe Porsche Super 309 i Porsche Super Export 329. Do Japonii zostało sprowadzonych około 200 ciągników, które jednak nie sprawdziły się w tamtejszych warunkach. Były bowiem zbyt ciężkie i topiły się na stanowiskach, gdzie rośliny uprawiane były w wilgotnej glebie.
Rozwiązania w zakresie jednostek napędowych i układu przeniesienia napędu
Ciągniki projektowane z myślą o europejskich gospodarstwach były zbyt duże i ciężkie na mokre pola ryżowe. Na grząskim podłożu maszyny traciły możliwość skutecznej pracy i zapadały się.
Dlatego też została podpisana kolejna umowa o produkcji ciągnika na licencji Porsche. W 1963 r. Iseki podpisało oficjalną umowę o współpracy technologicznej i licencyjnej z firmą Porsche-Diesel.
W rezultacie powstała seria TB oparta na projektach i układach napędowych wywodzących się od Porsche. Nie były to jednak ciągniki przeniesione wprost z europejskiej produkcji. Iseki wykorzystało rozwiązania Porsche, przede wszystkim w zakresie jednostek napędowych i układu przeniesienia napędu, ale konstrukcje zostały zmniejszone i odchudzone. Zmieniono również ich wygląd, choć zachowano charakterystycznie zaokrągloną maskę. Iseki stworzył wiele modeli serii TB w tym TB-20. Traktor w Japonii uchodzi za kultowy. W 1966 r. TB-20 wziął udział w teście ciągników na świeżo zrekultywowanych terenach Hachirogata w prefekturze Akita. Spośród 17 maszyn 11 producentów, pracujących w bardzo trudnych warunkach, TB-20 jako jedyny przeszedł próbę. Rok później ciągnik wykorzystano w badaniach prowadzonych przez klub badawczy Uniwersytetu Kioto. W ramach testów osiągów na dużej wysokości TB-20 dotarł na szczyt Fudżi (3776 m n.p.m.).
Zwrotność i łatwość poruszania zamiast gabarytów
Iseki zaczęło rozwijać eksport już w latach 50., ale większe znaczenie dla europejskiej obecności marki miała druga połowa lat 60. W 1967 r. firma rozpoczęła eksport do Francji, a rok później do Niemiec. W 1971 r. w Brukseli powstała europejska centrala N.V. Iseki Europe S.A.
W Polsce oficjalna działalność marki Iseki rozpoczęła się w 2016 r. W pierwszych latach rozwijana była sieć dealerska i zaplecze serwisowe. Oferta obejmowała przede wszystkim maszyny z silnikami Diesla, a później została rozszerzona o kolejne grupy produktów – między innymi karczownice, kosiarki oraz maszyny zdalnie sterowane.
Iseki obecnie specjalizuje się w produkcji maszyn lekkich. Oferuje rozwiązania dla użytkowników, którzy nie wymagają dużej mocy. W wielu pracach komunalnych, ogrodniczych czy związanych z utrzymaniem zieleni ważniejsze są gabaryty, zwrotność, możliwość współpracy z osprzętem i łatwość poruszania się między przeszkodami.
Komfort operatora, ergonomia i możliwość współpracy z różnym osprzętem
Podczas ostatniego Agro Show firma Iseki przedstawiła premierę bogato wyposażonego ciągnika TM4, który dostępny jest w wersji z silnikiem o mocy 21 i 25 KM. Ciągniki posiadają hydrostatyczny napęd, fabryczną kabinę, rozbudowaną hydraulikę i dwa gniazda WOM. Producent przewidział możliwość wyboru ogumienia. Wyposażenie pozwala wykorzystać traktor zarówno przy pielęgnacji zieleni, odśnieżaniu i pracach porządkowych, jak i w gospodarstwie ogrodniczym, szkółkarskim i sadowniczym czy przy lżejszych pracach rolniczych.
Iseki TM4 zastępuje hydrostatyczne modele TM3267 i TM3217. W nowej konstrukcji producent skupił się przede wszystkim na komforcie operatora, ergonomii i możliwości współpracy z różnym osprzętem.
TM4 wyróżnia się fabryczną, zintegrowaną kabiną. Została zaprojektowana z myślą o dobrej widoczności i komforcie operatora. Jest izolowana akustycznie, termicznie i przeciwwilgociowo, a układ ogrzewania i klimatyzacji ma trzypoziomowy wentylator oraz płynną regulację temperatury.
Duża przednia szyba ułatwia obserwację osprzętu. Wszystkie szyby są przyciemniane, tylna jest dodatkowo ogrzewana i otwierana. W standardzie znajdują się przednie i tylne reflektory robocze LED, a automatyczne reflektory robocze cofania są dostępne jako opcja.
Na co dzień przydatne są również szeroko otwierane drzwi, gniazda elektryczne i USB, instalacja radiowa z anteną zewnętrzną i głośnikami oraz wycieraczka przedniej szyby z funkcją pracy przerywanej. Dostępny jest także fotel z zawieszeniem pneumatycznym.
Trzystopniowa przekładnia hydrostatyczna
Kabina ma składany kogut ostrzegawczy, regulowane ramiona lusterek oraz lewy stopień wejściowy. Opcjonalnie można zamówić główny wyłącznik akumulatora. TM4 wykorzystuje trzystopniową przekładnię hydrostatyczną. Prędkość maksymalna wynosi 28 km/h przy zastosowaniu największego dostępnego ogumienia. Hydrostat sprawdza się szczególnie tam, gdzie operator często zmienia prędkość i kierunek jazdy. Dotyczy to między innymi koszenia, pracy z zamiatarką, manewrowania przy krawężnikach czy odśnieżania. W standardowym wyposażeniu znajduje się również tempomat, przydatny podczas koszenia dużych, otwartych powierzchni oraz regulowana kolumna kierownicy.
Firma Iseki podczas Agro Show poinformowała o promocji, jaką wprowadziła na ostatnie sztuki poprzednika serii TM4. Traktory dostępne są w cenie 55 tys. zł, ich katalogowa cena trzy lata temu wynosiła 70 tys. zł. Po dołożeniu do tego modelu traktorów ładowacza czołowego w cenie 64 tys. zł można nabyć nową maszynę o mocy 25 KM.
Tomasz Ślęzak
