Miastowy rzucił wszystko i został rolnikiem. ”Wstałem po nocce i powiedziałem: mam tego dosyć”Oskar Pryczyniec
StoryEditorz miasta na wieś

Wstał po nocce i powiedział: „Mam tego dosyć”. Tydzień później został rolnikiem

02.06.2026., 17:30h

Oskar z Pomorza pokazuje wieś bez filtra. TikTok, Facebook, konie, agroturystyka i jego prawda o dopłatach.

To nie jest typowa historia „powrotu na wieś”. To nie jest historia miastowego, który zamarzył o wiejskiej sielance. To jest historia ucieczki z Gdańska, z nocnego życia, z gastronomii i DJ-ki - w stronę stuletniego gospodarstwa na Pomorzu, które należało unowocześnić i dostosować do współczesnych standardów. Krótko mówiąc, zrobić jego generalną metamorfozę. Bez romantyzowania, bez PR-owych filtrów i bez udawania, że wieś to sypialnia, a rolnictwo to bajka.

Oskar Pryczyniec, rolnik ze wsi Smoląg w gminie Bobowo w województwie pomorskim, mówi w rozmowie: "Rzuciliśmy wszystko. Wstałem rano po nocce i powiedziałem: mam tego dosyć i wyprowadzamy się na wieś".

image
Miastowy rzucił wszystko i został rolnikiem. "Wstałem po nocce i powiedziałem: mam tego dosyć"
FOTO: Oskar Pryczyniec

Dziś jego rolki na profilu "Farma Oskara" na TikToku i Facebooku oglądają tysiące osób. I nie zawsze są to filmy „ładne”. Czasem są chaotyczne, ostre, z emocjami i, jak sam przyznaje, z naturalnym językiem, który nie zawsze nadaje się do gazetowego druku.

- To jest wszystko naturalne. Kręcone od ręki, bez przygotowania.

Od DJ-a i gastronomii do podków i ciągników

Zanim pojawiła się wieś, były kluby, gastronomia i scena muzyczna. Co więcej, scena muzyczna z artystami z całego świata i gwiazdami z Polski.

- Pracowałem całe życie w klubach, byłem DJ-em. Mam swój lokal w Gdańsku. W gastronomii jestem od 20 lat - opowiada Oskar.

Ale pandemia i zmęczenie miastem zrobiły swoje. Decyzja była impulsywna, wręcz filmowa.

- Wstałem po nocce i powiedziałem do narzeczonej: Wyprowadzamy się na wieś. Tego dnia znalazłem gospodarstwo. Trzy godziny później byliśmy na miejscu. Tydzień później składaliśmy wniosek o kredyt - opowiada.

To nie była przeprowadzka, to była całkowita zmiana życia.

image
Miastowy rzucił wszystko i został rolnikiem. "Wstałem po nocce i powiedziałem: mam tego dosyć"
FOTO: Oskar Pryczyniec

Smoląg: 100 mieszkańców, 3 gospodarstwa i „ten trzeci”

Nowe życie nie zaczęło się w próżni. To była mała wieś Smoląg w gminie Bobowo na Pomorzu, około 100 mieszkańców, z czego realnie żyje mniej niż połowa.

- To najmniejsze społeczeństwo w powiecie. Trzech aktywnie gospodarujących rolników. Ja jestem tym trzecim - mówi.

Oskar opowiada, że młodzi opuszczają wsie, kierując w stronę miasta. Gospodarstwa sukcesywnie znikają z mapy Polski.

- Zaraz nie będzie rolników w Polsce.. A co za tym idzie? Będziemy żywić się żywnością pochodzenia niewiadomego. Kiedy wreszcie się obudzimy? - pyta.

Dodaje też bez złudzeń, że jego początki na wsi nie były łatwe, a reakcja mieszkańców była pełna dystansu.

- Na początku patrzyli na nas jak na kosmitów. Tatuaże, długie włosy, miasto. Ale jak zobaczyli, że naprawdę pracuję w polu, to się zmieniło.

Z czasem zmieniło się jednak coś więcej niż sama akceptacja.

