W strukturze zasiewów dominuje kukurydza
Właściciele gospodarstwa mają do dyspozycji łącznie z dzierżawami blisko 160 ha, więc są w stanie zabezpieczyć potrzeby powiększającego się stada. Zawsze udaje się wyprodukować część płodów rolnych na sprzedaż. Większym problemem do niedawna był brak budynków, bo bydła przybywało i robiło się coraz ciaśniej. Ale ten problem udało się rozwiązać.
– W strukturze zasiewów dominuje kukurydza w zakończonym sezonie było to 50 ha i wszystko skosiliśmy na kiszonkę. Na naszym terenie przy słabej ziemi klasy IV, czy V opłaca mi się bardziej siać kukurydzę niż pszenicę, a nadwyżkę zawsze mogę zostawić i sprzedać na ziarno – mówi Marek Tatarczak.
Alkalizacja zbóż i roślin strączkowych podnosi wartość żywieniową paszy
Od 2 lat hodowca alkalizuje zboża, bobik, łubiny i grochy, a dzięki temu zabiegowi poprawia się strawność paszy, zwiększa zawartość białka i podnosi pH. W żywieniu bydła mlecznego widać to przede wszystkim w poprawie parametrów mleka, białka, tłuszczu i wyższej wydajności przy jednoczesnym obniżeniu kosztów produkcji. Hodowcy zależy na tym, aby maksymalnie ograniczyć stosowanie soi czy rzepaku, a bardziej skupić się na paszach produkowanych w gospodarstwie. Dlatego w strukturze zasiewów jest bobik, groch czy łubin, pomagające w bilansowaniu i utrzymaniu odpowiedniego poziomu białka. W przypadku zboża, wynikiem alkalizacji jest podniesienie poziomu białka średnio o ok. 5% i pH do 8,5. Dzięki wysokiemu pH można skarmiać większą ilość paszy treściwej bez obaw o kwasicę żwacza, uzyskując lepsze parametry mleka i wyższe wydajności.
– Od początku alkalizację wykonuję preparatem Maxammon, który sprawdził się pod kątem jakości i ceny. Wydzielenie amoniaku skutecznie zabezpiecza ziarno przed pleśniami, szkodliwymi mikroorganizmami oraz częścią mykotoksyn. Alkalizacja pozwala w bezpieczny sposób na zwiększenie ilości białka w suchej masie od 4,5 do 6,5%. Wzrost jest zależny od ilości zastosowanego preparatu, który dodaję według wytycznych – wyjaśnia hodowca.
Jaka jest optymalna wilgotność zboża do alkalizacji?
Rolnik dodaje, że choć do alkalizacji można kosić wilgotniejsze zboże i wtedy nie dodaje się lub dodaje mniejszą ilość wody, to jednak woli jak zboże jest suche. Tym bardziej, że podczas żniw nie ma czasu, żeby od razu alkalizować. Poza tym, jak jest nadwyżka suchego zboża o dobrych parametrach, to zawsze można je sprzedać. Producent podaje, że optymalna wilgotność zboża do alkalizacji to 16–20% dla pszenicy, jęczmienia, owsa, pszenżyta i żyta oraz 20–27% dla kukurydzy.
– Jeżeli chodzi o bobik, łubiny czy grochy to w zakończonym sezonie dało się skosić praktycznie suche. Bobik miał ok. 14,5–15% wilgotności, łubin 13%. Przy tak suchym materiale przeznaczonym do alkalizacji trzeba dodać odpowiednią ilość wody ściśle według wskazówek. Jest to bardzo ważne, bo gdy materiał jest za suchy alkalizacja przebiega znacznie wolniej – przestrzega Marek Tatarczak.
Najbardziej mokra w sezonie 2024/2025 była kukurydza, dlatego rolnik zdecydował się wszystko skosić na kiszonkę, choć zwykle zostawiał część areału na ziarno. Dziś wie, że to była dobra decyzja, bo później jak zaczęło padać to problemem był sam wjazd w pole. W drugiej połowie grudnia w okolicy część kukurydzy wciąż jest na polach.
Jak przechowywać alkalizowane surowce w gospodarstwie?
