Szef Izb alarmuje: polska hodowla świń jest zagrożona
Coraz więcej hodowców świń zamyka produkcję. Problem dotyczy już nie tylko tuczu, ale także gospodarstw produkujących prosięta. Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, ostrzega, że stawką jest bezpieczeństwo żywnościowe Polski. Tymczasem zapowiedziane przez ministra wsparcie ma objąć tylko część producentów.
Coraz więcej gospodarstw rezygnuje z produkcji
Zdaniem prezesa Izb Rolniczych sytuacja w sektorze trzody chlewnej jest dziś jednym z najpoważniejszych problemów polskiego rolnictwa.
– Jednym z najważniejszych problemów dzisiaj w rolnictwie jest problem trzody chlewnej. Bardzo niskie ceny doprowadzają do sytuacji, że coraz więcej rolników zamyka produkcję, zwłaszcza produkcję prosiąt – podkreśla Wiktor Szmulewicz.
Jak dodaje, nie jest to już tylko problem pojedynczych gospodarstw.
– To jest bardzo niebezpieczne, bo grozi zachwianiem bezpieczeństwa państwa – ostrzega prezes KRIR.
Polska importuje 8 mln prosiąt rocznie
Szef samorządu rolniczego zwraca uwagę, że coraz większa część produkcji opiera się na tuczach prowadzonych z wykorzystaniem prosiąt sprowadzanych z zagranicy. Polska importuje aż 8 mln prosiąt rocznie!
– Jeżeli nie będziemy mieli własnych prosiąt, a będą one sprowadzane z innych krajów Europy, to wystarczy kryzys lub choroba np. w Danii i prosiaki do Polski po prostu nie przyjadą – mówi Szmulewicz.
Jego zdaniem skutki odczuliby wszyscy.
– Grozi nam wtedy ogromny import mięsa. Ostatecznie zapłaci za to konsument – wyższą ceną, ale także nie zawsze sprawdzoną jakością – zaznacza.
Dlatego apeluje o natychmiastowe działania.
– Rozwiązanie problemów rynku trzody chlewnej jest dziś najważniejszą sprawą dla rządu i dla nas wszystkich. Trzeba już teraz podjąć decyzje, które zatrzymają ten proces – podkreśla.
Minister zapowiada dopłaty do loch i loszek
Resort rolnictwa zapowiada, że chce odbudować krajową produkcję prosiąt. Minister Stefan Krajewski poinformował, że prowadzi rozmowy z Komisją Europejską w sprawie uruchomienia programu wsparcia dla organizacji producentów świń. W planach są także dopłaty do materiału hodowlanego.
Rolnicy mają otrzymać:
- 500 zł do zakupu loszki hodowlanej,
- 1500 zł po jej pierwszym wyproszeniu,
- 1000 zł do każdej lochy w gospodarstwach prowadzących produkcję w cyklu zamkniętym.
Jak wyjaśnia minister, celem programu jest odbudowa krajowej hodowli prosiąt i ograniczenie uzależnienia od importu.
Rolnicy w cyklu otwartym: a co z nami?
Zapowiedź wsparcia została dobrze przyjęta przez hodowców utrzymujących lochy. Szybko pojawiły się jednak pytania o producentów prowadzących tucz w cyklu otwartym, czyli kupujących prosięta.
Janusz Terka, rolnik z województwa łódzkiego uważa, że pomoc nie powinna omijać tej grupy gospodarstw.
– To co Pan zapowiedział, pomoc dla rolników utrzymujących lochy, odbieramy pozytywnie. Nie rozumiemy jednak stanowiska wobec hodowców prowadzących produkcję w cyklu otwartym – powiedział.
Rolnik zwraca uwagę, że oni również ponoszą skutki kryzysu.
– Czy oni nie zostali dotknięci kryzysem? Czy dlatego, że kupują prosiaki, nie są polskimi rolnikami? – pyta ministerstwo.
Jego zdaniem resort powinien jasno wyjaśnić, dlaczego jedna grupa producentów ma otrzymać pomoc, a druga została pominięta.
Producenci prosiąt: tak źle nie było od lat
Także sami producenci prosiąt przyznają, że obecne ceny sprzedaży nie pokrywają kosztów produkcji. Jak mówią, tak źle nie było od wielu lat, a przy obecnych stawkach zamiast zarabiać, powiększają zadłużenie.
Ich zdaniem, jeśli sytuacja szybko się nie poprawi, kolejne gospodarstwa będą likwidować produkcję. Rolnicy podkreślają, że kryzys obejmuje dziś cały sektor.
– Hodowla trzody chlewnej chyli się ku upadkowi na każdym etapie produkcji – od prosięcia po dorosłą świnię. Bo dziś sytuacja jest taka, że nam ciężko sprzedać prosiaki, bo rolnicy przy tych cenach skupu rezygnują z produkcji, a poza tym rynek jest zalewanym importem z Danii – alarmują.
Czy plan ministra zatrzyma likwidację stad?
Zapowiedziane dopłaty mogą poprawić sytuację gospodarstw utrzymujących lochy i zachęcić część producentów do odbudowy stad podstawowych. Jednocześnie wielu rolników zwraca uwagę, że problemy całej branży są znacznie szersze.
Niskie ceny skupu, wysokie koszty produkcji i uzależnienie od importu prosiąt sprawiają, że bez szerszego programu odbudowy sektora samo wsparcie dla części hodowców może nie wystarczyć, by zatrzymać likwidację kolejnych stad. Przed takim scenariuszem ostrzega prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.
Kamila Szałaj
