Komisja Europejska chce zwiększyć płatność dla małych gospodarstw do 3 tys. euro rocznie. Z uproszczonego systemu mogłoby skorzystać nawet milion gospodarstw w Polsce.
Zdaniem części środowiska rolniczego nowe rozwiązania mogą jednak bardziej wspierać utrzymanie dochodów niż produkcję żywności.
Czy dopłaty wspierają produkcję, czy tylko utrzymują dochody?
Jeszcze kilka lat temu protestujący rolnicy głośno domagali się ograniczenia biurokracji, zmniejszenia obciążeń związanych z Europejskim Zielonym Ładem i poprawy opłacalności produkcji.
Dziś widać już pierwsze efekty tych protestów – zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym. Pytanie brzmi jednak: czy zmiany, które udało się wywalczyć, rzeczywiście wzmacniają gospodarstwa produkujące na rynek?
Po protestach przyszły ustępstwa. Tak zmieniły się dopłaty
Pierwsze istotne decyzje zapadły w 2024 roku. W lipcu Komisja Europejska zatwierdziła zmiany w polskim Planie Strategicznym WPR na lata 2023–2027, wprowadzając zryczałtowaną płatność dla małych gospodarstw.
Wsparcie ustalono na poziomie 225 euro na hektar, z maksymalnym limitem 1225 euro rocznie. Rozwiązanie objęło gospodarstwa o powierzchni od 1 do 5 ha.
W praktyce oznacza to dopłatę przekraczającą 900 zł na hektar przy znacznie uproszczonych procedurach. Z programu może korzystać około 600 tys. gospodarstw w Polsce.
Kolejnym krokiem było przyjęcie przez Komisję Europejską pakietu uproszczeń dotyczących warunkowości. Gospodarstwa o powierzchni do 10 ha zostały zwolnione z kontroli i sankcji związanych z normami GAEC oraz częścią wymogów SMR.
Choć przepisy formalnie nadal obowiązują, ich nieprzestrzeganie nie skutkuje już typowymi karami w zakresie dopłat bezpośrednich.
W Polsce oznacza to wyłączenie z systemu kontroli blisko 900 tys. gospodarstw, czyli blisko 73% wszystkich.
– To jest właśnie to, co Komisja Europejska nazywa uproszczeniem procedur administracyjnych: wyłączenie spod kontroli jak największej liczby małych gospodarstw, by skoncentrować uwagę systemu na większych producentach – ocenia Stowarzyszenie Rolników Towarowych Wspólna Rola.
Bruksela ustąpiła pod presją rolników
Fala protestów rolniczych, która przetoczyła się przez Europę w 2023 roku, stała się impulsem do stopniowego łagodzenia części wymogów Wspólnej Polityki Rolnej.
Po uproszczeniach dotyczących warunkowości i wprowadzeniu płatności dla małych gospodarstw Komisja Europejska rozpoczęła prace nad kolejnymi zmianami.
W maju 2025 roku zaproponowano zwiększenie maksymalnej kwoty wsparcia do 2,5 tys. euro. W kolejnych pracach nad nową WPR pojawiła się propozycja podniesienia limitu do 3 tys. euro.
To właśnie ten mechanizm ma zostać utrzymany i rozwinięty w nowej perspektywie finansowej na lata 2028–2034.
Zdaniem Stowarzyszenia Rolników Towarowych Wspólna Rola kierunek tych zmian jest wyraźny. – Jeżeli protesty koncentrują się wokół gospodarstw drobnych, rządzący starają się ograniczyć ich niezadowolenie poprzez uproszczenia i dodatkowe wsparcie finansowe – ocenia organizacja.
Nawet 13 tys. zł rocznie bez skomplikowanych kontroli
Projekt nowej Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2028–2034 zakłada utrzymanie uproszczonego systemu wsparcia dla małych gospodarstw i zwiększenie maksymalnej kwoty płatności do 3 tys. euro rocznie.
Przy obecnej stawce około 225 euro na hektar oznacza to objęcie gospodarstw o powierzchni do 13,33 ha. W Polsce takich gospodarstw jest blisko milion.
Przy obecnym kursie euro maksymalne wsparcie wyniosłoby w granicach 12–13 tys. zł rocznie na gospodarstwo.
Kwota 3 tys. euro obejmowałaby płatności bezpośrednie, płatności związane z produkcją oraz wsparcie dla obszarów z ograniczeniami naturalnymi (ONW).
Jednocześnie rolnicy mogliby korzystać z innych form pomocy, takich jak płatności ekologiczne, działania rolno-środowiskowo-klimatyczne czy – jeśli zostaną utrzymane – wybrane ekoschematy.
Rolnicy korzystający z płatności dla małych gospodarstw mają zostać wyłączeni z systemu kontroli norm SMR i GAEC.
