Podczas spotkania okazało się, że rolnicy są zainteresowani uprawą bobowatych, ale wciąż mają wiele pytań i wątpliwości. Zniechęcają ich niestabilne plony, mocno uzależnione od przebiegu pogody oraz rosnąca presja chorób.
287 doświadczeń z roślinami bobowatymi w ramach Inicjatywy Białkowej
Najbardziej znana i najszerzej rozpowszechniona Inicjatywa Białkowa COBORU, wprowadzona w całej Polsce w 2017 roku, mająca na celu propagowanie uprawy roślin białkowych i soi w naszym kraju dla poprawy bilansu paszowego i białkowego. Dzięki temu rolnicy co roku mogli oglądać w wybranych lokalizacjach w całej Polsce poletka z: łubinem żółtym, wąskolistnym, bobikiem, grochem siewnym oraz soją.
W sezonie wegetacyjnym 2025 r. w ramach powyższej Inicjatywy założono 287 doświadczeń, co oznacza dla całej grupy prawie trzykrotny wzrost w porównaniu do roku 2016, czyli rok przed jej wprowadzeniem. COBORU podaje, że w ubiegłym roku we współpracy z IUNG – PIB założono 29 doświadczeń ekologicznych (EKO) w użytkowaniu na nasiona. Badane były wybrane odmiany grochu siewnego, łubinu wąskolistnego oraz soi. Po raz pierwszy testowane są wszystkie aktualnie zarejestrowane odmiany wyki siewnej.
Największy postęp i najintensywniej zauważalny rozwój odnotowano w przypadku bobiku i soi. W 2016 r. przed rozpoczęciem Inicjatywy Białkowej założono 14 doświadczeń, w 2025 r. były to 33 doświadczenia. W przypadku soi odpowiednio było to 25 doświadczeń, a w ubiegłym roku doświadczeń sojowych było łącznie 115, w tym doświadczenia EKO. Razem testowano 37 odmian.
Znaczący wzrost liczby doświadczeń oraz zainteresowania rolników obserwujemy także w przypadku grochu siewnego. Z 29 doświadczeń w 2016 r. doszliśmy w ubiegłym roku do 42 doświadczeń z testowanymi 21 odmianami.
Więcej mszyc i infekcji wirusowych w roślinach bobowatych
Z pewnością prowadzony na szeroką skalę program przyczynił się do lepszego poznania i rozpowszechnienia wiedzy na temat roślin bobowatych, to sam wzrost w krajowej strukturze zasiewów wciąż jest niewielki w porównaniu z możliwościami, którymi dysponujemy. Główną przyczyną wymienianą przez rolników jest brak stabilności plonowania, głównie przez dużą wrażliwość na warunki pogodowe. Kolejnym problemem jest dostępność zarejestrowanych i dopuszczonych do obrotu środków ochrony roślin ograniczających presję czynników chorobotwórczych.
Dr hab. Marta Damszel, prof. UWM w Olsztynie z Katedry Entomologii, Fitopatologii i Diagnostyki Molekularnej Wydziału Rolnictwa i Leśnictwa, podczas wykładu zwróciła uwagę, że w ostatnich latach w związku z licznym występowaniem mszyc w uprawach bobowatych obserwuje się wzmożoną obecność infekcji wirusowych. W uprawie grochu i bobiku najczęściej stwierdzane są przenoszone przez mszyce grochowe, ostra mozaika grochu oraz mozaika i liściozwój grochu wywołane przez wirusa mozaiki grochu przenoszonego z nasionami. W uprawie łubinu przeważa obecność wirusa żółtej mozaiki fasoli oraz wirusa mozaiki ogórka.
Uprawa bobiku to także walka rolników z czekoladową plamistością bobiku. Patogen zimujący w porażonych nasionach i resztkach roślin w okresie wegetacji rozprzestrzenia się za pomocą licznie wytwarzanych zarodników konidialnych. Sprawca preferuje dużą wilgotność, opady i temperaturę powyżej 20°C.
Soja coraz częściej jest atakowana przez grzyby
Jeszcze do niedawna, gdy soi uprawiano niewiele, mówiło się, że jest ona wolna od chorób i szkodników. Aktualnie uprawiamy w Polsce już prawie 100 tys. ha soi. Dane z ARiMR z dnia 10 lipca 2025 r. potwierdzają, że soja ponownie zajęła 3. miejsce wśród najważniejszych roślin bobowatych grubonasiennych za łubinem wąskolistnym, blisko 200 tys. ha i grochem siewnym uprawianym na ponad 135 tys. ha. Dlatego trzeba baczniej lustrować plantacje soi i jak najszybciej identyfikować zagrażające soi patogeny.
Dr hab. Marta Damszel wielokrotnie podkreślała, że niektóre choroby wywoływane przez różne patogeny mogą występować już w początkowych fazach rozwojowych np. zgorzel siewek, a inne są typowe w późniejszych fazach rozwojowych, czy nawet w fazach zaawansowanej dojrzałości nasion soi. Zazwyczaj są to choroby powodowane przez grzyby, które porażają korzenie, łodygę, liście, strąki oraz nasiona. Podobnie jak na łubinie, w soi występuje antraknoza, a jej objawy zlokalizowane są głównie na liściach i strąkach.
– Proszę pamiętać, że pierwsze symptomy można odnotować bardzo wcześnie, bo już w fazie siewki i mają one postać brunatnoczerwonych punktów na liścieniach i pierwszej parze liści. Ale choroba najgroźniejsza jest w momencie wystąpienia objawów na strąkach, które są zniekształcone, skarłowaciałe i przebarwione na brunatnoczarny kolor – przestrzega prelegentka.
