Maszyny rolnicze drożeją wolniej, ale rolnik musi sprzedać więcej zboża, mleka i żywca
Ceny maszyn rolniczych w Polsce nadal rosną, ale wolniej niż w poprzednich latach. Problem w tym, że ceny płodów rolnych i produktów zwierzęcych nie nadążają za kosztami sprzętu. W efekcie rolnik, który chce kupić nową maszynę, musi dziś sprzedać znacznie więcej pszenicy, mleka czy żywca wieprzowego niż jeszcze kilka lat temu.
Ceny maszyn rolniczych rosną wolniej niż wcześniej
Na zmianę sytuacji na rynku maszyn zwraca uwagę Arkadiusz Zalewski, analityk rynku nawozów mineralnych, maszyn rolniczych i środków ochrony roślin IERiGŻ.
– W bieżącym roku dynamika zmian cen maszyn rolniczych na krajowym rynku jest stosunkowo niewielka na tle lat poprzednich – wskazuje Zalewski.
Jak wylicza, od początku roku do lipca sprzęt rolniczy podrożał o 1,3 proc., przy inflacji na poziomie 2,6 proc. Dla porównania, w analogicznym okresie ubiegłego roku wzrost cen maszyn wynosił 4,2 proc., a w latach 2022–2023 odpowiednio 22,4 i 10,4 proc.
– Wyraźne spowolnienie tempa wzrostu cen wynika przede wszystkim ze spadku popytu na nowy sprzęt. Sytuacja ta wiąże się z gorszą kondycją finansową gospodarstw rolnych – wywołaną niskim poziomem cen na podstawowych rynkach rolnych – a także z ograniczeniem zakupów finansowanych z programów inwestycyjnych – podkreśla analityk.
Maszyny droższe niż rok temu, ale wzrost niewielki
Z analiz IERiGŻ wynika, że w czerwcu maszyny rolnicze były droższe niż rok wcześniej o 1,7 proc.
Jeszcze rok wcześniej tempo wzrostu cen sprzętu wynosiło 4,8 proc. W czerwcu 2024 roku było to 4 proc., w czerwcu 2023 roku 17,2 proc., a w czerwcu 2022 roku ceny maszyn rosły rok do roku o niemal 30 proc. Choć więc skala podwyżek wyraźnie wyhamowała, dla rolników nie oznacza to automatycznie poprawy sytuacji.
Na siewnik trzeba sprzedać 551 dt pszenicy
Najlepiej pokazują to relacje cen maszyn do cen produktów rolnych. Przykładem jest siewnik zbożowy o wartości około 45 tys. zł.
– W czerwcu br. maszyny rolnicze podrożały zatem w stosunkowo niewielkim stopniu na tle lat poprzednich, niemniej jednak relacje cen sprzętu rolniczego do cen skupu podstawowych produktów rolnych uległy wyraźnemu pogorszeniu – zaznacza Zalewski.
Jak wylicza, na zakup takiego siewnika trzeba było w czerwcu 2026 roku przeznaczyć równowartość:
- 551 dt pszenicy,
- 87,8 dt żywca wieprzowego,
- 256 hl mleka krowiego.
W porównaniu z czerwcem 2025 roku oznacza to wzrost odpowiednio o 12 proc., 33,2 proc. i 30,6 proc.
Jeszcze kilka lat temu wystarczało znacznie mniej
Różnica jest jeszcze bardziej widoczna, gdy porówna się obecną sytuację z latami 2018–2020. Wtedy zakup siewnika wymagał sprzedaży około 276–286 dt pszenicy. W 2025 roku było to już 520 dt, a w czerwcu 2026 roku 551 dt.
256 hl mleka za siewnik
Podobnie wygląda sytuacja w przypadku mleka. Z danych udostępnionych przez Arkadiusza Zalewskiego wynika, że w latach 2018–2020 na zakup siewnika trzeba było przeznaczyć równowartość 148–155 hl mleka, w 2025 roku 191 hl, a w czerwcu 2026 roku już 256 hl.
Na siewnik trzeba sprzedać dwa razy więcej żywca niż kilka lat temu
Jeszcze większe pogorszenie widać przy żywcu wieprzowym. W latach 2018–2020 zakup siewnika wymagał sprzedaży około 38,2–44,7 dt żywca, w 2025 roku 67,4 dt, a w czerwcu 2026 roku już 87,8 dt.
Przyczepa też coraz mniej dostępna
Podobny trend widać w przypadku przyczepy rolniczej samowyładowczej. W czerwcu 2026 roku jej zakup wymagał sprzedaży równowartości:
- 925 dt pszenicy,
- 147,7 dt żywca wieprzowego,
- 430 hl mleka.
Dla porównania, w 2018 roku było to odpowiednio 570 dt pszenicy, 91,9 dt żywca wieprzowego i 307 hl mleka.
Sprzęt drożeje wolniej, ale jego dostępność dla rolników spada
Dane pokazują więc wyraźnie, że rolnik musi dziś sprzedać znacznie więcej zboża, mleka czy żywca niż kilka lat temu, aby kupić tę samą maszynę. Między innymi dlatego pomimo wyhamowania cen sprzętu popyt na nowe maszyny pozostaje słaby.
Kamila Szałaj
