– Simentale można w zupełnie ekonomiczny sposób żywić dawką, gdzie głównym źródłem białka jest śrutowany bobik. Jest też możliwe ułożenie efektywnej dawki żywieniowej bez udziału kiszonki z kukurydzy, co praktykujemy od lat. Simentale bardzo dobrze wykorzystują pasze z użytków zielonych, latem jest to zielonka pastwiskowa, a zimą sianokiszonka i siano. Zakupujemy ziarno kukurydzy, które po ześrutowaniu razem ze śrutowanymi własnymi zbożami uzupełnia w dawce energię – wyjaśnił Jan Naparła.
Bez kiszonki z kukurydzy
Jak do tej pory rolnicy nie zdecydowali się na uprawę kukurydzy na kiszonkę i raczej zdania nie zmienią. Dlaczego?
– Sąsiedzi podają bydłu simentalskiemu kiszonkę z kukurydzy i wydajność mleczną mają podobną do naszej, a przecież kukurydza jest dość droga w uprawie, o czym decydują wysokie ceny materiału siewnego oraz duże zapotrzebowanie na nawóz czy odpowiednie i terminowe stosowanie chemicznych środków ochrony roślin. Nie mówiąc już o kosztownym usługowym zbiorze, a u nas tych firm usługowych jest mało, nie tak jak na Podlasiu. Ponadto u nas w warunkach pogórza ziemie są trudne w uprawie, dlatego wyspecjalizowaliśmy się w pozyskiwaniu dobrej jakości sianokiszonek przy wykorzystaniu traw, koniczyny oraz lucerny – powiedział hodowca.
Gospodarstwo rodziny Naparłów odwiedziliśmy w trakcie zbioru pierwszego pokosu traw na sianokiszonkę. Skosili dokładnie 12 ha, a pozostały areał użytkują pastwiskowo, gdzie wydzielają kwatery do wypasu krów, które podczas doju są dokarmiane paszą treściwą oraz sianokiszonką.
– Tak naprawdę nasze krowy, oprócz doju, przebywają całą dobę na pastwisku. Niestety takie wygodne dla nas i dla krów rozwiązanie zrobiło się niebezpiecznie, a niektórzy okoliczni rolnicy zaprzestali już wypasu, ponieważ do wioski oprócz wilków podchodzą także niedźwiedzie – oznajmił rolnik.
Dój odbywa się za pomocą dojarki przewodowej DeLaval wyposażonej w 4 aparaty udojowej. Do zbioru sianokiszonki rolnicy zakupili nową prasę New Holland, w celu usprawnienia prac polowych. Jest to prasa zmiennokomorowa i znacznie wydajniejsza od swojej stałokomorowej poprzedniczki. Ma szerszy podbierak i robi większe baloty.
Średnio 6 laktacji
Jan Naparła zaczynał hodowlę od bydła rasy nizinnej czerwono-białej, ale szybko przeszedł na rasę simentalską. W latach 80. utrzymywał już obie te rasy i zauważył, że simental nie tylko osiągał lepsze wyniki produkcyjne, ale też jest bydłem spokojniejszym, co miało duże znaczenie podczas wypasu oraz w przypadku utrzymywania buhajków. Obecnie wiodącym kierunkiem produkcji jest mleko. Najlepsze jałówki zostają na remont stada, pozostałe są sprzedawane. Brakowanie na dość niskim poziomie pozwala na prowadzenie takiej przemyślanej selekcji.
– Bydło simentalskie to typ ogólnoużytkowy, zatem daje nam nie tylko mleko, ale bardzo dobrze spieniężające się byczki, a także wysokie ceny brakowanych krów. Nasza rekordzistka pod względem rozmiarów, przy sprzedaży ważyła prawie tonę – dokładnie 990 kg. Była to krowa, która za życia urodziła 7 cieląt i doiła się przez 7 pełnych laktacji – zaznaczył Jan Naparła.
Przeciętna krowa w tym stadzie utrzymywana jest przez 6 laktacji, co na tle hf-ów wygląda bardzo dobrze, oczywiście hf jest wydajniejszą rasą jeśli chodzi o mleczność, ale zazwyczaj utrzymywaną przez 3 laktacje.
– Najstarsze nasze krowy dożywają 12 lat, ale są też i takie, które są brakowane w wieku 6–7 lat. Warto wiedzieć, że krowy tej rasy maksimum swoich możliwości mlecznych osiągają dopiero w IV–V laktacji – podkreślił rolnik.
Krowa tania w utrzymaniu
Już ponad 30 lat obora objęta jest oceną użytkowości mlecznej, średnia wydajność utrzymuje się na poziomie przekraczającym 6 tys. kg mleka, ale rekordzistki dają nawet 8 tys. kg w 305 dni laktacji, co na rasę ogólnoużytkową, bez kiszonki z kukurydzy i ograniczeniem pasz z zakupu do minimum, jest dobrym wynikiem. Ponadto Jan Naparła zwrócił uwagę, że są to przede wszystkim krowy tańsze w utrzymaniu niż hf-y, ponieważ są zdrowsze i odporniejsze, zatem mają mniej problemów w okresie okołoporodowym. Lekarz weterynarii przyjeżdża rzadziej, no i są mniej wymagające pod względem żywieniowym, dlatego zyskują coraz większe uznanie i trafiają do gospodarstw nie tylko na południu kraju.
– Jest bardzo duży popyt na cielęta rasy simentalskiej, ostatnio bardzo dużo kupców przyjeżdża i to spoza województwa. Przeważnie sprzedajemy cielęta w wieku 10 dni. Sprzedajemy też słabiej rokujące cieliczki lub też te z ciąż bliźniaczych, które wcale nie są taką rzadkością – wyjaśnił Jan Naparła.
Mleko serowarskie
To co warto zauważyć, to bardzo wysokie parametry mleka od rasy simentalskiej w tym gospodarstwie, gdzie tłuszcz jest na średnim poziomie 4,7%, a białko 3,6%. Ma to duży wpływ na cenę mleka w skupie. Cielęta hodowcy odchowują głównie na pełnym mleku, sianie i starterze typu musli. Od wielu lat korzystają z nasienia buhajów z Małopolskiego Centrum Biotechniki w Krasnem, zabiegi inseminacji wykonuje lekarz weterynarii.
Dodatkowe źródło dochodu w tym gospodarstwie od lat stanowi uprawa ziemniaków. Co ciekawe, Jan Naparła jako jeden z nielicznych rolników nie narzeka na opłacalność produkcji ziemniaków jadalnych w minionym sezonie. Dlaczego?
– Przez lata, uprawiając odpowiednie odmiany, wyrobiliśmy sobie markę na nasze ziemniaki, sprzedawane do stałych odbiorców, którzy wiedzą, że jest to bardzo wysokiej jakości towar o powtarzalnych walorach smakowych. Dlatego przez cały sezon sprzedawaliśmy ziemniaki w cenie 1,60 zł za kg. Nasi główni odbiorcy to: szkoły, przedszkola, a także klienci indywidualni na targu – wyjaśnił Jan Naparła.
Andrzej Rutkowski
