Spotkanie miało miejsce w tłusty czwartek 12 lutego w Dworku w Brzóskach w polskim zagłębiu mleczarskim pod Wysokiem Mazowieckiem. Wracając do odpowiedzi na pytanie to doświadczenia, na których wynikach opierał się Nico Vreeburg, pokazują, że najwięcej mleka dają krowy w przedziale od 4. do 9. laktacji. Ale w większości krajów, tak jak w Polsce, najzwyczajniej nie dożywają tylu laktacji, bo zdecydowana większość z nich jest brakowana na przestrzeni trzech laktacji.
– Jeśli nasze krowy nie przekraczają trzech laktacji, to tak naprawdę nie wiemy, jaki drzemie w nich potencjał genetyczny oraz produkcyjny, bo nie mamy możliwości sprawdzenia go w praktyce – powiedział Nico Vreeburg.
Rywalizacja w oborach
Zatem co trzeba poprawić, aby wydłużyć żywotność krów w stadzie. Oczywiście nie ma tu złotego środka, a sam proces jest skomplikowany, obejmuje zarządzanie stadem, żywienie nie tylko pod kątem składu chemicznego i struktury fizycznej dawki, ale też pod kątem organizacji żywienia. W końcu bardzo ważne jest to, jakie środowisko stworzymy naszym krowom i czy będzie to takie środowisko, w którym ograniczymy do minimum rywalizację i dominację krów silniejszych nad słabszymi. Na te właśnie aspekty zwrócił uwagę Nico Vreeburg, podczas swojego wystąpienia na Podlasiu.
– Rywalizacja pomiędzy krowami o paszę oraz wodę to podstawowy problem, z jakim na co dzień spotykają się producenci mleka – podkreślił mówca.
W Hiszpanii przeprowadzono doświadczenie w 47 gospodarstwach, gdzie podawano taką samą dawkę TMR – jeden proces mieszania TMR-u świadczony przez firmę usługową, a także zwierzęta były bardzo zbliżone genetycznie – w inseminacji używano tych samych buhajów.
– Wydawałoby się, że w tych gospodarstwach będą bardzo zbliżone wyniki dotyczące produkcji mleka, nic bardziej mylnego. Odnotowano duże wahania w wydajności od 21 do 34 kg dziennie w przeliczeniu na przeciętną krowę w danym stadzie. Dlaczego tak się stało. Decydujące okazały się warunki środowiskowe takie jak dostęp do stołu paszowego w przeliczeniu na 1 krowę, zagęszczenie zwierząt, liczba legowisk w stosunku do liczby utrzymywanych krów. Te czynniki mogą mieć równie duży wpływ na wydajność mleczną, co pasza i genetyka – podkreślił Nico Vreeburg.
Jak utrzymać właściwe pH żwacza?
– W Holandii ziemia jest bardzo droga, 1 ha kosztuje 110 tys. euro, dlatego jako holenderscy hodowcy musimy w jak największym stopniu wykorzystywać paszę. To dlatego wydajność holenderskich gospodarstw mlecznych liczymy stosunkiem pobranej paszy do wyprodukowanego mleka. Częstość pobierania paszy oraz jednolitość (homogenność) dawki paszowej ma ważny wpływ nie tylko na wykorzystanie paszy, ale też na stabilizację pH żwacza i utrzymanie go na poziomie powyżej 5,8. Im częściej krowa pobiera paszę i im bardziej pasza jest jednolita, tym bardziej ma stabilne pH żwacza, które nie spada poniżej 5,8 – powiedział Nico Vreeburg.
A trzeba wiedzieć, że stabilizacja pH żwacza u krów mlecznych na poziomie powyżej 5,8 (idealnie 6,0–6,5) jest kluczowa dla zapewnienia zdrowia zwierząt, ich wysokiej produkcyjności oraz efektywności żywienia. Unikanie spadków pH poniżej 5,8 chroni przed podostrą kwasicą żwacza (SARA).
– Aby osiągnąć taki właściwy poziom pH żwacza bez większych skoków, krowa nie tylko powinna regularnie pobierać tę samą homogenną dawkę żywieniową, najlepiej 14 razy dziennie, ale też w tej dawce nie powinno być zbyt długich odcinków słomy czy też sianokiszonki. Jeśli takie będą, to krowa będzie sortowała paszę, będzie wyjadała smakowite pasze treściwe, zostawiając włókno, a to jest najprostsza droga do kwasicy żwacza – zaznaczył Nico Vreeburg.
