Pięć kategorii i 100 punktów do zdobycia
Rywalizacja odbyła się w połowie września. Organizatorem wydarzenia była Kujawsko-Pomorska Izba Rolnicza oraz firma Inter-Vax, która jest autoryzowanym przedstawicielem kilku znanych marek sprzętu rolniczego. Konkurs odbywał się według ściśle ustalonych zasad.
Podzielony był na dwa etapy. W pierwszej części zawodnicy mieli za zadanie dokonać odpowiednich ustawień pługa. Organizatorzy wyznaczyli na to 15 min. Następnie przejeżdżali na poletka, gdzie wykonywane były dwa przejazdy oceniane przez sędziów a na co dzień pracowników naukowych Politechniki Bydgoskiej. Komisja konkursowa oceniała pięć parametrów: czas zaorania działki, miejsce wbicia pierwszej skiby, zakończenie orki na uwrociu, głębokość orki, prostoliniowość i ogólny wygląd zaoranego poletka. Sędziowie za każdą z tych kategorii przyznawali punkty. Maksymalnie można było ich zdobyć 100.
Regulamin konkursu przewidywał, że regulowane będą trzy ustawienia pługa: łącznik centralny z ciągnikiem, głębokość orki i szerokość pierwszej skiby. Pozostałe parametry były ustawione na stałe. Po każdym przejeździe operatorzy firmy Inter-Vax, dokonywali deregulacji trzech parametrów, tak aby kolejny zawodnik nie mógł korzystać z ustawień dokonanych przez poprzednika.
– Ocenialiśmy pięć parametrów za każdy można było uzyskać 20 punktów. Każdy z tych parametrów był tak samo ważny. Ja oceniałem prostoliniowość i głębokość orki. W tym roku ustaliliśmy, że orka będzie wykonywana na głębokości 25 cm. Pierwszy pomiar głębokości wykonywałem około pięciu metrów od linii rozpoczęcia zabiegu. Ostatni był podobnie wykonywany, bo pięć metrów przed końcem oranego pola. Ważną kwestią było, aby nie tylko średnia głębokości była taka sama i wynosiła 25 cm, ale aby nie było dużych różnic na głębokościach w poszczególnych miejscach. Prostoliniowość zaś polegała na pomiarze odchylenia od linii prostej. Zawodnicy za to mieli odejmowane punkty – wyjaśnił nam prof. Lech Gałęzewski, przewodniczący konkursowej komisji.
Ważnym parametrem był czas orki mierzony od momentu, kiedy następował wjazd na poletko konkursowe. Zawodnicy wykonywali zabieg nie zawsze się spiesząc. Czas był bowiem odzwierciedleniem sprawności wykonywanego zadania. Uczestnicy Konkursu tak wykonywali orkę, aby pozostałe oceniane parametry nie były wykonywane gorzej i niedokładnie.
Orka nigdy nie będzie całkowicie wyeliminowana
Pomysł na Konkurs Orki zrodził się kilkanaście lat temu z potrzeby rywalizacji.
– Uważam, że jest to świetna okazja do tego, aby doskonalić własne umiejętności i promować zabieg orki. Obecnie ulega on zapomnieniu. Wpływ na to mają koszty i warunki klimatyczne. Często zwłaszcza jesienią jest zbyt sucho, aby móc stosować pług. Orka jest także wypierana przez przepisy i regulacje takie jak ekoschematy, które namawiają do tego, aby stosować uprawy bezokrowe. My zaś stwarzamy warunki do podtrzymywania umiejętności podstawowego zabiegu rolniczego. Orka nigdy nie będzie całkowicie wyeliminowana. Warunki się zmieniają i wielu rolników otwarcie mówi o konieczności powrotu do używania pługa choćby z powodu zwiększającej się presji chwastów i uodparniania na dostępne herbicydy – powiedział nam Mirosław Smaruj, członek zarządu KPIR i jeden z sędziów Konkursu.
Zmagania są organizowane w sposób transparentny i reprezentatywny. Udział w nim bierze przedstawiciel każdego ziemskiego powiatu. Województwo kujawsko-pomorskie tworzy 19 takich powiatów. W tym roku odbywał się on w warunkach szczególnych. Na terenie powiatu żnińskiego, gdzie organizowany jest konkurs, nie ma problemu z brakiem wody. Opady deszczu były obfite przez co orka wilgotnej gleby przebiegało bardzo sprawnie.
– Warunki są naprawdę dobre. Do dyspozycji mamy pole zróżnicowane pod kątem jakości gleby. W tym roku nikt nie narzeka na warunki, ponieważ pług w każdym miejscu wchodził w glebę z łatwością. Zabiegi orki oceniało się łatwo, ponieważ skiby nie rozsypywały się z powodu braku wilgoci – ocenił Mirosław Smaruj.
Na potrzeby orki zostały przygotowane trzy takie same zestawy maszynowe. W tym roku po raz pierwszy zawodnicy mogli korzystać z nowych ciągników Zetor 6170, które były zagregowane tradycyjnie z czteroskibowymi pługami obracalnymi marki Unia model Ibis XMS.
