Organizacje zrzeszone w „Porozumienie dla mleczarstwa” wystąpiły do premiera Donalda Tuska z apelem o pilne działania. Chodzi o zapewnienie ciągłości dostaw energii elektrycznej i gazu dla zakładów mleczarskich oraz o formalne uznanie branży za element infrastruktury krytycznej państwa.
W apelu branża jasno wskazuje, że sektor mleczarski nie posiada dziś żadnego systemowego zabezpieczenia, które chroniłoby go w sytuacjach kryzysowych. W praktyce oznacza to, że mleczarnie i gospodarstwa produkujące mleko mogą zostać objęte ograniczeniami na takich samych zasadach jak odbiorcy niekrytyczni, mimo że pełnią kluczową rolę w zaopatrzeniu kraju w żywność.
Bez prądu i gazu mleczarnie stają w kilka godzin
Produkcja mleka nie jest działalnością, którą można wstrzymać lub „przestawić” na inny tryb. Surowiec musi być odbierany z gospodarstw każdego dnia, poddany obróbce termicznej i przechowywany w warunkach chłodniczych. Cały proces jest uzależniony od energii elektrycznej i gazu.
Mleko jest surowcem wyjątkowo nietrwałym. Jak zaznaczają w apelu organizacje branżowe, od udoju do przetworzenia mija maksymalnie 48 godzin. Brak energii oznacza natychmiastowe zatrzymanie całego łańcucha – bez możliwości jego „nadrobienia” w kolejnych dniach.
Branża liczy straty: 43 mln litrów mleka dziennie zagrożone
Jednym z najmocniejszych argumentów w apelu jest konkretna skala potencjalnych strat. Branża wskazuje, że w przypadku braku dostaw energii do zakładów mleczarskich codziennie zniszczeniu musiałoby ulec około 43 mln litrów mleka, o wartości około 100 mln zł. To nie są dane szacunkowe „na wyrost”, lecz wynik codziennego wolumenu produkcji mleka w Polsce. Jeśli zakłady nie są w stanie odbierać surowca, gospodarstwa zostają z mlekiem, którego nie mają gdzie sprzedać ani bezpiecznie zagospodarować.
Rolnicy zostaną z mlekiem, zagrożone będzie zdrowie krów
Branża zwraca uwagę, że zatrzymanie mleczarni wywołuje efekt domina w całym łańcuchu żywności. Najpierw tracą rolnicy, którzy zostają z mlekiem bez odbioru. Następnie problemy pojawiają się w transporcie i handlu. W krótkim czasie skutki odczuwają także konsumenci, bo na rynku zaczyna brakować podstawowych produktów mlecznych, które stanowią podstawowy element diety wielu Polaków.
Jak czytamy w apelu: „Przerwanie ciągłości pracy (…) prowadzi w sposób natychmiastowy i nieodwracalny do utraty surowca dostarczanego codziennie przez dziesiątki tysięcy gospodarstw. W konsekwencji, w krótkim czasie dochodzi do przerwania łańcucha dostaw tej kluczowej żywności”.
W tle pozostaje jeszcze jeden wątek: zdrowie stad. Ograniczenia w dostawach energii w gospodarstwach mogą utrudnić prawidłowe schładzanie mleka, działanie robotów udojowych oraz systemów wentylacyjnych czy infrastruktury wspierającej dobrostan zwierząt. W dłuższej perspektywie oznacza to nie tylko straty finansowe, lecz także zagrożenie dla produkcji w kolejnych miesiącach.
Mleczarstwo chce statusu infrastruktury krytycznej
W apelu skierowanym do premiera wskazano, że obecne przepisy nie dają mleczarstwu żadnego szczególnego reżimu ochronnego. Tymczasem inne sektory kluczowe dla funkcjonowania państwa – jak energetyka czy wodociągi – z takich rozwiązań korzystają. Obecnie w 4. punkcie Oceny Skutków Regulacji do ustawy przyjęto, że w całej branży żywnościowej ma być ok. 30 podmiotów krytycznych – zdaniem branży to rażąco niska liczba w stosunku do realnych potrzeb kraju.
Uznanie branży mleczarskiej za element infrastruktury krytycznej oznaczałoby m.in. priorytetowe dostawy energii i gazu w sytuacjach kryzysowych, wzmocnioną ochronę fizyczną i cyfrową oraz lepszą koordynację działań w przypadku awarii, ataków cybernetycznych czy sabotażu.
Branża ostrzega: to realne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego
W piśmie do premiera branża nie pozostawia wątpliwości co do wagi problemu:
„Bez zapewnienia ciągłości dostaw energii i gazu sektor mleczarski nie jest w stanie utrzymać produkcji i odbioru surowca. To nie tylko kwestia strat ekonomicznych – to ryzyko przerwania łańcucha dostaw podstawowej żywności i realne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego kraju” – podkreśla Marcin Hydzik, przewodniczący Porozumienia dla mleczarstwa i prezes Związek Polskich Przetwórców Mleka.
Apel trafił do rządu. Branża czeka na decyzje
Apel branży trafił nie tylko do premiera, ale również do ministra rolnictwa i ministra energii. Organizacje liczą, że trwające prace nad ustawą o zarządzaniu kryzysowym oraz Krajową Strategią Odporności Podmiotów Krytycznych uwzględnią specyfikę mleczarstwa.
Dla rolników i przetwórców stawka jest jasna: bez systemowych rozwiązań nawet krótkotrwałe ograniczenia w dostawach energii mogą sparaliżować sektor, który na co dzień działa bez przerwy – niezależnie od pogody, świąt czy sytuacji na rynku.
Kto podpisał apel do premiera?
„Porozumienie dla mleczarstwa” zrzesza organizacje reprezentujące sektor mleczarski, w tym m.in. Związek Polskich Przetwórców Mleka, Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich Zw. Rew., Krajowe Stowarzyszenie Mleczarzy, Polską Izbę Mleka oraz Polską Federację Hodowców Bydła i Producentów Mleka.
Oprac. Mkh na podst. Związek Polskich Przetwórców Mleka
