Rolnik z Kujaw uprawia ponad 20 ha kalafiora i brokuła
Radosław Kaniewski prowadzi gospodarstwo rolne o powierzchni 21 ha w miejscowości Bruki Unisławskie (gm. Unisław, pow. chełmiński, woj. kujawsko-pomorskie). Zajmuje się uprawą kalafiora i brokułów z przeznaczeniem na mrożonki.
5 września, ok. godz. 12.00 w południe nad miejscowością, w której zlokalizowane są uprawy i gospodarstwo, przeszło gradobicie. Jak przyznaje rolnik, choć gradziny nie były duże, to rośliny zostały widocznie pokaleczone i obite.
– Gradobicie trwało od 10 do 15 minut. Zniszczeniu uległo ok. 6 ha kalafiora. Najbardziej uszkodzone są liście, chociaż miejscami pojawiały się róże, których część została obita i może się okazać, że jeśli temperatura wzrośnie, to będą gnić. Część plonu pewnie pójdzie na straty, bo nie będzie nadawała się do sprzedaży – prognozuje rolnik.
Jak dodaje, wykonał już zabiegi regenerujące, które ma nadzieję, że okażą się skuteczne.
– Wykonaliśmy zabiegi mające wspomagać odbudowę. Czy pomogą, to się dopiero okaże – dodaje.
Zobacz WIDEO i czytaj dalej:
Ceny skupu kalafiora i brokuła niższe o 20%
Kaniewski nie ukrywa, że opłacalność produkcji kalafiorów i brokułów w ostatnich latach zdecydowanie spadła. Z relacji rolnika wynika, że w stosunku rok do roku cena skupu kalafiora spadła o ok. 20%.
– Aktualnie cena za różyczkę kalafiora wynosi ok. 1,60 zł/kg, a za brokuła ok. 2,60 zł/kg. Dla porównania powiem, że dwa lata temu cena oscylowała w granicach ok. 3,60 zł/kg. Oznacza to, że cena rok do roku spadła o ok. 30-40% – wylicza.
Jaki jest powód spadku cen kalafiora i brokuła?
Zdaniem rolnika na spadek cen kalafiora i brokuła może mieć wpływ import towarów z zagranicy, o którym informują ich producentów właściciele chłodni.
– Firmy chłodnicze informują, że na rynku europejskim jest bardzo dużo egipskiego brokuła, a nasz krajowy przegrywa z nim ceną – informuje i dodaje, że jego zdaniem nie bez znaczenia jest również fakt, że plantatorzy warzyw z innych państw europejskich wyspecjalizowali się w tej uprawie i zwiększyli produkcję.
Rolnik: „Zakłady chłodnicze skracają nam kontrakty”
Jak informuje Kaniewski, dotychczas nie miał problemu ze sprzedażą kalafiorów i brokułów, ponieważ firmy chłodnicze, z którymi podpisuje kontrakty w taki sposób konstruują umowy, by rolnik nie mógł mieć do nich żadnych roszczeń.
– Problem polega na tym, że zakłady chłodnicze skracają nam kontrakty. Chodzi o to, że np. jeśli miałem zakontraktowane 250 czy 300 ton, to kontrakt został obniżony o ok. 10-15%, żeby nie było problemu z nadwyżką. Jest to regulowane automatycznie i nie możemy posadzić więcej, bo wiemy, że możemy mieć problem ze sprzedażą – wyjaśnia.
Rolnik dodaje, że zbiór kalafiorów i brokułów w okresie letnim trwa od 3 do 4 tygodni, a w okresie jesiennym od 8 tygodni do 2 miesięcy.
– Jeżeli zaczniemy zbiór plantacji, to mamy na to tydzień, a jeśli tego nie wytniemy, to musi być zniszczone, bo przerośnie i się zmarnuje – dodaje.
Czytaj dalej pod FOTO:
Rolnicy nie zebrali warzyw z pola przez regulacje kontraktów
Jak przyznaje, w jego okolicy zdarzały się sytuacje, że rolnicy nie zebrali warzyw z pola.
– To się nazywa klęską urodzaju. Jeżeli mamy nadwyżkę towaru, to na chłodnię nie chcą tego przyjąć. Są też sytuacje, że mamy kontrakt zrealizowany w 80% i np. są wprowadzane limity, że jak mamy do oddania jeszcze 10 t, to możemy oddać tylko 5 t. Chodzi o rozłożenie towaru w czasie. Mogę mieć jeszcze 30 ton do końca limitu, ale na chłodni to tak rozłożą w czasie, że nie odstawię nic, bo kalafior i brokuł nie mogą czekać – tłumaczy.
Rolnika wspomina, że były lata niedoborów, w których chłodnie podnosiły rolnikom ceny, chcąc zgromadzić więcej towaru, ale te dawno przeminęły.
– Jeśli są braki, to dorzucają nam do ceny. Jednak od 3 lat raczej te ceny są obniżane i jeśli przyjmą towar ponad plan, to redukują stawki – dodaje.
Stawka dla pracownika 25 zł/godz. z dowozem do pola
W gospodarstwie Kaniewskiego wykorzystywane są rodzinne moce przerobowe, jednak rolnik wprost mówi o tym, że w zagłębiu warzywniczym, którym są Bruki Unisławskie, ciężko o dobrego pracownika.
– W okolicy jest ogromny problem z pracownikami, a w okresie zbiorów rolnicy zatrudniają masę ludzi. Stawki zaczynają się od 25 zł na rękę w górę i jeszcze dowozimy ich na miejsce pracy. Niestety, mimo tego, wciąż brakuje rąk do pracy – kończy.
Gradobicie jest dla plantatora kolejnym czynnikiem ryzyka w sezonie, w którym – jak podkreśla Kaniewski – coraz trudniej przewidzieć opłacalność produkcji. Uszkodzenia roślin mogą dodatkowo ograniczyć ilość towaru, który uda się zebrać i sprzedać, a ostateczny bilans tegorocznej uprawy będzie zależał nie tylko od kondycji kalafiora i brokuła, ale również od tego, ile surowca zakłady chłodnicze będą chciały przyjąć.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
