Jeżeli sierpniowe dane potwierdzą spadek dostaw we Francji, Hiszpanii i innych regionach dotkniętych suszą oraz pożarami, mniejsza dostępność mleka będzie oznaczała zwiększoną konkurencję mleczarni o surowiecJustyna Czupryniak-paluszkiewicz/canva
StoryEditormleko

Pożary pustoszą Europę. Rynek mleka może odczuć to już jesienią

05.09.2026., 17:00h
Artur PuławskiArtur Puławski

Europa kończy lato pod znakiem wyjątkowo wysokich temperatur, suszy i kolejnej fali pożarów. Ogień pojawia się już nie tylko w tradycyjnie zagrożonych regionach basenu Morza Śródziemnego. W sierpniu z dużymi pożarami walczą między innymi Hiszpania, Portugalia, Francja, Grecja, Chorwacja, Niemcy, a nawet Belgia. Z punktu widzenia rynku mleka najważniejsze jest jednak nie tyle to, ile obór bezpośrednio znalazło się na drodze ognia, ale skala, z jaką oddziałują upały i pożary na całe otoczenie produkcyjne, czyli pastwiska, bazę paszową, dostęp do wody, temperaturę w budynkach inwentarskich, jakość powietrza oraz możliwość odbioru mleka.

Rekordowy bilans strat: ogień niszczy setki tysięcy hektarów w całej Europie

Według danych przytaczanych przez agencję informacyjną Reuters, do połowy sierpnia w Europie spłonęło już ponad 576 tysięcy ha, czyli obszar ponad dwukrotnie większy od Luksemburga. W samej Hiszpanii w najnowszej fali pożarów ogień objął ponad 40 tysięcy ha, natomiast w Belgii pożar rezerwatu High Fens strawił około 3 tysiące ha, stając się największym tego typu zdarzeniem w historii kraju. Skala zagrożenia jest więc wyjątkowa, a "sezon pożarowy" jeszcze się nie zakończył. Już pod koniec lipca powierzchnia spalona we Francji przekraczała 91 tysięcy ha, wobec niewiele ponad 66 tysiącami ha w całym poprzednim rekordowym okresie pożarowym.

Załamanie bazy paszowej i kumulacja stresu cieplnego u bydła

Dla produkcji mleka oznacza to przede wszystkim kolejne uderzenie w bazę paszową. Najbardziej wymownym przykładem jest Francja. Według Agreste, na koniec lipca 2026 roku skumulowany przyrost biomasy na trwałych użytkach zielonych był aż o 30% niższy niż średnio w analogicznym okresie w latach 1989–2018. Od końca maja wzrost traw praktycznie się zatrzymał i pod koniec lipca produkcja użytków zielonych była zbliżona do poziomu osiągniętego już dwa miesiące wcześniej. Pożary nie są jedyną przyczyną tej sytuacji, lecz stają się kolejnym elementem tej samej układanki, czyli wysokich temperatur wysuszających roślinność. Niedobory opadów ograniczają plon traw i kukurydzy, a ogień niszczy część pastwisk oraz terenów przeznaczonych na produkcję pasz. Dla gospodarstwa mlecznego utrata kilkunastu czy kilkudziesięciu hektarów użytków zielonych jest znacznie poważniejszym problemem niż mogłoby wynikać z samej powierzchni pożaru. Jeżeli brakuje zielonki, rolnik musi wcześniej sięgnąć do zapasów kiszonki i siana przeznaczonych na zimę. Gdy niedobory trwają dłużej, konieczny staje się zakup pasz.

