Polski sektor nasiennictwa stoi przed poważnymi wyzwaniami — ocenia Marek Luty z Polskiej Hodowli Roślin Strzelce Sp. z o.o. Jak podkreśla, największym problemem branży jest bardzo ograniczony rynek, a niski poziom wymiany nasion w Polsce utrudnia finansowanie rozwoju, badań i inwestycji.
W rozmowie z dr Marią Walerowską z AgroHorti Media Marek Luty wskazał, że średnia wymienialność nasion w Polsce wynosi zaledwie „dwadzieścia kilka procent”, co znacząco odbiega od poziomu obserwowanego w krajach sąsiednich i Europie Zachodniej.
Niski popyt i wyższe koszty stałe
Zdaniem eksperta problem ma charakter systemowy. Rolnicy narzekają na ceny materiału siewnego, ale — jak zaznacza Luty — to efekt rosnących kosztów stałych, takich jak energia, praca czy rozwój nowych technologii.
— Sprzedając te same wolumeny, musimy te ceny podnosić. I to jest błędne koło — powiedział.
Jego zdaniem dopóki nie wzrosną wolumeny sprzedaży, ceny nie będą w stanie w pełni odpowiadać oczekiwaniom rolników. A to oznacza dalszą stagnację całego sektora.
Polska pozostaje we „własnej pułapce”
Marek Luty zwrócił uwagę, że w państwach sąsiednich zużycie kwalifikowanego materiału siewnego jest znacznie wyższe. Dotyczy to m.in. Litwy, Słowacji, Czech, a jeszcze bardziej Niemiec i krajów Europy Zachodniej.
— Rolnicy widzą w tym określone korzyści. A z racji tego, że jest większy popyt, jest też większa podaż — zaznaczył.
Według niego Polska pozostaje w „własnej pułapce”, z której trudno wyjść bez szerszego zrozumienia znaczenia materiału siewnego dla produkcji roślinnej.
Dopłaty są pomocne, ale to nie rozwiązanie problemu. "Branża się nie rozwija"
W rozmowie poruszono także temat wsparcia dla sektora nasiennego. Luty przypomniał, że wcześniej funkcjonowało de minimis, które początkowo było atrakcyjne, ale z czasem jego skuteczność spadała wraz ze wzrostem liczby zainteresowanych.
Nadzieje branża wiązała też z ekoschematami, jednak — jak wskazał przedstawiciel Hodowli Roślin Strzelce — również tam materiał siewny nie został wystarczająco mocno premiowany.
— Branża się nie rozwija. Dlatego ważna jest dyskusja i wypracowanie takiego rozwiązania, które zadowoli i rolników, i firmy nasienne — podkreślił.
Każdy kraj powinien mieć zabezpieczony rynek nasienny
Luty uważa, że wsparcie sektora nasiennego powinno znaleźć się także w ramach wspólnej polityki rolnej. Jego zdaniem nie chodzi wyłącznie o interes branży, lecz o bezpieczeństwo żywnościowe państwa.
— Bez nasion produktywność gospodarstw rolnych będzie poniżej oczekiwań — zaznaczył.
Przypomniał również, że kryzysy ostatnich lat — pandemia COVID-19, wojna i problemy z surowcami energetycznymi — pokazały, jak łatwo mogą zostać zerwane łańcuchy dostaw. Jego zdaniem podobne ryzyko dotyczy także rynku nasiennego.
— Każdy kraj powinien mieć zabezpieczony rynek nasienny na czarne scenariusze i Polska takim krajem też powinna być — podsumował ekspert.
Bartłomiej Czekała