- Jak przyjechałem, siano kosztowało 200 zł. Jak zobaczyli, że jestem swój - 80 zł - mówi żartobliwie.

Konie, agroturystyka i gospodarstwo 

Dziś gospodarstwo to nie tylko ziemia. To przede wszystkim konie, 10 sztuk, i rozwijająca się agroturystyka.

- Z koni i agroturystyki żyjemy. Kury i kozy są bardziej dla dzieci i gości - mówi.

W tle jest też pasja: podkuwanie koni i praca z nimi. Oskar uzupełnił również wykształcenie rolnicze, by w pełni móc poczuć się członkiem społeczności i swobodnie prowadzić gospodarstwo zgodnie z wymaganiami formalnymi i zawodowymi.

- Jestem podkuwaczem. Żona jest trenerem jazdy konnej. To jest nasze życie - opowiada.

Agroturystyka została już nawet nagrodzona, ale, jak podkreśla, nie wszystko pokazuje w internecie.

- Nie promuję tego miejsca na profilu. Nie chcę robić z tego reklamy. Wolę pokazywać wieś i rolnictwo, a nie biznes - zaznacza.

image
Miastowy rzucił wszystko i został rolnikiem. "Wstałem po nocce i powiedziałem: mam tego dosyć"
FOTO: Oskar Pryczyniec

„Młody rolnik”? Nici z premii

Mocny wątek całej rozmowy dotyczy systemu dopłat i tego, jak zderza się on z rzeczywistością.

Oskar nie ma złudzeń. O premie dla młodego rolnika występował w ubiegłym roku. Nie udało się.

- Program młody rolnik? Totalna kpina. Zostałem całkowicie wykluczony - mówi.

Dlaczego?

- Bo mam gospodarstwo dłużej niż 24 miesiące i działalność rolniczą. A ja dopiero to buduję od podstaw - dodaje.

I dodaje gorzko.

- Mam ziemię, rozwijam gospodarstwo, ale nie spełniam definicji młodego rolnika. Czyli kto nim jest? Tylko ten, kto przejmuje hektar po ojcu? - pyta.

W jego ocenie system premiuje dziedziczenie, a nie realne rozpoczynanie działalności.

- Rząd mówi o wsparciu młodych rolników, ale w praktyce to program dla rodzinnych przejęć gospodarstw - ocenia Oskar.

„Dopłaty to nie pieniądze do życia”

Oskar opowiada też o zderzeniu miejskiego wyobrażenia o dopłatach z rzeczywistością, które dotyczyło również jego osoby.

- Ludzie z miasta myślą, że dopłaty to są pieniądze do życia. A to nieprawda - mówi.

Jego zdaniem to system, który w praktyce wyrównuje koszty, a nie daje przewagi.

- Te dopłaty idą na nawozy i środki produkcji, które zdrożały pięciokrotnie. To nie jest żadne bogactwo - wyjaśnia.

- Jak mieszkałem w mieście, myślałem, że koń robi obornik i to wystarczy. A to jest zupełnie inna rzeczywistość - dodaje.

image
Miastowy rzucił wszystko i został rolnikiem. "Wstałem po nocce i powiedziałem: mam tego dosyć"
FOTO: Oskar Pryczyniec

5 hektarów, 30 w dzierżawie i ciągła rozbudowa

Gospodarstwo Oskara i jego żony rośnie stopniowo.

- Na początku było siedlisko i hektar. Teraz mamy niecałe 5 hektarów, a 30 jest dzierżawione - relacjonuje.

Sprzęt też powstawał etapami, często używany, remontowany samodzielnie.

- Kupiłem starą sześćdziesiątkę. Wyremontowaliśmy ją sami. Wszystko robię własnymi siłami - opowiada.

Nie ma tu wielkiego kapitału inwestycyjnego, jest kredyt, praca i ryzyko.

- To są kredyty, miliony inwestycji. Bez tego nie da się ruszyć - mówi.

image
Miastowy rzucił wszystko i został rolnikiem. "Wstałem po nocce i powiedziałem: mam tego dosyć"
FOTO: Oskar Pryczyniec

Wieś kontra miasto: dwa światy, jeden problem

Oskar nie romantyzuje ani miasta, ani wsi.