W efekcie skutki letnich pożarów i suszy mogą być odczuwalne również jesienią i zimą, nawet gdy temperatury spadną. Dodatkowym problemem pozostaje cena pasz objętościowych, która na lokalnych rynkach może rosnąć właśnie wtedy, gdy coraz więcej gospodarstw szuka dodatkowego surowca. Drugi obszar oddziaływania pożarów jest znacznie szybszy, to stres cieplny. Krowy bardzo źle znoszą połączenie wysokiej temperatury i wilgotności. Pożary dodają do tego jeszcze jeden czynnik w postaci dymu i pyłów. W południowo-zachodniej Europie informuje się w tym sezonie o okresach ekstremalnie złej jakości powietrza obejmującej miliony mieszkańców. Dla bydła przebywającego przez całą dobę w zanieczyszczonym powietrzu oznacza to dodatkowe obciążenie układu oddechowego. W praktyce połączenie dymu, wysokiej temperatury i ograniczonego pobrania paszy oddziałuje znacznie silniej niż każdy z tych czynników osobno. Trudno więc sprowadzać skutki pożarów wyłącznie do zwierząt lub budynków bezpośrednio dotkniętych ogniem.

image
targi rolnicze

Ceny mleka spadają, koszty rosną. Co czeka producentów? O tym na Kongresie Polskie Mleko

Statystyka skupu a realia polowe: wyhamowanie dynamiki podaży surowca

Na razie nie ma jeszcze pełnych danych o produkcji mleka za najbardziej gorące tygodnie lipca i sierpnia, dlatego przedwczesne jest twierdzenie, że europejski skup mleka już gwałtownie spada wskutek pożarów. Dane statystyczne publikowane są z opóźnieniem. We Francji w maju skupiono około 2,003 mld litrów mleka, wobec 2,016 mld litrów rok wcześniej, czyli o około 0,6% mniej. Jeszcze w kwietniu sytuacja wyglądała znacznie lepiej, ponieważ francuski skup wyniósł 2,111 mld litrów i był o 1,2% większy niż rok wcześniej, a w całych pierwszych czterech miesiącach roku przekroczył 8,29 mld litrów, rosnąc o 4,7%. Jednak już przed kulminacją letnich upałów było widać wyhamowanie bardzo dynamicznego początku roku. Zresztą to co będzie widać w danych już wkrótce to kombinacja kilku czynników, które uwidaczniają się już w postaci wysokich cen mleka przerzutowego szczególnie w obszarach, gdzie mamy do czynienia z pożarami i wysokimi temperaturami.

To właśnie ta zmiana jest obecnie najważniejsza dla europejskiego rynku mleka. W pierwszym kwartale 2026 roku podaż rosła szybko, a w marcu skup mleka w UE był aż o 4,9% wyższy niż rok wcześniej. We Włoszech wzrost sięgał 8,3%, w Niemczech 7,1%, w Holandii 6,2%, a we Francji 5,6%. Jeżeli jednak po bardzo dobrym początku roku nadejdzie wyraźne osłabienie letniej produkcji, rynek może wejść w jesień przy znacznie mniejszej nadwyżce surowca niż zakładano jeszcze kilka miesięcy temu. Pożary same w sobie prawdopodobnie nie wywołają załamania produkcji mleka w całej Unii Europejskiej. Ich znaczenie polega na czymś innym. Pojawiają się w momencie, gdy gospodarstwa już walczą z upałem, suszą i deficytem paszy w części jednego z największych krajów mleczarskich Unii Europejskiej. Każdy kolejny hektar spalonej łąki, każda doba temperatur przekraczających 35–40°C i każdy dzień ograniczonego pobrania paszy przez bydło mleczne, zwiększały prawdopodobieństwo, że rekordowo mocny początek 2026 roku nie przełoży się na równie wysoką produkcję w drugiej połowie roku.

Perspektywy jesieni: ryzyko deficytu mleka przerzutowego i presja na ceny przetworów

Dla rynku produktów mleczarskich może mieć to znaczenie już jesienią. Jeżeli sierpniowe dane potwierdzą spadek dostaw we Francji, Hiszpanii i innych regionach dotkniętych suszą oraz pożarami, mniejsza dostępność mleka będzie oznaczała zwiększoną konkurencję mleczarni o surowiec. Najbardziej wrażliwe będą wtedy segmenty wymagające dużych ilości mleka, czyli przede wszystkim masło, sery i proszki mleczne. Europejskie pożary nie są więc jeszcze "kryzysem mlecznym", ale mogą stać się jednym z czynników, które sprawią, że tegoroczny okres bardzo wysokiej podaży mleka zakończy się znacznie wcześniej niż jeszcze wiosną oczekiwała część rynku.

Artur Puławski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
05. wrzesień 2026 17:02