Ładowarka przegubowa Schaffer podobnie jak roboty to jedna z nowych inwestycji, pracuje tu od pół roku i jest wykorzystywana do wielu prac, a przystawka z oponami jeszcze zwiększa zakres jej zastosowaniaAndrzej Rutkowski
StoryEditorReportaż z gospodarstwa

Mają 80 krów, a podgarnięcie paszy zajmuje im minutę. Wystarczyły dwie stare opony

24.10.2026., 05:00h

Jak przyznają Krzysztof Szlachetka i jego syn Piotr, koszt zrobienia przystawki do podgarniania dawki TMR na stole paszowym był właściwie żaden. Wykorzystali w tym celu stare elementy metalowe i dwie stare opony od samochodu ciężarowego, uzyskując bardzo funkcjonalne urządzenie pomagające w codziennej obsłudze stada.

– Właściwie za koszt złomu uzyskaliśmy funkcjonalną przystawkę dopinaną do ładowarki przegubowej. Dzięki temu zestawowi podgarnianie paszy trwa dosłownie minutę, gdyż zastosowanie dwóch odpowiednio dużych i sztywnych opon pozwala podgarniać TMR na raz z dwóch stron podczas jednego przejazdu. Nasze gospodarstwo jest przykładem, że przy produkcji mleka z powodzeniem można wykorzystywać zarówno bardzo zaawansowane technologie jak roboty udojowe oraz bardzo proste, ale skuteczne rozwiązania – podkreślił Krzysztof Szlachetka.

– Podgarnianie dawki TMR na stole paszowym jest bardzo ważne, ponieważ krowy muszą mieć wygodny i stały dostęp do paszy, co wpływa na zwiększenie produkcji mleka, ponadto każdy przejazd z podgarnięciem motywuje krowy do podchodzenia do stołu paszowego i stymuluje pobieranie paszy, co zwiększa pobranie suchej masy i finalnie również przekłada się pozytywnie na produkcję mleka. Podgarniając paszę mamy też okazję do obserwowania stada, co jest ważne w naszym przypadku, gdyż wdrażając dój automatyczny straciliśmy możliwość naocznej obserwacji podczas doju – dodał Piotr Szlachetka.

image
Ładowarka przegubowa Schaffer podobnie jak roboty to jedna z nowych inwestycji, pracuje tu od pół roku i jest wykorzystywana do wielu prac, a przystawka z oponami jeszcze zwiększa zakres jej zastosowania
FOTO: Andrzej Rutkowski

Drugi robot po dwóch latach

W gospodarstwie pracują dwa roboty udojowe Fullwood Merlin M2, które zamontowano w oborze funkcjonującej znacznie wcześniej niż trwa dój automatyczny. Roboty stanęły w układzie prostopadłym w miejscu, gdzie kiedyś była hala udojowa typu rybia ość 2 x 4 stanowiska. Pierwszy z nich pracuje od ponad dwóch lat, a drugi od kwietnia tego roku.

– Powiększyliśmy stado, a wydajność mleczna też nam wzrosła do 40–43 l od przeciętnej krowy na dobę, czyli uzyskiwaliśmy z jednego robota 2800 l każdego dnia. Okazało się, że jeden robot w tych nowych warunkach powiększającego się stada nie nadąża doić, tzn. wydoiłby, ale spadłaby znacznie częstotliwość dojów, co w dłuższej perspektywie mogłoby wpłynąć na spadek mleczności, a tego nie chcieliśmy. Dlatego zdecydowaliśmy się na drugiego robota, w sfinansowaniu którego pomogła nasza mleczarnia SM Gostyń, udzielając preferencyjnej pożyczki, spłacanej mlekiem. Jest to bardzo dobre rozwiązanie wspomagające rozwój produkcji mleka i bazy własnego surowca w gospodarstwach dostawców, a jednocześnie członków spółdzielni – powiedział Krzysztof Szlachetka.

image
Roboty zamontowano w miejsce hali udojowej w układzie prostopadłym
FOTO: Andrzej Rutkowski

Ruja wykryta perfekcyjnie

Oprócz robotów udojowych nowością w gospodarstwie jest system zarządzania stadem powiązany z robotami, który hodowcy chwalą zwłaszcza za skuteczne wykrywanie rui, które jest nieocenioną pomocą w określaniu okienka inseminacyjnego i przekłada się na wzrost skuteczności krycia.

– System zarządzania stadem monitoruje występowanie rui i informuje nas o tym odpowiednio wcześnie nie tylko w przypadku krów, ale też w przypadku jałówek. I u nas ten kontroling jest szczególnie ważny, jeśli chodzi o jałówki, bo utrzymujemy je w innej oborze, w drugim nieco oddalonym gospodarstwie, gdzie bywamy rzadziej i możliwości bezpośredniej obserwacji są tam mocno ograniczone. Przyznam szczerze, że kiedy nie mieliśmy jeszcze tego systemu znacznie więcej rui było przez nas przeoczonych – wyjaśnił Krzysztof Szlachetka.

image
Centrum dowodzenia w gospodarstwie rodziny Szlachetków
FOTO: Andrzej Rutkowski

Glikol na deficyt energii

Dlaczego hodowcy zdecydowali się właśnie na roboty udojowe Fullwood, przecież na rynku jest mocna konkurencja w tym zakresie?

