Eksport jest zaworem bezpieczeństwa
Dla Polski i całej Unii Europejskiej znaczenie tego porozumienia nie sprowadza się do pytania, czy amerykańskie produkty „zaleją” Argentynę. Kluczowe jest to, że rośnie liczba dwustronnych, „szytych na miarę” układów, które tworzą nową mapę preferencji celnych na świecie. Jeśli UE nie będzie równolegle domykać własnych umów i skutecznie usuwać barier pozataryfowych, europejscy eksporterzy – także z Polski – mogą stopniowo tracić pozycję na rynkach trzecich nie dlatego, że są drożsi w produkcji, lecz dlatego, że konkurenci wchodzą „tańszymi drzwiami” dzięki preferencjom handlowym. Eksport nie jest dodatkiem, tylko zaworem bezpieczeństwa w okresach nadpodaży na rynku wewnętrznym.
Przesunięcie środka ciężkości popytu
Drugi, równoległy wątek, to przesunięcie środka ciężkości popytu i inwestycji do Azji Południowo-Wschodniej. Strategią coraz częściej widoczną w Azji jest budowanie regionalnych „czempionów” łączących stado, przetwórstwo, markę i dystrybucję. Dla polskich mleczarni to jednocześnie szansa i wyzwanie. Szansa, bo rośnie rynek na sery dojrzewające, składniki białkowe, mleko w proszku czy produkty funkcjonalne. Wyzwanie, bo konkurencja będzie coraz częściej lokalna i kapitałowo silna, a więc wymagająca od europejskich dostawców większej elastyczności, stabilności dostaw, certyfikacji i długoterminowych relacji handlowych.
Polityka żywieniowa i konsekwencje popytu
Trzeci wątek, który w ostatnich dniach wyraźnie wrócił na agendę, to polityka żywieniowa i jej konsekwencje dla popytu. W Stanach Zjednoczonych wprowadzono regulacje umożliwiające powrót pełnotłustego mleka do programu żywienia szkolnego, zmieniając zasady bilansowania nasyconych kwasów tłuszczowych w posiłkach. Dla producentów i przetwórców to przypomnienie, że „popyt” nie jest wyłącznie wynikiem dochodów konsumentów, ale także polityki zdrowotnej i programów publicznych.
Spadek cen skupu mleka
Spadek cen skupu mleka w Europie pokazuje mechanizm, który znamy również z innych rynków: cena surowa jest pierwszym amortyzatorem, gdy pojawia się nadprodukcja i ceny zbytu spadają. To lekcja dla Polski: jeśli nie będziemy wdrażać narzędzi ograniczających skrajne wahania (indeksacja, dłuższe kontrakty z klauzulami kosztowymi na zbyt nabiału przez przetwórców, realne mechanizmy negocjacyjne cen zbytu), napięcia będą powracały cyklicznie. Z perspektywy państwa oznacza to konieczność spojrzenia na rynek mleka jak na infrastrukturę bezpieczeństwa żywnościowego i dochodowego na obszarach wiejskich, a nie wyłącznie jak na „kolejną branżę” podlegającą pełnej cykliczności.
Zmiany strukturalne przyspieszają
Jednocześnie na wschodniej flance Europy widać przyspieszenie zmian strukturalnych. Białoruś stawia na koncentrację produkcji w nowoczesnych kompleksach i zapowiada dalszą rozbudowę infrastruktury, co wzmacnia jej zdolność eksportową i stabilność podaży. Dla Polski jest to niewygodne, ale ważne lustro: konkurencja regionalna nie stoi w miejscu. Jeżeli tempo modernizacji i inwestycji w gospodarstwach oraz w przetwórstwie będzie zbyt wolne, presja na ceny i na udział w rynkach eksportowych będzie narastać.
Najbliższe miesiące pokażą, czy globalny rynek mleka wejdzie w fazę bardziej trwałej stabilizacji po okresie słabszych cen, czy też czeka nas seria krótkich fal: raz w górę, raz w dół, w zależności od zapasów masła, tempa zakupów importerów i zdarzeń zdrowotnych.
Jarosław Malczewski
