W weekend odbyła się kolejna, 24. już edycja Międzynarodowego Festiwalu Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych im. Jerzego Samelczaka w Wilkowicach koło Leszna. Tym razem na placu imprezy zgromadzono ponad 370 traktorów i łącznie ok. 430 maszyn i choć pierwszego dnia imprezy pogoda spłatała figla organizatorom i zwiedzający, to drugiego – w niedzielę – pojawiły się na nim tysiące miłośników maszyn rolniczych.
500 km starym traktorem. Niemcy przyjechali nimi do Wilkowic na kołach
Nic dziwnego, bo naprawdę było co oglądać. Hasłem przewodnim tegorocznej imprezy była niemiecka technika rolnicza, toteż nie zabrakło licznej reprezentacji kolekcjonerów z Niemiec, którzy nierzadko przybyli do Wilkowic… na kołach. Żeby pokonać przeszło 500-kilometrową trasę i dotrzeć na Festiwal na czas, wyruszyli oni w drogę już we wtorek.
To naprawdę nie lada wyczyn; wyobraźmy sobie kilkaset kilometrów do pokonania nośnikiem Fortschritt RS09 czy choćby ciągnikiem ZT303-D. A przecież w Wilkowicach nie zabrakło i starszych maszyn, które dotarły na wydarzenie zza Odry.
Schlüter, Deutz i Lanz. Takie ciągnikowe perełki pokazano w Wilkowicach
W kontekście tematu przewodniego nie zawiedli też polscy kolekcjonerzy. Klub Miłośników Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych Traktor i Maszyna zaprezentował m.in. rzadki model ciągnika Schlüter, mianowicie AS 30. Jak wyjaśnił nam jeden z członków Klubu Aleksander Hasiński, jest to rzadki egzemplarz w wersji eksportowej na Holandię. Ciągnik dopiero czeka na kompleksową renowację; na tę chwilę właściciel jest na etapie pozyskiwania dokumentacji nt. wyposażenia fabrycznego. Dopiero po jej uzyskaniu będzie można przystąpić do renowacji ciągnika.
Również z Holandii pochodzi druga zaprezentowana przez Aleksandra Hasińskiego perełka – bardzo rzadki Deutz F3M417 z 1951 roku; ten już w pełni odrestaurowany mechanicznie, choć ze względu na bardzo słabą dostępność części zamiennych z naprawdę ogromnym trudem. Również bardzo rzadkim egzemplarzem jest prezentowany w weekend, produkowany w Hiszpanii przez spółkę Lanz Ibérica Lanz Bulldog 6516 z 1958 roku.
Kupił go tanio, ale silnik był „pusty”. Odbudowa Bautza trwała prawie rok
Sporą kolekcję pieczołowicie odrestaurowanych niemieckich ciągników przywiózł ze sobą pan Bartek Rzepecki z Ksawerowa. Do takich należy 14-konny ciągnik Bautz z 1953 roku.
- Wybraliśmy ciągnik, przy którym renowacja zajęła najdłużej, bo był remontowany prawie rok; prawie 11 miesięcy. Był kupiony bardzo tanio, ale nie dość, że zmęczony pracą, to do tego zdekompletowany i największym wyzwaniem było tutaj poszukanie oryginalnych części. Udało się w Niemczech odnaleźć wszystkie brakujące części. Nawet silnik tego ciągnika był „pusty”. Nie było ani wału korbowego, ani tłoków. Drugi silnik został kupiony w Niemczech – tłumaczy pan Bartek.
Pierwszym zabytkowym ciągnikiem w kolekcji Bartka Rzepeckiego był Hannomag zakupiony po wizycie… w Wilkowicach przed kilkoma laty. I choć tam do naprawy było tylko sprzęgło, to jak przyznaje kolekcjoner, z czasem „człowiek potęguje sobie stopień trudności i nabiera odwagi”.
Poza wspomnianymi Bautzem i Hannomagiem pan Bartek zaprezentował również 12-koną Hellę-Lanz z 1958 roku, 22-konnego Güldnera z 1956 roku, 17-konnego Fahra z 1958 roku i najświeższy nabytek – 15-konny ciągnik Deutz F1L514/50 z 1951 roku.
To zaledwie ułamek niemieckiej techniki, jaki mogliśmy zobaczyć w tym roku w Wilkowicach. Na uwagę zasługują tutaj również silniki stacjonarne m.in. Deutza czy ciągnik Lanz Bulldog HL; pierwszy seryjnie produkowany ciągnik tej marki, wytwarzany w latach 1921–1927.
Takich Ursusów prawie się nie spotyka. C-350 F i C-345 z Perkinsem w Wilkowicach
Bez nich nie byłoby tej wystawy. W końcu jedną z atrakcji były strzelające co rusz z tłumika „Bombaje”. Teraz jednak nie o nich. Bardzo ciekawy egzemplarz przywiózł na wystawę znany kolekcjoner maszyn Wojciech Bury. Chodzi o model C-350 F; ciągnik bryłą przypominający C-360, jednak wyposażony w czterocylindrową czeską jednostkę napędową Slavia 4S95 chłodzoną powietrzem. Prototyp przez lata pracował w gospodarstwie rolnym, po czym wobec uszkodzenia silnika został odstawiony. Nowy właściciel przeprowadził pełną renowację, a ciągnik na co dzień można oglądać w muzeum Motonostalgia w Nieborowie.
Kilka ciekawych Ursusów przywiózł ze sobą wspomniany już Aleksander Hasiński. Wśród nich znalazły się m.in. dwa egzemplarze eksportowego modelu C-345 z oryginalnymi, trzycylindrowymi silnikami Perkinsa o mocy 38 KM oraz Ursus C-350, czyli C-4011 w wersji eksportowej z maską przypominającą tę z modelu C-360.
Traktor pulling, wyścigi i „Bombaje”. Stare ciągniki pokazały, co potrafią
Poza samą wystawą, na uczestników i zwiedzających czekały liczne atrakcje, w tym traktor pulling, wyścigi ciągników, odpalanie bombaja oraz konkurencję z kopią rycerską (oczywiście z ciągnikami w roli koni). Odbywały się również pokazy polowe, podczas których prezentowano m.in. orkę starymi ciągnikami.
Program festiwalu uzupełniły konkursy kolekcjonerskie, wybór traktorzystki i traktorzysty festiwalu, parada traktorzystek oraz korowód zabytkowych ciągników. Podczas otwarcia imprezy nagradzano również zasłużone dla niej osoby oraz przyznano nagrody Grand Prix za najciekawsze maszyny, które ufundował patron medialny wydarzenia - Tygodnik Poradnik Rolniczy.
Tegoroczny Międzynarodowy Festiwal Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych im. Jerzego Samelczaka w Wilkowicach przeszedł już do historii, jednak fani techniki rolniczej już ostrzą sobie zęby na jubileuszową, 25. edycję imprezy. Z pewnością będzie ona wyjątkowa, co zresztą zapowiadają już sami kolekcjonerzy, bo chyba każdy na ćwierćwiecze zechce przygotować coś ekstra.
A to oczywiście nie koniec naszych relacji z Wilkowic. Kolejne już wkrótce.