Hodowca wykonuje alkalizację w dwóch etapach, mniej więcej co pół roku alkalizuję daną partię materiału. Po alkalizacji surowiec przechowywany jest w zamkniętym pomieszczeniu i jest przykryty folią przez cały czas.
– Co do przykrywania folią, to na początku trzeba nakryć alkalizowane surowce na około dwa tygodnie, żeby odpowiednio uwalniał się amoniak z mocznika i żeby wszystkie reakcje zaszły prawidłowo. Później można zdjąć folię i nic się nie dzieje, nie pleśnieje, nie ma żadnych problemów z przechowywaniem, ale ja akurat folii nie zdejmuję i też wszystko bardzo dobrze się przechowuje – zapewnia hodowca z Prosit.
Rolnicy regularnie powiększają stado i produkują materiał hodowlany
Rozmówca podkreśla, że stado systematycznie się powiększa, a to dzięki wieloletniej współpracy z bardzo dobrym i zaangażowanym lekarzem weterynarii – Kamilem Kossakowskim, prowadzącym gabinet weterynaryjny "Eskulap" w Bartoszycach.
– Gdybyśmy nie mieli takiego specjalisty, na pewno nie byłoby takiego postępu hodowlanego w naszych okolicach. Stosujemy głównie nasienie seksowane, dzięki temu mamy nadwyżkę jałówek, a postęp hodowlany i rozwój gospodarstwa nabrał tempa. Wcześniej skupialiśmy się przede wszystkim na produkcji mleka. Dziś mamy wszystko przemyślne i produkujemy materiał hodowlany. Zastanawiamy się też nad sprzedażą odsadków, bo mamy sporo zapytań – wyjaśnia rozmówca.
Hodowla jest już na takim etapie, że regularnie można sprzedawać kolejne sztuki, aktualnie nie ma problemów ze zbytem, a nawet zapotrzebowanie jest większe niż produkcja jałówek. Aneta Tatarczak deklaruje, że wycielenia odbywają się w zasadzie przez cały rok.
Hala namiotowa dla bydła i do odchowu cieląt
Przez ostatnie 3–4 lata stado regularnie powiększało się i zrobił się problem z miejscem. Po analizach i planach hodowcy wiedzieli, że już nie ma wyjścia – trzeba zainwestować w budynek. Najlepszą, najtańszą i najszybciej dostępną opcją okazała się hala namiotowa. Idealna konstrukcja, odporna na ekstremalne warunki pogodowe, zapewniająca maksymalne wykorzystanie przestrzeni i swobodną obsługę zwierząt nawet większym sprzętem. I co najważniejsze szybka w budowie – na tym najbardziej zależało właścicielom gospodarstwa.
Pierwsza hala – o wymiarach 50 m x 12 m – powstała w 2023 r. Jej realizacją zajął się Szymon Jadczak ze swoją ekipą.
– Oglądałem realizacje firmy pana Szymona, czytałem opinie, rozmawiałem, a do podjęcia ostatecznej decyzji przekonała mnie cena – znacznie atrakcyjniejsza niż cena innych topowych marek. Dziś po prawie trzech latach użytkowania hali mogę powiedzieć, że był to dobry wybór i cena idzie w parze z jakością. Dlatego pan Jadczak w sierpniu 2025 r. postawił w naszym gospodarstwie kolejną halę namiotową o tej samej szerokości, ale nieco krótszą 30 m x 12 m i z zamknięciem z tyłu. Nowy obiekt przeznaczony jest na płody rolne i maszyny – wyjaśnia rozmówca.
– Całe wyposażenie wewnętrzne wygrodzenia, drabiny wszystko robiliśmy we własnym rodzinnym zakresie. Hala przystosowana jest dla ok. 80 sztuk bydła i przebywają w niej jałówki do zacielenia i cielne – wylicza rolnik.
Rolnik wspomina, że przed halami postawionymi w ostatnich 3 latach, mają jeszcze jedną o wymiarach 25 m x 12 m, która powstała z myślą o odchowie cieląt.
Dr inż. Monika Kopaczel-Radziulewicz