Korzyści z utrzymania stabilnego, optymalnego pH żwacza obejmują:
Zwiększona produkcja i skład mleka: stabilne pH sprzyja wyższej wydajności mlecznej oraz zapobiega depresji tłuszczowej, utrzymując optymalny poziom tłuszczu w mleku.
Lepsze wykorzystanie paszy: optymalne warunki w żwaczu zwiększają strawność włókna (pasz objętościowych) i poprawiają pobranie suchej masy (DMI).
Zdrowie mikroflory żwacza: utrzymanie pH powyżej 5,8 wspiera rozwój bakterii trawiących celulozę, co jest niezbędne dla prawidłowej fermentacji.
Profilaktyka chorób metabolicznych: zapobiega podostrej kwasicy żwacza (SARA), co bezpośrednio zmniejsza ryzyko schorzeń takich jak: przemieszczenie trawieńca czy stany zapalne wymienia.
Większa synteza białka: umożliwia maksymalną syntezę białka mikrobiologicznego, co przekłada się na lepsze zaopatrzenie krowy w aminokwasy.
Poprawa dobrostanu: stabilne środowisko żwacza sprawia, że zwierzęta są spokojniejsze, lepiej jedzą i są mniej podatne na stres (w tym stres cieplny).
Ile stołu na 1 krowę?
– Żeby krowa mogła pobrać od 10 do 14 razy paszę dziennie, musi mieć swobodny dostęp do paszy i wody przez co najmniej 22 godziny na dobę. Często zapominamy o zapewnieniu dostępu do paszy przez okres nocny. Co prawda pasza na stole jest, ale niepodgarnięta i krowa nie może jej sięgnąć. Bardzo ważna jest też długość stołu paszowego przypadająca w przeliczeniu na jedną krowę. Wykonano badania, które mówią, że zwiększenie tego parametru nie tylko wpływa korzystnie na mleczność, ale też na rozród. Przy 30 cm stołu paszowego w przeliczeniu na krowę tylko 30% krów było cielnych do 150. dnia laktacji, a przy 61 cm (stołu paszowego w przeliczeniu na krowę) odsetek krów cielnych (do 150. dnia laktacji) zwiększył się do 70% – powiedział Nico Vreeburg.
Jak zatem poznamy czy krowa odpowiednio często jadła, w efekcie czego pobrała dużo paszy?
– Aby to ocenić wystarczy, że popatrzymy na krowę i ocenimy czy żwacz jest pełny czy pusty. Jeśli widoczny jest trójkąt za żebrami po lewej stronie krowy tzw. dół głodowy, to znaczy, że żwacz nie jest dostatecznie wypełniony i ta krowa jest zagrożona zarówno pod względem produkcyjnym, jak i zdrowotnym. Żwacz ma 200 litrów pojemności. Żwacz i czepiec wypełniają lewą część brzucha. Jeżeli żwacz nie działa tak jak trzeba, to cała krowa nie funkcjonuje dobrze. Nie żywimy tak naprawdę krowy tylko mikroorganizmy bytujące w żwaczu. W jednej łyżeczce płynu żwaczowego znajduje się 7–8 mld mikroorganizmów, czyli tyle ile ludzi jest na świecie – stwierdził mówca.
Żwacz to beczka fermentacyjna, w której zachodzi fermentacja, do tego żwacz obraca się niczym pralka. Jeśli ten ruch żwacza jest zdestabilizowany to krowa jest chora. Dlatego w wielu przypadkach lekarz weterynarii badanie krowy zaczyna od kontroli żwacza.
Krowa to fabryka śliny
Na każdy pobrany kilogram s.m. paszy krowa potrzebuje wypić od 5 do 7 litrów wody. Doświadczenie z Holandii pokazało, że krowy, które średnio pobierały 21 kg suchej masy, piły 140 l wody, do tego wydzielały 250 l śliny, czyli ok. 10 litrów śliny na godzinę.
