Firma Geestferkel GmbH z siedzibą w Wildeshausen w Dolnej Saksonii złożyła wniosek o upadłość. Jak informuje niemiecki portal topagrar.com, decyzja zapadła po nieudanych rozmowach z bankami i wierzycielami na temat dalszego finansowania działalności.
Upadłość obejmuje 188 pracowników zatrudnionych w oddziałach firmy w Dolnej Saksonii, Brandenburgii, Saksonii-Anhalt oraz Meklemburgii-Pomorzu Przednim.
Geestferkel dynamicznie rozwijał się przez ostatnie lata
W ostatnich latach Geestferkel należał do najszybciej rozwijających się producentów prosiąt w Niemczech. Firma przejęła szereg ferm trzody chlewnej we wschodniej części kraju, a według ekspertów branżowych utrzymywała stado liczące blisko 40 tys. loch.
Jeszcze na początku czerwca dyrektor zarządzający Jörn Ahlers zapowiadał przejęcie niewypłacalnej grupy przedsiębiorstw w Brandenburgii, do której należy również znana ferma Prignitzer Landschwein.
Niskie ceny i wysokie koszty pogrążyły firmę
Jak wyjaśnił Jörn Ahlers, do niewypłacalności doprowadziło jednoczesne nałożenie się kilku czynników: gwałtownego spadku cen, rosnących kosztów produkcji, zwiększonych potrzeb finansowych oraz braku stabilnych warunków prowadzenia hodowli trzody chlewnej.
– Wspólnie z naszymi partnerami do samego końca szukaliśmy realnego rozwiązania. Ostatecznie jednak nie było realnych perspektyw na to, że hodowla trzody chlewnej będzie mogła być ponownie zrównoważona i ekonomicznie opłacalna w obecnych warunkach rynkowych – powiedział Ahlers, cytowany przez topagrar.com.
Według firmy obecne ceny wynoszące około 30 euro za prosię oraz 1,40 euro za kilogram masy tuszy wieprzowej oznaczają straty przekraczające:
- ponad 25 euro na każdym prosięciu,
- ponad 50 euro na każdym tuczniku.
Jednocześnie znacząco wzrosły koszty budowy nowych obiektów, energii, pracy oraz finansowania inwestycji.
– W produkcji prosiąt przychody czasami nie wystarczają nawet na pokrycie kosztów paszy, wody i prądu. Żadna firma nie jest w stanie przetrwać w takich warunkach na dłuższą metę – podkreślił Ahlers.
Milionowe inwestycje nie wystarczyły
Dyrektor zarządzający zwraca uwagę, że w ostatnich latach Geestferkel zainwestował kilka milionów euro w poprawę dobrostanu zwierząt, modernizację chlewni i rozwój gospodarstw.
Wszystkie fermy loch należące do spółki posiadają certyfikaty zgodne z wymogami niemieckiej Inicjatywy na rzecz Dobrostanu Zwierząt. Mimo to – jak ocenia Ahlers – wyższe koszty produkcji nie znajdują odzwierciedlenia ani w cenach rynkowych, ani w poziomie wsparcia publicznego.
Hodowca apeluje o zmiany
Ahlers krytykuje również nierównowagę w łańcuchu dostaw, która – jego zdaniem – faworyzuje handel detaliczny kosztem producentów świń. Apeluje o wprowadzenie nowych modeli ustalania cen oraz stałej premii państwowej za produkcję prowadzoną zgodnie z wysokimi standardami dobrostanu zwierząt.
Jak podkreśla, bankructwo Geestferkel powinno być sygnałem ostrzegawczym dla całej niemieckiej branży trzody chlewnej.
– Jeśli ramy polityczne i gospodarcze nie ulegną fundamentalnej zmianie, produkcja prosiąt w Niemczech praktycznie nie ma przyszłości – ocenił.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. topagrar.com