Źródłem zakażenia najczęściej są nasiona i resztki pożniwne. Nasileniu choroby sprzyja także zbyt duża obsada, silne zachwaszczenie, wysoka wilgotność powietrza i gleby oraz wysokie temperatury powyżej 20°C w fazie zawiązywania strąków.
– W ochronie roślin bobowatych zarejestrowane są aktualnie fungicydy bazujące na azoksystrobinie, fludioksonilu, protiokonzolu, fluopyramie oraz biofungicydy bazujące na aktywnych bakteriach np. Bacillus amyloliquefaciens czy grzybach np. Trichoderma asperellum – wylicza dr hab. Marta Damszel.
Trichoderma to rodzaj grzybów z rodziny rozetkowatych występujących głównie w glebie. Zasiedlając strefę korzeniową roślin, rywalizują z patogenami o składniki pokarmowe, dzięki temu usprawniają funkcjonowanie systemu korzeniowego i w znacznym stopniu ograniczają rozwój chorób. Systematyczne stosowanie grzybów Trichoderma pomaga uprawom w walce z patogenami grzybowymi, wywołującymi choroby odglebowe, w tym Fusarium, Pythium, Phytophthora, Cylindrocladium, Rhizoctonia, Sclerotinia, czy Verticillium.
Rośliny bobowate są wrażliwe na warunki atmosferyczne
Brak stabilności plonowania, duża wrażliwość na warunki atmosferyczne i niekorzystny rozkład opadów często zniechęcają rolników do uprawy roślin bobowatych. Analizując wybrane gatunki, w ostatnich 3 latach widać dużą zmienność. Rok 2025 w województwie warmińsko-mazurskim był korzystny pod względem plonowania grochu siewnego w stosunku do roku 2024. W doświadczeniach założonych w ZDOO Rychliki i ZDOO Ruska Wieś uzyskano średni plon nasion, przy wilgotności 14% odpowiednio na poziomie 54,6 dt/ha i 36,3 dt/ha.
Urszula Flakowska, specjalistka ds. doświadczeń ze Stacji Doświadczalnej Oceny Odmian we Wrócikowie potwierdziła, że wśród odmian ogólnoużytkowych najbardziej wyróżniały się odmiany: Batuta, Jowisz, SM Market oraz Ursus. Najwyższą masą tysiąca nasion charakteryzowała się odmiana Kazek, najniższy MTZ miała odmiana Twister oraz odmiany pastewne Turnia i Colin.
– Plony nasion bobiku (przy wilgotności 14%) na Warmii i Mazurach były także wyższe w stosunku do roku 2024, we Wrócikowie osiągnięto plon nasion na poziomie 51,6 dt/ha, w Rychlikach i Ruskiej Wsi plony były niższe, odpowiednio 36,5 dt/ha i 33,6 dt/ha – wylicza ekspertka z SDOO.
Dla soi zakończony sezon nie był sprzyjający we Wrócikowie. Na początku października, więc później niż zwykle, zebrano odmiany z grupy bardzo wczesnej i wczesnej o średniej wilgotności ok. 20%. Natomiast doświadczenie z grupami średnio wczesnymi nie zostały zebrane. Spowodowane było to niekorzystnym przebiegiem pogody, niskimi temperaturami powietrza i nadmiarem opadów od samego początku wegetacji.
– Przez wiosenne przymrozki soja miała bardzo trudny start, a od siewu do wschodów minęło prawie 20 dni, co znacznie wydłużyło okres wegetacji. Poza tym podczas wegetacji niewiele było dni z wysoką temperaturą, a we wrześniu przyszły chłody i przymrozki, więc liście zostały zmrożone, a grupa średnio wczesna potrzebowała jeszcze czasu na dojrzewanie – wyjaśniła Urszula Flakowska.
Przedstawicielska SDOO we Wrócikowie zaprezentowała wykres przedstawiający wstępne wyniki z 2025 r. i spadek plonu nasion soi w porównaniu z latami 2024, 2023 w grupie odmian bardzo wczesnych i wczesnych przy wilgotności na poziomie 14%. Rok 2023 – 37,5 dt/ha, rekordowy rok 2024 – 38,5 dt/ha i spadek w roku 2025 r. do 30,5 dt/ha. Warto wspomnieć, że średni procent wzorca z kraju wg COBORU w latach 2023–2025 to 32,3 dt/ha.
Dr hab. Marta Damszel dodała, że wszystkie doświadczenia, które prowadziła w Stacji Produkcyjno-Doświadczalnej w Bałcynach i tam, gdzie trafiało się, że przedplonem był groch, czasem soja to za każdym razem było to widać w wyższym plonowaniu rośliny następczej.
– I to nie był jednorazowy, przypadkowy sprzyjający splot okoliczności wynikających z przebiegu pogody, rozkładu opadów, czy doboru odmiany. To była po prostu zasobność gleby i uruchomienie procesów aktywności biologicznej, która dzięki roślinom bobowatym w płodozmianie była na znacznie wyższym poziomie – zapewniła ekspertka.
Przedstawione powyżej wyniki plonowania są dowodem na to, że nie możemy podsumowywać lub wykluczyć z płodozmianu roślin bobowatych na podstawie jednego sezonu wegetacyjnego. Tym bardziej, że jest to tak ważny element zrównoważonego rolnictwa z punktu widzenia biologii gleby, życia biologicznego tych roślin i ich wpływu na funkcjonowanie ekosystemu.
Dr inż. Monika Kopaczel-Radziulewicz