- W jednym i drugim brakuje ludzi do pracy. W rolnictwie i w gastronomii - podkreśla.

Porównuje też mentalność.

- W mieście ludzie myślą, że rolnik nic nie robi i dostaje pieniądze. Na wsi ludzie myślą, że w mieście jest lekko. A prawda jest taka, że wszędzie jest ciężko.

Najbardziej uderza jednak jego obserwacja społeczna, o której sam się przekonał.

- Rolnictwo to najbardziej znienawidzony zawód świata. Ludzie widzą ciągnik, który wjeżdża z pola na drogę i od razu jest frustracja - mówi.

Rolki, które dzielą internet. "Farma Oskara"

Jego obecność w mediach społecznościowych nie jest przypadkowa. To świadoma strategia, choć bardzo surowa.

Pod nazwą „Farma Oskara” prowadzi profile na Facebooku, TikToku i Instagramie. Pokazuje tam bez upiększeń codzienność gospodarstwa - od sianokosów i pracy w polu, przez opiekę nad końmi, po awarie maszyn i problemy, z którymi mierzą się dziś rolnicy.

- Pokazuję wpadki. Setki moich wpadek. Utopiony ciągnik, złamane maszyny, błędy. Inni rolnicy się za to obrażają, ale to jest prawdziwe życie - opowiada.

I właśnie to przynosi zasięgi.

- Kontrowersje dają zasięgi. A ja pokazuję rolnictwo z innej strony - dodaje.

Rolnik-sołtys i lokalna akceptacja

Z czasem Oskar stał się częścią lokalnej społeczności, a co więcej, nawet jej liderem.

- Zostałem sołtysem. Pierwszy raz w historii ktoś napływowy wygrał tak szybko - mówi.

Dla wielu mieszkańców to było zaskoczenie, ale też sygnał zmiany pokoleniowej.

- Jak zobaczyli, że pracuję i nie robię imprez, to mnie zaakceptowali - żartuje.

image
Miastowy rzucił wszystko i został rolnikiem. "Wstałem po nocce i powiedziałem: mam tego dosyć"
FOTO: Oskar Pryczyniec

Susza, pasza i przyszłość rolnictwa

Na koniec rozmowy zostaje temat najtrudniejszy: przyszłość.

- Będzie problem z paszą. Susza na torfowych łąkach jest ogromna - mówi Oskar.

I jeszcze bardziej pesymistyczna prognoza.

- Moim zdaniem małe gospodarstwa będą znikać. Zostaną tylko duże - ocenia.

Według niego rolnictwo w Polsce zmierza w stronę koncentracji.

- 3% społeczeństwa produkuje żywność. To spadnie do 1% - prognozuje.

Historia, która nie jest wyjątkiem, ale ostrzeżeniem

To opowieść o człowieku, który zmienił życie o 180 stopni. Ale też o systemie, który, jego zdaniem, nie nadąża za rzeczywistością. Nie ma tu romantycznej wsi. Jest kredyt, sprzęt z lat 80., konie, TikTok i walka z biurokracją.

I jest zdanie, które podsumowuje wszystko.

- Ja nie wiedziałem, że to jest aż tak trudne. W mieście się tego nie widzi. Generalnie kluczowe w tym wszystkim jest to że nie żyje się źle na wsi, ale trzeba być przedsiębiorcą, wielu ludzi to po prostu przeraża. Ja mam łatwiej, bo mam kilka biznesów teoretycznie powiązanych, ale jednak samodzielnych - podsumowuje.

"A do miasta nigdy bym już nie wrócił"

Na koniec rozmowy Oskar dodaje, że jego życie to totalna mieszanka między barem, a kowadłem. Raz w siodle, innym razem w traktorze.

- A do miasta nigdy bym już nie wrócił - kończy opowieść.

image
Miastowy rzucił wszystko i został rolnikiem. "Wstałem po nocce i powiedziałem: mam tego dosyć"
FOTO: Oskar Pryczyniec

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
02. czerwiec 2026 17:32