Rodzinny piknik i wiele dodatkowych wydarzeń towarzyszących
Przy okazji Wojewódzkiego Konkursu Orki realizowanych jest wiele imprez towarzyszących, w tym rodzinny piknik promujący mięso wieprzowe. Przyjeżdżają także kolekcjonerzy i miłośnicy starych ciągników. Uczestnicy pikniku mogli podziwiać pieczołowicie odrestaurowane Zetory oraz Ursusy. Konkurs przyciągnął także fanów orki i starych maszyn z dalszych regionów województwa.
– Przyjechałem tutaj aż z położonej w Borach Tucholskich gminy Cekcyn. Lubię stare ciągniki i z przyjemnością je w Podgórzynie obejrzałem. Na konkurs przywiozłem także pojazd, który sam wyremontowałem. To lekki pojazd rolniczy John Deere AMT 626. Znalazłem go w zupełnej rozsypce w Niemczech. Na co dzień pracuję tam jako operator maszyn rolniczych – usłyszeliśmy od Wojciecha Majewskiego, miłośnika rolniczych maszyn z miejscowości Pamiętowo.
AMT 626, wyprodukowany został w 1990 r. Maszyna została odnaleziona w opuszczonym gospodarstwie na terenie Niemiec, gdzie stała pod gołym niebem przez około 15 lat. W momencie zakupu stanowiła kompletną i porzuconą w krzakach ruinę. Mimo opłakanego stanu właściciel dostrzegł w nim potencjał i odkupił go za symboliczną kwotę 300 złotych.
Firma Inter-Vax tradycyjnie przygotowała konkurs dla pań. Jak co roku polegał on na pokonaniu slalomu wyznaczonego przez baloty słomy. Liczył się czas oraz precyzja jazdy, ponieważ do przedniego TUZ ciągnika był zamontowany talerz, na którym spoczywała gumowa piłka. W przypadku wypadnięcia piłki konieczne było zatrzymanie ciągnika i ponowne umieszczenie jej na talerzu co kosztowało cenne sekundy.
Panie ścigały się na czas. W tym roku konkurs po raz pierwszy nazywał się „Kobiety na Lovole”. Wynikało to ze zmiany marki ciągnika. Model M404, na którym rywalizowały zawodniczki cieszy się dużą popularnością i jest chętnie kupowany przez firmy komunalne.
Profesjonalna operatorka współprowadząca gospodarstwo rolne
Zawody przeznaczone dla pań wygrała Beata Kania, która na co dzień jest profesjonalnym operatorem ciągnika i wykonuje wiele zabiegów polowych. Pomaga swojemu tacie Piotrowi prowadzić gospodarstwo. Od października zaczyna studia na kierunku weterynaria i dalej zamierza współprowadzić gospodarstwo.
– W gospodarstwie bronuję talerzuję i koszę łąki. Jeżdżę ciągnikiem Marki New Holland oraz C-360 i mocniejszymi Ursusami z silnikami cztero- i sześciocylindrowymi. Ciągnikiem Lovol jechało się całkiem przyjemnie. To była mechaniczna maszyna, w której trzeba było odpowiednio wyczuć sprzęgło, aby jechać precyzyjnie. Konieczne też było zmniejszenie prędkości na zakrętach, tak aby piłka na talerzu nie podskakiwała – powiedziała nam Beata Kania z Ryszewa w gminie Rogowo.
– Z córką gospodarstwo prowadzimy razem. Ona więcej wykonuje prac przy maszynach niż w domu. Spędza cały czas ze mną a nie z mamą. Prowadzę firmę transportową i często wyjeżdżam. Kiedy mnie nie ma, córka wykonuje niezbędne prace polowe – poinformował nas dumny tata Piotr.
Orka mieszana z systemem uproszczonym
W XIII Wojewódzkim Konkursie Orki pierwsze miejsce zajął Filip Śliwiński reprezentujący powiat chełmiński, który wyprzedził Patryka Boćka z powiatu bydgoskiego oraz Mariusza Mellera z powiatu nakielskiego.
– Aby wygrać konkurs konieczne było staranie się i wykonywanie zabiegu tak samo precyzyjnie i dokładnie jak u siebie. Nie zaskoczył mnie sprzęt, był najwyższej jakości a jego obsługa nie sprawiła żadnego problemu. W swoim gospodarstwie stosuję orkę, ale jest ona mieszana z system uproszczonym w zależności od stanowiska i uprawy. Na co dzień użytkuję Ursusa 1014 i trzyskibowy obrotowy pług. Orka jest stosowana przede wszystkim pod uprawę ziemniaków. Uprawiam także pszenicę i kukurydzę. Orka wykonywana jest w gospodarstwie od zawsze i od kiedy dziadek mnie uczył orać, czyli od czasów małego chłopca. Jest to dobre rozwiązanie zwłaszcza dla mniejszych gospodarstw – powiedział nam zwycięzca Konkursu Orki.
Tomasz Ślęzak
