Rolnik został z 150 tonami selera. „50 gr? To cios poniżej pasa”Warzywa Sędzinko/Fb
StoryEditorwarzywa

Rolnik został ze 150 tonami selera. „50 gr? To cios poniżej pasa”

17.04.2026., 17:00h

150 ton selera wciąż zalega w chłodni. Nie ma chwili wytchnienia, bo kluczowe jest jedno: sprzedać warzywa, zanim stracą swoją wartość. „Ceny są na poziomie lat 90., a koszty są 5-krotnie większe” – mówi rolnik z Wielkopolski, który razem z rodziną nie tylko produkuje warzywa, ale też je sprzedaje, pakuje, wysyła. I dodaje: „I tak skończymy na minusie”.

O gospodarstwie warzywa Sędzinko w Wielkopolsce pisaliśmy w lutym, gdy rolnicy rozwijali sprzedaż bezpośrednią i szukali sposobów na ominięcie pośredników. Wracamy teraz, by sprawdzić, jak radzą sobie dziś w realiach nadwyżek warzyw, rosnących kosztów i trudnego rynku zbytu.

Nadwyżka warzyw, której nie daje się sprzedać

W 35-hektarowym gospodarstwie warzywa Sędzinko, w Wielkopolsce, Pan Roman i jego rodzina mierzą się z problemem, który w ubiegłym roku dotknął wielu producentów warzyw – nadprodukcją i brakiem opłacalnego zbytu. Gospodarstwo prowadzi szeroką produkcję: marchew, pasternak, seler, pietruszkę, buraczki i por, a także kukurydzę i pszenicę. Od tego roku wchodzą również ziemniaki i ponownie koperek.

– To jest takie dodatkowe źródło dochodu, bo trzeba teraz właśnie jak najwięcej tutaj jakichś dodatkowych źródeł dochodów sobie organizować, bo ciężko jest – przyznaje Pan Roman.

Rynek nie jest w stanie wchłonąć wszystkiego. W gospodarstwie wciąż zalegają zeszłoroczne warzywa, które trzeba sprzedać, zanim stracą wartość.

– Towaru zostało. Najwięcej nam zostało selerów, około 150 ton – mówi rolnik.

Syn Pana Romana wystawił seler w internecie i pojawiły się propozycje. Niestety – skrajnie niskie. Za umyty produkt oferowano zaledwie 50 groszy. Takie stawki nie pokrywają nawet kosztów zbioru, nie mówiąc o myciu i przygotowaniu warzyw do sprzedaży.

– No to jest dla mnie trochę tak poniżej pasa. Nie jestem w takiej desperacji, żeby tak sprzedawać, no jeszcze poczekamy, może to się zmieni – dodaje gospodarz.

Aby ratować warzywa, syn Pana Romana, Adam, ogłasza ich sprzedaż w internecie, wstawiając rolki na tik-toku. Jak się okazuje, odzew jest, bo kupców nie brakuje. A ci, którzy raz zakupili, wracają ponownie.

– Każdy może sobie przyjechać, ale sprzedajemy na worki, tak jakby hurtowo. Nie sprzedajemy na kilogramy. Najmniejsza ilość, to np. sprzedajemy buraczki po 5 kg, marchew 10 kg, wszystko, co tam produkujemy w gospodarstwie, pora to na sztuki na przykład. Robimy boksy warzywne, i to jest wtedy tak, że np. buraczki 5 kg do takiego boksa plus inne warzywa – opowiada Pan Roman.

Rolnicy mają pracy jeszcze więcej, a zysku jak nie ma, tak nie ma

Na pytanie o opłacalność sprzedaży warzyw rolnik odpowiada z wyraźnym rozgoryczeniem.

– Powiem szczerze, że w zeszłym roku można powiedzieć, że skończyliśmy na minusie, trzeba było się wspomóc kredytem nawet – mówi.

Jak dodaje, problemem są przede wszystkim rosnące koszty produkcji.