– Za przyswajanie wody oraz za filtrację paszy odpowiada trawieniec. Trawieniec cofa zbyt długie cząstki paszy do żwacza w celu ponownej fermentacji. Im więcej mamy dłuższych cząstek w kale, tym słabiej zachodzi filtracja i fermentacja w żołądkach krowy. Po przepłukaniu odchodów krowy na sitach kałowych, widzimy ile zostało niestrawionych części paszy. Czasami można tam też zaobserwować śluz, będący fragmentami ściany jelita grubego, co oznacza, że krowa boryka się z syndromem przeciekającego jelita. W wyniku uszkodzenia śluzówki jelita, do krwiobiegu przedostają się niestrawione cząsteczki pokarmu, toksyny oraz bakterie. Prowadzi to do przewlekłych stanów zapalnych, pogorszenia wyników produkcyjnych i poważnych chorób metabolicznych. Takie krowy są podatne na kulawizny – wyjaśnił Nico Vreeburg.
Nawet w Chinach nie ma kto doić
Nico Veereberg odwiedził wiele krajów pod kątem produkcji mleka i wszędzie zaobserwował podobny problem, nawet w Chinach, a mianowicie brak chętnych do pracy przy dojeniu krów. Jest to trend dzięki, któremu tak szybko do obór wchodzi automatyzacja.
– Byłem w Chinach na farmie mlecznej, która w przyszłości ma doić 16 tys. krów, a teraz doi 8 tys. krów. Zapytałem się, jaki jest ich największy problem? A oni mówią, że znaleźć ludzi do pracy przy dojeniu krów. Nie mogłem w to uwierzyć, że w Chinach nie mogli znaleźć pracowników do dojenia, kiedy jest tam 1,3 mld ludzi. W USA w ostatnim czasie też już pojawia się ten problem, gdyż Meksykanie wolą pracować np. w branży samochodowej, bo tam zarobią więcej i system godzin pracy jest bardziej dogodny – powiedział Nico Vreeburg.
Jedna, a może dwie grupy zasuszonych?
O krowach zasuszonych i o różnych strategiach prowadzenia okresu zasuszenia mówiła podczas konferencji Vicky Ham z firmy Arm & Hammer Animal Nutrition, która w swojej ofercie ma m.in. zaawansowane dodatki paszowe dla bydła. Zadała ona kluczowe pytanie obecnym hodowcom – czy lepiej zastosować jedną grupę krów na okres zasuszenia czy też dwie grupy?
– Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi, wszystko zależy od specyfiki gospodarstwa, ile jest krów oraz jaką dysponujemy bazą budynków inwentarskich. Zarówno system z jedną grupą krów zasuszonych, jak i z dwiema grupami może być tym optymalnym, wszystko zależy od tego czy dobrze go poprowadzimy. Jeśli decydujemy się na jedną grupę krów zasuszonych to wtedy zasuszenie powinno być skrócone do minimum, czyli do 45 dni, dzięki temu zwiększamy ilość dni produkcyjnych. Oczywiście są badania, które potwierdzają, że krótszy okres zasuszenia może wpływać na obniżenie produkcji mleka w następnej laktacji, dlatego 45 dni to wymagane minimum – podkreśliła Vicky Ham.
Jedna grupa to też mniejsza ilość przemieszczeń krów, które zawsze wiążą się ze stresem dla zwierząt. Jeśli decydujemy się na dwie grupy w zasuszeniu, to przemieszczenia krów pomiędzy tymi grupami powinny odbywać się nie częściej niż raz w tygodniu, inaczej krowy będą narażone na nieustanny niepokój wywołujący stres.
– Przy dwóch grupach zasuszeniowych okres zasuszenia powinien trwać 60 dni, z czego 21–25 dni krowa powinna przebywać w grupie przedwycieleniowej, która ma za zadanie przygotować żwacz do kolejnej laktacji. Zwracajmy też uwagę na stres cieplny, który obniża pobranie suchej masy nie tylko u krów wysokoprodukcyjnych, ale także w grupie krów zasuszonych. Jeśli krowa doświadczy stresu cieplnego podczas zasuszenia, będzie miało to wymierny wpływ na spadek wydajności mlecznej w jej następnej laktacji – zaznaczyła Vicky Ham.
Na koniec konferencji Marlena Brzozowska z Magia Agro przybliżyła pracę laboratorium analizy pasz, jakie firma Magia Agro posiada w Ciechanowcu. Okazuje się, że są zaledwie cztery tak nowoczesne i precyzyjne laboratoria badania pasz w Europie. Całą konferencję sprawnie poprowadzili Przemysław Rutkowski oraz Michał Brzozowski z firmy Magia Agro.
Andrzej Rutkowski
