I chociaż trudno w to uwierzyć, to – za wyjątkiem czasu pandemii COVID – nieprzerwanie od ponad dwóch dekad Blattin organizuje wydarzenie, które z całą pewnością stało się już marką samą w sobie. Dowód? Sale spotkań – bez względu na region i mijający czas – zawsze wypełnione są do ostatniego niemal miejsca. I tak też było w tym roku. Opolskie, lubelskie, podlaskie, kujawsko-pomorskie, wielkopolskie i świętokrzyskie to województwa, w których odbyła się tegoroczna edycja wspólnych debat o krowach, mleku, żywieniu i pieniądzach, które albo w kieszeni hodowcy pozostają, albo "cicho" z niej wypływają. I chociaż lata mijają okazuje się, że problemy pozostają. Zaskakująco podobne do tych sprzed prawie ćwierć wieku. A w wielu aspektach jeszcze bardziej spotęgowane, przez fakt utrzymywania coraz bardziej wydajnych krów.
Antybiotyk? Nie zawsze konieczny
Sukces konferencji to niewątpliwie profesjonalizm, z jakim Blattin podchodzi do merytorycznej kwestii poruszanych na nich zagadnień, zapraszając do udziału znanych i cenionych ekspertów z branży. Któż bowiem nie zna prof. Zygmunta Kowalskiego, który na konferencjach swoją wiedzą i doświadczeniem dzieli się z hodowcami nieprzerwanie od 23 lat. W tegorocznej edycji, obok prof. Kowalskiego, udział wzięli również dr nauk weterynaryjnych Sebastian Smulski –specjalista w dziedzinie profilaktyki i leczenia mastitis, oraz dr Piotr Kliś – niezależny specjalista ds. żywienia. Zapalenie wymienia to obecnie jeden z najpoważniejszych i najbardziej kosztownych problemów w produkcji mleka. Skutkuje spadkiem wydajności, obniżeniem jakości mleka, wzrostem brakowania krów oraz dodatkowymi kosztami leczenia i pracy. Coraz więcej hodowców szuka więc rozwiązań, które pozwolą nie tylko leczyć, ale przede wszystkim skutecznie zapobiegać mastitis – zarówno poprzez żywienie, jak i poprawę dobrostanu, zarządzanie stadem oraz wykorzystanie nowoczesnych technologii. Jak to zrobić w praktyce? Temu właśnie zagadnieniu poświęcony był tegoroczny cykl konferencji.
Diagnostyka w mastitis to podstawa
Nasza redakcja, która – jak co roku – objęła wydarzenie patronatem medialnym uczestniczyła w jednym z nich w Sięciaszce Pierwszej, koło Łukowa w woj. lubelskim. Jak zawsze, w kolejnych numerach naszego tygodnika prezentować będziemy przekazane przez ekspertów zalecenia i praktyczne wskazówki, które niewątpliwie warto w oborze zastosować. A przekonać może do tego niewątpliwie fakt, że – jak twierdzi dr Sebastian Smulski – zamiast "gasić" mastitisowe problemy kolejnymi tubkami antybiotyków, warto do tematu zapaleń wymion i podwyższonej liczby komórek somatycznych podejść systemowo, opierając się na diagnostyce, profilaktyce i konsekwentnych małych zmianach. Bo nie każda krowa z zapaleniem wymienia wymaga antybiotyku. Okazuje się, że tylko w 10% klinicznych przypadków mastitis antybiotyk musi być podany natychmiast. W pozostałych mamy czas na diagnostykę i leczenie celowane. Bo to właśnie diagnostyka jest podstawą rozsądnego leczenia. Jednak największym i niewidocznym wrogiem wymienia są podkliniczne zapalenia. Jak zaznaczył dr Smulski, jeżeli w stadzie 100 krów mamy 20 sztuk z LKS powyżej 1000 000 to nie ma technicznego sposobu, żeby nie mieć klinicznych zapaleń, niezależnie od tego jak dobry jest sprzęt udojowy, legowiska czy dezynfekcja.
Odporność - fundament profilaktyk
Mastitis to nie tylko "gorące, twarde ćwiartki". To proces zapalny o ogromnym wpływie na cały organizm – wyjaśniał z kolei prof. Zygmunt Kowalski. – Stan zapalny oznacza aktywację układu odpornościowego organizmu wówczas przy produkcji mleka i rozrodzie. Przez lata mówiliśmy: najpierw jest ujemny bilans energii i ketoza, potem spada odporność, a dopiero później pojawia się mastitis. Dziś coraz więcej danych wskazuje, że często jest na odwrót. Najpierw pojawia się stan zapalny (mastitis, stres cieplny, stres socjalny, trudny poród, zatrzymanie łożyska), a układ odpornościowy zużywa 30–60% dostępnej glukozy, co sprawia, że brakuje energii na mleko i metabolizm i... pojawia się ketoza.Ketoza jest więc objawem głębszego problemu (przeciążenia organizmu stanem zapalnym, stresem i złym przygotowaniem do laktacji), a nie samodzielną przyczyną mastitis.Sama eliminacja patogenów z otoczenia jest nierealna – obora nigdy nie będzie sterylna, dlatego kluczowe są dwa równoległe działania: ograniczanie ekspozycji i wzmacnianie układu odpornościowego, który potrzebuje energii oraz ochrony przed stresem oksydacyjnym.Jak przekonywał ekspert, najlepszym "lekiem" na mastitis z punktu widzenia żywieniowca jest więc zapewnienie odpowiedniej ilości glukozy dla: układu odpornościowego, produkcji mleka, układu rozrodczego.
Dobrze czytać dane z robota
Kontynuując temat żywienia, dr Piotr Kliś przedstawił hodowcom najważniejsze i praktyczne wnioski z pracy z robotami udojowymi. Automatyzacja doju w polskich oborach staje się coraz powszechniejsza. To już nie moda – to trwała zmiana technologiczna. Wraz z nią pojawia się ogromna ilość danych o stadzie, które właściwie odczytane potrafią pokazać zarówno mocne strony gospodarstwa, jak i jego największe problemy: zasuszenie, ketozy, kwasice, mastitis czy błędy żywieniowe. Warto więc wiedzieć, jakich błędów nie popełniać, jak czytać raporty z robota, by w pełni wykorzystać jego możliwości.
Beata Dąbrowska