– Naprawdę są koszty, nawozy, środki ochrony roślin, usługi takie jak serwisy, części do maszyn, no to są nieporównywalne te koszty do tych naszych zarobków i do cen naszych produktów – wyjaśnia.

Ile kosztują warzywa w sprzedaży bezpośredniej?

Ceny w sprzedaży bezpośredniej u rolnika różnią się w zależności od kalibru i jakości towaru.

– Marchewkę sprzedajemy na przykład tu w domu, na worki od 80 groszy do złotówki. Pietruszkę sprzedajemy od 2 zł do 4 zł, zależy jaki tam kaliber, jaki to jest towar. Ten seler od złotówki do dwóch. Por 2 zł za sztukę. Później na przykład buraczki od 1 zł do 1,2 zł. No i ceny są ruchome – opowiada.

Syn Pana Romana aktywnie działa w internecie, wrzuca rolki z warzywami, boksami warzywnymi i zachęca do ich kupna, tak aby trafić do jak najszerszego grona odbiorców.

Zawód rolnik? Nie, to już wieloetatowiec!

Gospodarstwo to dziś nie tylko produkcja. To również logistyka, sprzedaż, marketing, księgowość.

– Rolnik, handlowiec, księgowy, elektryk, mechanik – wylicza nam rolnik.

Co gorsza, podkreśla, że zakres obowiązków stale rośnie, a gospodarstwo funkcjonuje niemal jak mała firma wielobranżowa – z codzienną sprzedażą, pakowaniem i organizacją wysyłek. 

Czasu jak na lekarstwo. Do tego nadmierna biurokracja.

– Nie dość, że człowiek ma tyle pracy, to jeszcze wymyślają np. jakieś ksefy. No nie wiem, czy już uważają nas za złodziei? – pyta. 

Nierówna konkurencja i koszty

Rolnik podkreśla, że problemem jest przede wszystkim nierówna konkurencja na rynku. Jak mówi, gospodarstwa w Polsce muszą mierzyć się z tańszym importem i innymi warunkami produkcji w krajach spoza Unii Europejskiej.

– Bo to taka nierówna konkurencja, no walka tutaj można powiedzieć z wiatrakami. Towar sprowadzają z Ukrainy, czy z Mercosuru, a oni mają zupełnie inne koszty – wyjaśnia.

Jak dodaje, różnice dotyczą przede wszystkim cen energii, nawozów i środków ochrony roślin. Rolników zjada też koszt paliwa, części do maszyn, napraw. Wiele by wyliczać. Jednym słowem: – Te koszty niszczą rolnika. I te ceny, które my dostajemy – podsumowuje.

Rolnik: "Rynek się dusi"

Rolnik zwraca uwagę, że przy rekordowych zbiorach rynek nie jest w stanie przyjąć całej produkcji.

– No w tym naszym tutaj wewnętrznym rynku sami się dusimy z tym towarem, zasypujemy się, bo jeszcze przy takich rekordowych zbiorach, jak w zeszłym roku, to jak ziemniaka nawet było 100 ton na hektar, to gdzie się tego pozbyć – pyta.

"Ale jesteśmy jeszcze optymistami, może rynek się zmieni"

Na pytanie o tegoroczne zmiany w strukturze zasiewów rolnik przyznaje, że gospodarstwo będzie ograniczać część upraw.

– No, na przykład z pasternaka zrezygnujemy całkowicie, marchwi też mniej będziemy siali, resztę na swoim poziomie na razie – wyjaśnia.

Jak dodaje jednak, decyzje nie są jeszcze ostateczne, ale, co najważniejsze, optymizm w gospodarzach nie umiera.

– Na razie jeszcze mówię, jesteśmy optymistami, że może to się zmieni – mówi rolnik. – Człowiek całe życie w końcu pracował na to, pobudował przechowalnie, chłodnie, to krwawica – dodaje.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
24. październik 2026 09:10