Sprawę nagłośniły posłanki Platformy Obywatelskiej Iwona Maria Kozłowska i Anna Wojciechowska, a odpowiedzi udzieliła ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Z jej stanowiska wynika jasno, że przepisy są, ale problem leży gdzie indziej.
Dlaczego praca w gospodarstwie „nie liczy się” jak etat?
W polskim prawie „staż pracy” najczęściej oznacza lata przepracowane na umowie o pracę. Praca w gospodarstwie rolnym nie jest traktowana tak samo. Można ją doliczyć, ale tylko wtedy, gdy spełni się określone warunki i odpowiednio ją udokumentuje.
To właśnie powoduje największe problemy. Bo choć przepisy istnieją od lat, ich stosowanie w praktyce bywa bardzo różne.
– Do mojego biura poselskiego docierają sygnały od rolników, którzy przez kilkadziesiąt lat pracowali w swoich indywidualnych gospodarstwach rolnych. Po 40 i więcej latach ciężkiej pracy, płacąc zgodnie z prawem składki do KRUS, spotykają się z informacją od urzędników organów publicznych, że nie posiadają stażu pracy uwzględnianego przy ustalaniu uprawnień pracowniczych – czytamy w interpelacji.
Przepisy są, ale zaczynają się schody
Ustawa pozwala zaliczyć lata pracy w gospodarstwie – własnym, u rodziców czy jako domownik. Na papierze wygląda to jasno. W rzeczywistości najtrudniejsze jest udowodnienie, że ta praca faktycznie była wykonywana.
Najczęściej potrzebne jest zaświadczenie z gminy. Tyle że w wielu przypadkach dokumenty sprzed kilkudziesięciu lat po prostu nie istnieją. Wtedy pozostają inne dowody, jak zeznania świadków, ale tu pojawiają się kolejne wątpliwości, gdzie je złożyć, jak mają wyglądać i kto je uzna.
O wszystkim decyduje pracodawca
Najważniejsza informacja z odpowiedzi ministerstwa jest taka, że ostateczna decyzja należy do pracodawcy. To on ocenia dokumenty i decyduje, czy zaliczyć lata pracy w gospodarstwie do stażu.
W praktyce oznacza to, że dwie osoby w identycznej sytuacji mogą zostać potraktowane zupełnie inaczej. Jeśli pracodawca odmówi, jedyną drogą jest dochodzenie swoich praw w sądzie pracy.
Co na to ministerstwo?
Ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podkreśla, że przepisy dają różne możliwości udowodnienia pracy, i to nie tylko zaświadczeniem z gminy, ale też innymi dokumentami, na przykład z KRUS.
Jednocześnie resort przyznaje, że nie prowadzi statystyk takich przypadków. Do ministerstwa trafiają pojedyncze sygnały, a problemy, według urzędników, wynikają częściej z błędów pracodawców niż z wad prawa.
Zmian na razie nie będzie
To dla rolników najważniejsza informacja. Ministerstwo nie prowadzi prac nad zmianą przepisów. Wszystko zostaje tak, jak jest.
Dla wielu osób to trudne do zaakceptowania, zwłaszcza że od 2026 roku łatwiej będzie zaliczyć do stażu inne formy pracy, jak działalność gospodarcza czy umowy cywilnoprawne.
Dlaczego rolnicy czują się pokrzywdzeni?
Bo ich sytuacja wydaje się nierówna. Przez lata wykonywali ciężką, codzienną pracę, która utrzymywała gospodarstwo i rodzinę. Dziś jednak często muszą udowadniać, że w ogóle pracowali.
W praktyce wszystko sprowadza się do dokumentów. Kto je ma, ma większe szanse. Kto ich nie ma, musi liczyć się z długą walką z urzędami, a czasem także z sądem.
I to właśnie jest sedno problemu – nie sama ustawa, ale to, jak trudno po latach udowodnić coś, co dla rolników było oczywiste.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. sejm.gov.pl
