Grunty orne i czynsze dzierżawne o ponad 4% w górę
W ciągu ubiegłego roku średnia cena hektara gruntu ornego w Polsce wzrosła do 73 tys. zł, a średni czynsz zbliża się do 1800 zł/ha – podaje GUS. W obu przypadkach wartości zmieniły się o ponad 4%. Ponad 98 tys. zł trzeba wyłożyć, aby kupić ziemię rolną na rynku międzysąsiedzkim w Wielkopolsce. Dzierżawa hektara kosztuje ponad 2400 zł rocznie. Podobny czynsz jest w województwie kujawsko-pomorskim, a ziemia kosztuje tam ponad 89 tys. zł.
Od jakiegoś już czasu do województw, w których ceny ziemi i czynszów są bardzo wysokie, należy Podlaskie. W tym województwie w drugim półroczu ubiegłego roku za hektar ziemi ornej trzeba było wyłożyć ponad 82 tys. zł, a dzierżawa łączyła się z wydatkiem ponad 1100 zł.
Na czwartym miejscu pod względem cen, a trzecim czynszów dzierżawnych plasuje się województwo opolskie. Ceny gruntów ornych sięgają tam 76,2 tys. zł/ ha, a czynsze dzierżawne dochodzą do 1900 zł/ha. W porównaniu z innymi rejonami zaskakuje silny wzrost zarówno cen, jak i czynszów dokonany w ubiegłym roku na rynku prywatnym – i to pomimo tego, że na terenie tego województwa, podobnie zresztą jak w Wielkopolsce, do rolników na przetargi trafia sporo gruntów państwowych wyłączonych z tzw. trzydziestek. Z czego to wynika?
Wielkopolska najdroższa
– W Wielkopolsce zauważalny jest też duży wzrost liczby wniosków o sprzedaż nieruchomości dzierżawionych z KOWR, co w obliczu wysokich cen ziemi jest dość zastanawiające. W naszej ocenie duży wpływ na to ma świadomość rolników dotycząca zwiększenia skali produkcji, co przekłada się na zwiększenie areału gospodarstw. Mniejsze gospodarstwa, z wyłączeniem gospodarstw dwuzawodowych, mają coraz mniejszą szansę utrzymania się na rynku. Pomimo że liczba stad zwierząt maleje, co jest niepokojące, następuje koncentracja produkcji, a ci, którzy intensyfikują produkcję zwierzęcą, potrzebują więcej gruntów. Chodzi nie tylko o spełnienie wymagań środowiskowych, ale także zapewnienie bazy paszowej – tłumaczy Barbara Idczak z Wielkopolskiej Izby Rolniczej, przewodnicząca Rady Społecznej przy Oddziale Terenowym KOWR w Poznaniu.
Mieczysław Łuczak, prezes WIR, zaznacza, że w Wielkopolsce głód ziemi był zawsze i tak już raczej pozostanie. Niezależnie od tego, jaka będzie oferta gruntów do dzierżawy, niezależnie, czy będą to grunty prywatne, czy wystawione do dzierżawy grunty państwowe, oferty te zawsze bardzo szybko znikają z rynku.
– W powiatach, w których dominuje produkcja ogrodnicza, a takim jest np. powiat kaliski, gospodarstwa są silne ekonomicznie. Te, które chcą się rozwijać, są w stanie zapłacić dużo za ziemię, stąd średnia cena za hektar dochodzi tam nawet do 200 tys. zł, jest więc o 100% wyższa niż średnia wojewódzka – komentuje Łuczak.
Przetargi licytacyjne popularniejsze
Barbara Idczak tłumaczy, że kiedy pojawia się możliwość dzierżawy gruntów państwowych, a przetarg nie jest ofertowy, lecz licytacyjny, rolnicy podbijają czynsze, ponieważ zdają sobie sprawę, że jest to jedyna okazja na powiększenie gospodarstwa.
– Co prawda, grunty z Zasobu są także wydzierżawiane na przetargach ofertowych, ale ze względu na to, że te przetargi obwarowane są wieloma obostrzeniami, np. grunty muszą mieć przeznaczenie czysto rolnicze, są też bardziej czasochłonne, czasami generują więcej odwołań, przetargów licytacyjnych jest więcej. Na pewno przetargi ofertowe mimo wszystko bardziej preferują rolników prowadzących produkcję zwierzęcą, ale bywa, że na danym terenie izba rolnicza nie wnioskuje o przetargi ofertowe, bo taka jest wola większości rolników. Bywa też, że zdania rolników są podzielone – wtedy dyrektor oddziału musi decydować, jaki rodzaj przetargu zostanie zastosowany – podkreśla przewodnicząca Rady Społecznej przy OT KOWR w Poznaniu.
Powiększaniem areału zainteresowani są także rolnicy, którzy korzystają z unijnego dofinansowania na rozwój. Z kolei ziemi pozbywają się coraz częściej właściciele mniejszych gospodarstw, którzy decydują się nie tylko na sprzedaż ziemi, ale także zabudowań. W sytuacji, gdyby nabywcą chce zostać osoba, która nie spełnia definicji rolnika indywidualnego, na taką transakcję zgodę musi wyrazić KOWR.
Mniej spekulacji ale zainteresowanie ziemią rolna duże
Barbara Idczak potwierdza, że obecne przepisy odnoszące się do obrotu gruntami rolnymi powodują, że na tym rynku jest mniej spekulacji, a nabywcami częściej są rolnicy, którym zależy na powiększaniu gospodarstw. Jest jednak też zainteresowanie dzierżawą albo zakupem ziemi rolnej pod żwirownie, fotowoltaikę, a ostatnio coraz więcej firm wyraża chęć nabycia gruntów rolnych pod budowę biogazowni.
– Aczkolwiek w tym momencie ze względu na tworzenie planów ogólnych, transakcje zakupu ziemi rolnej z innym przeznaczeniem niż rolne nieco wyhamowały, ze względu na brak pewności, czy będzie można na nich zrealizować inwestycje, o jakich myślą przyszli inwestorzy – przekonuje Idczak.
Nasza rozmówczyni zauważa, że wielkopolscy rolnicy są zainteresowani formalizowaniem umów dzierżawy od osób prywatnych. Taka umowa nie tylko jest dla nich bezpieczniejsza – daje im również możliwość ewentualnego rozwoju gospodarstwa, chociażby pod kątem agencyjnych funduszy, oraz pozyskania pieniędzy na bieżącą działalność (m.in. kredyty, zwrot akcyzy, pomoc suszowa).
