Najważniejszych zaleceń oraz praktycznych wskazówek w tym zakresie udzielił podczas tegorocznej edycji Akademii Zdrowej Krowy dr nauk weterynaryjnych Michał Plewik – znany ekspert i praktyk w zakresie rozrodu i zdrowia bydła.
Ruja u krów mlecznych trwa krótko
Wykrywanie rui stało się dziś dużym wyzwaniem. Dlaczego? Bo ruja to bardzo krótki okres. Jeżeli uwzględnimy, że długość cyklu trwa średnio ok. 21 dni, to hipotetycznie krowa ma szansę 17 razy w roku na zostanie cielną. Ruja trwa jednak bardzo krótko – krowy dają się obskakiwać średnio przez 20–35 sekund. To oznacza, że hodowcy mają ok. 7 minut w roku, by zaobserwować charakterystyczne zachowania rujowe. Kolejnym problemem jest fakt, że krowy pokazują ruję najczęściej w nocy, w godzinach między 18.00 a 3.00 rano, kiedy to w oborze już albo jeszcze nikogo nie ma.
W ocenie dr. Plewika, cele dobrego rozrodu to: w przypadku pierwszego krycia – pokrycie wszystkich krów przed 100. dniem laktacji, przy czym skuteczność krycia powinna przekroczyć 40%; z kolei przy drugim i kolejnych kryciach – czas pomiędzy kryciami nie powinien przekraczać 42 dni, a skuteczność krycia powyżej 35%.
Dzień bez ciąży kosztuje 30 zł
– Niestety, krycie w naturalnych rujach nie zapewnia obecnie skuteczności na poziomie 40%. Jest to zwykle 30–34% – wyjaśniał dr Michał Plewik. A warto wiedzieć, że obliczono, iż każdy dzień bez ciąży tzw. dzień otwarty, kosztuje nas około 30 zł. Tak więc poprawa wskaźników rozrodu to jeden z najprostszych sposobów na zwiększenie przychodu od jednej krowy w roku. Dlatego też świadome zarządzanie rozrodem to obecnie niezbędny element prowadzenia hodowli. Samo szczęście, czy doświadczenie hodowcy już nie wystarczy – przekonywał ekspert, podkreślając, iż koniecznością jest więc prowadzenie regularnych badań (w tym USG), stosowanie przemyślanych protokołów hormonalnych i wysokiej jakości nasienia (w tym seksowanego) oraz profilaktyki chorób wektorowych, zwłaszcza choroby niebieskiego języka (Bluetongue).
Dr Plewik zaznacza, iż w rozrodzie najgorszy jest chaos.
Gdy badania wykonuje się przypadkowo, w myśl zasady "jak będzie czas", pojawiają się typowe problemy: krowy wymykają się spod kontroli, bo minęły "okienka" na ich ocenę, nie zauważa się rui lub źle ją interpretuje, zbyt późno wychodzą na jaw ciche ruje, brak owulacji, torbiele czy też przewlekłe stany zapalne macicy.
Badanie USG - od niego zaczynamy
Jak często zatem powinny być przeprowadzane badania krów?
Dr Michał Plewik zaleca: jeśli stado liczy mniej niż 65 krów badanie powinno być przeprowadzane raz w miesiącu, gdy 65–100 sztuk raz na dwa tygodnie, a powyżej 150 krów raz w tygodniu. Kluczem do sukcesu jest jednak regularność. Warto ustalić w gospodarstwie stały "dzień rozrodu" i konsekwentnie się go trzymać. Wówczas lekarz wie, kiedy ma przyjechać, wiemy, które krowy musimy wcześniej złapać, oznaczyć i przygotować, a ponadto rozród staje się stałym elementem tygodniowego planu pracy.
Jakie zwierzęta powinny być badane:
- krowy około 30 dni po wycieleniu, których badanie pozwoli określić czy dana sztuka jest cykliczna, czy też nie oraz czy jej macica jest zdrowa,
- sztuki niepokryte powyżej dnia laktacji według równania VWP (okres przestoju poporodowego) + 21 dni,
- krowy niecykliczne w pierwszym badaniu po porodzie,
- krowy z problemami okołoporodowymi przy każdej wizycie (zatrzymanie łożyska, zaleganie, ketoza, zapalenie macicy),
- krowy inseminowane więcej niż 3 razy.
Pierwsze badanie cielności powinno być wykonane po 28–25 dniach.
Oczywiście badania powinny opierać się na USG. Tylko ono pozwala na: wczesne potwierdzenie (wykluczenie) ciąży, dokładną ocenę jajników: pęcherzyki – czy krowa w ogóle pracuje jajnikowo, ciałko żółte – czy mamy fazę lutealną i produkcję progesteronu, torbiele – odróżnienie funkcjonalnych od patologicznych, kontrolę skuteczności programów hormonalnych (czy pęcherzyk urósł tam, gdzie powinien, czy ciałko żółte powstało po zaplanowanej owulacji).
Beata Dąbrowska.