– Możemy się spodziewać, że od 2028 roku blisko milion gospodarstw rolnych w Polsce będzie otrzymywać ponad 900 zł na hektar zasadniczo tylko za to, że istnieją – wskazuje z oburzeniem Stowarzyszenie Wspólna Rola.
Należy jednak pamiętać, że propozycje Komisji Europejskiej wymagają jeszcze uzgodnień z państwami członkowskimi i Parlamentem Europejskim. Ostateczny kształt przepisów może się więc zmienić.
Milion gospodarstw może wypaść z systemu kontroli
Komisja Europejska argumentuje, że proponowane zmiany są odpowiedzią na postulaty zgłaszane podczas protestów rolniczych.
Celem jest ograniczenie obciążeń administracyjnych i uproszczenie systemu wsparcia dla najmniejszych gospodarstw. W praktyce oznacza to koncentrację kontroli na większych gospodarstwach oraz ograniczenie obowiązków administracyjnych dla tych najmniejszych.
Rolnicy towarowi alarmują: system premiuje bierność
Przedstawiciele Stowarzyszenia Rolników Towarowych Wspólna Rola oceniają jednak, że kierunek zmian może osłabiać konkurencyjność polskiego i europejskiego rolnictwa.
Ich zdaniem efekty protestów przełożyły się przede wszystkim na uproszczenia i dodatkowe wsparcie dla gospodarstw drobnych oraz niskoprodukcyjnych.
– Projekt nie buduje konkurencyjności europejskich gospodarstw. Próbuje jedynie utrzymać ich dochody i zdolność funkcjonowania w warunkach rosnących ograniczeń środowiskowych, klimatycznych i rynkowych – podkreśla stowarzyszenie.
Według organizacji w projekcie nowej WPR brakuje instrumentów wzmacniających pozycję rolników w łańcuchu dostaw, wspierających organizacje producentów, skracających łańcuchy dostaw czy chroniących unijny rynek przed konkurencją importową.
– W uzasadnieniu projektu wiele mówi się o konkurencyjności, innowacjach i odporności, jednak nie zaproponowano żadnych mocnych instrumentów dotyczących pozycji rynkowej rolników – ocenia Wspólna Rola.
Duzi produkują, mali dostają przelewy? Narasta spór o dopłaty
Zdaniem przedstawicieli środowisk rolniczych w ostatnich latach wprowadzono również rozwiązania ograniczające możliwość korzystania ze wsparcia przez większe gospodarstwa.
Od 2025 roku obowiązuje zasada, zgodnie z którą na tej samej powierzchni można stosować maksymalnie dwa ekoschematy, a łączna powierzchnia objęta ekoschematami nie może przekroczyć 300 ha.
W praktyce oznacza to, że część gospodarstw może nie otrzymać pełnego wsparcia.
Na razie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie przedstawiło szczegółowych założeń dotyczących wdrożenia nowych rozwiązań w Polsce.
– Gospodarstwa produkcyjne, najbardziej narażone na aktualne problemy rynkowe, praktycznie nic na tych protestach systemowo nie zyskały – ocenia Stowarzyszenie Rolników Towarowych Wspólna Rola.
– System, który powinien wspierać produkcję, zaczyna premiować ograniczanie aktywności rolniczej. Opłaca się być jak najmniejszym i robić jak najmniej – dodają przedstawiciele organizacji.
Warszawa zdecyduje, kto skorzysta na nowej WPR
Choć ogólne ramy nowej Wspólnej Polityki Rolnej powstają w Brukseli, szczegółowe rozwiązania będą wdrażane na poziomie krajowym.
To od zapisów polskiego Planu Partnerstwa Krajowego i Regionalnego będzie zależało, czy dopłaty będą przede wszystkim wspierać produkcję żywności i konkurencyjność gospodarstw, czy też staną się narzędziem stabilizacji dochodów najmniejszych gospodarstw.
– Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcemy wspierać produkcję, czy nieprodukcję. Czy dopłaty mają budować konkurencyjność i bezpieczeństwo żywnościowe, czy pełnić funkcję socjalną? – podkreśla Stowarzyszenie Rolników Towarowych Wspólna Rola.
Zdaniem organizacji najbliższe lata będą kluczowe dla przyszłości polskiego rolnictwa.
– Jeżeli WPR po 2027 roku ma wspierać realne rolnictwo, musi być nastawiona przede wszystkim na rolników produkcyjnych – apeluje stowarzyszenie.
Po 2027 roku może zmienić się cała struktura polskiego rolnictwa
Debata o nowej WPR dopiero się rozpoczyna. Najbliższe dwa lata pokażą, czy unijne wsparcie będzie przede wszystkim chronić dochody najmniejszych gospodarstw, czy też w większym stopniu wesprze rolników produkujących żywność na rynek.
Eksperci zwracaja uwagę, że to, jak zostaną podzielone środki po 2027 roku, może zdecydować nie tylko o strukturze polskich gospodarstw, ale także o przyszłym poziomie krajowej produkcji żywności.
Krzysztof Zacharuk