– Zdecydowaliśmy się na roboty udojowe Fullwood Merlin M2 i nie żałujemy. Decyzję podjęliśmy głównie ze względu na bliskość serwisu, który przy tak skomplikowanych technologicznie urządzeniach i pracujących non stop musi być blisko. Firma Agro Lenwer, która nam je montowała i je serwisuje jest bardzo blisko, czyli w Krobi. Natomiast główna siedziba autoryzowanego przedstawiciela i dostawcy robotów udojowych marki Fullwood jest w Środzie Wielkopolskiej i jest to firma Farm-MPartner. Już po 3–4 miesiącach pracy z robotem udojowym doszliśmy do wniosku, że szkoda, iż nie zamontowaliśmy go co najmniej 2 lata wcześniej. Jest to bardzo duże udogodnienie w takim jak nasze rodzinnym gospodarstwie sukcesywnie rozwijającym produkcję mleka, będącą dziedziną niezwykle pracochłonną – stwierdził Krzysztof Szlachetka.

Obecnie przy dwóch robotach przeciętna krowa ma pozwolenie na dój 4 razy na dobę. Ale im więcej mleka daje, tym jest dojona częściej, a więc nawet 5–6 razy.

– Roboty mają funkcję zadawania nie tylko paszy treściwej w formie stałej, ale też i płynnej i w naszym przypadku jest to glikol, który w dość znaczny sposób wzmacnia i chroni nasze krowy przed deficytem energetycznym – powiedział rolnik.

Helikoptery na stres cieplny

Oborę hodowcy doposażyli także w mieszacze powietrza tzw. helikoptery, których prędkość pracy zmieniana jest automatycznie w zależności od odczytów temperatury panującej w oborze. Kiedy wzrasta temperatura, wtedy wzrastają też obroty urządzenia.

– Te nowe mieszacze powietrza są znacznie wydajniejsze od tradycyjnych wentylatorów, jakie mieliśmy wcześniej i teraz latem panuje w oborze dużo lepszy mikroklimat, nie jest tak gorąco, duszno i wilgotno, co ogranicza negatywny wpływ stresu cieplnego na krowy i produkcję mleka – zaznaczył Krzysztof Sztachetka.

image
W ciepłe dni o komfort krów dbają helikopterowe mieszacze powietrza
FOTO: Andrzej Rutkowski

Kiszonki rolnicy gromadzą w betonowych silosach kiszonkarskich, które cenią nie tylko za łatwe magazynowanie bez strat paszy, ale też za utrzymanie porządku w gospodarstwie bez nawożenia błota do obory.

– Dawkę TMR przygotowujemy w wozie paszowym Metal Fach, który oryginalnie miał pojemność 8 m3, ale wraz ze wzrostem liczebności krów okazał się zbyt mały, dlatego dospawaliśmy dodatkową nadstawkę, zwiększając pojemność maszyny do 11 m3. Jest on w dobrym stanie, ponieważ go garażujemy i musi jeszcze popracować do czasu wymiany na nowszy i większy sprzęt – powiedział Krzysztof Szlachetka.

image
Paszowóz współpracuje z wysłużonym Ursusem 914, idelanie twardym ciągnikiem na warunki oborowe
FOTO: Andrzej Rutkowski

– W dawce TMR dla krów mieszamy takie pasze jak: 700 kg sianokiszonki z traw i lucerny, 450 kg wysłodków buraczanych, pasze treściwe, dodatki żywieniowe, a pozostałą znaczną większość masy stanowi kiszonka z kukurydzy – ponad 2 tony. Cała dawka TMR waży w zakresie 3,5–4 ton. Jak zwiększa się pobranie paszy, a zwiększa się w dni chłodniejsze, to dokładamy kiszonki z kukurydzy, której wtedy idzie nawet 2,5 tony dziennie – wyjaśnił Piotr Szlachetka.

WIZYTÓWKA GOSPODARSTWA:

  • Beata i Krzysztof Szlachetkowie gospodarują wraz z synem Piotrem na 45 ha. Rolnicy ze wsi Chwałkowo (pow. gostyński, gm. Krobia) uprawiają głównie kukurydzę na areale prawie 20 ha oraz lucernę, trawy siane na gruntach ornych, zboża, a także buraki cukrowe.
  • Utrzymują 150 sztuk bydła, w tym 80 krów (70 w doju i 10 zasuszonych) oraz 70 jałówek. Miesięcznie dostarczają ok. 80 tys. litrów mleka do Spółdzielni Mleczarskiej w Gostyniu.

image
Beata i Krzysztof Szlachetkowie wraz z synem Piotrem 
FOTO: Andrzej Rutkowski

Andrzej Rutkowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
24. październik 2026 05:02