Susza wypaliła pola, a deszcz przyszedł za późno. ”To już niczego nie uratuje”Marcin M.
StoryEditorpola po suszy

30 km dalej rzepaki są piękne. U niego połowa plonu przepadła

10.06.2026., 17:30h

Zaledwie 30 km dalej rzepaki wyglądają bardzo dobrze. U pana Marcina z Dolnego Śląska susza może obniżyć plony nawet o połowę. Rolnik przyznaje, że coraz częściej zastanawia się nad ograniczeniem uprawy rzepaku i szuka nowych rozwiązań.

„Pada, ale za późno” – rolnicy z Dolnego Śląska liczą straty po suszy

Po tygodniach suszy na Dolnym Śląsku wreszcie pojawiły się opady. Choć, jak podkreślają rolnicy, deszcz bywa bardzo nierówny: na jednym gospodarstwie pada, a kilka kilometrów dalej ziemia pozostaje sucha, albo tylko kropi. „Już nic nas nie zdziwi” – mówią gospodarze. Dla wielu z nich opady przyszły zdecydowanie za późno. Rolnicy mówią o wysuszonych rzepakach, wypalonych łanach zbóż i nierównych wschodach kukurydzy. W gospodarstwie Pana Marcina z gminy Wińsko w powiecie Aleksandrowice straty w rzepaku mogą sięgnąć nawet połowy spodziewanego plonu.

– Teraz deszcze zaczynają padać, ale to już wszystko jest zasuszczone. To, co zostało wysuszone, już się nie odbuduje – mówi rolnik.

Rzepak nie wytrzymał suszy. „Plon będzie o połowę niższy”

Największe straty rolnik notuje w rzepaku. W tym sezonie obsiał nim 16 hektarów. Choć plantacje były prowadzone zgodnie z technologią, brak opadów i chłodna wiosna zrobiły swoje.

– Szacuję, że straty w rzepaku wyniosą około 50 procent. To jest połowa tego, czego normalnie byśmy się spodziewali – podkreśla rolnik.

Jak dodaje, obecne opady nie są już w stanie poprawić sytuacji.

– Rzepak jest wysuszony. To wygląda tak, jakby wszystko zostało przypalone przez słońce.

Rolnik przyznaje, że coraz częściej zastanawia się nad ograniczeniem uprawy tej rośliny.

– Już któryś rok z rzędu myślę, żeby całkowicie zrezygnować z rzepaku. Nakłady są bardzo duże, a zysk coraz bardziej niepewny. W tym roku dobrze będzie, jeśli uda się pokryć koszty – dodaje.

image
Susza wypaliła pola, a deszcz przyszedł za późno. "To już niczego nie uratuje"
FOTO: Marcin M.
image
Susza wypaliła pola, a deszcz przyszedł za późno. "To już niczego nie uratuje"
FOTO: Marcin M.

Zboża wypalone miejscami do gołej ziemi

W gospodarstwie znajduje się również ponad 60 hektarów zbóż. Sytuacja jest bardzo zróżnicowana, zależnie od jakości gleby.

Większość pól Pana Marcina znajduje się na glebach V i VI klasy bonitacyjnej, które szczególnie mocno odczuły brak wilgoci.

– Na lepszych ziemiach zboża jeszcze jakoś wyglądają, ale są miejsca całkowicie wypalone. Są takie fragmenty pól, gdzie praktycznie nic nie zostało – ocenia rolnik.

Gospodarz zwraca uwagę, że problem nie dotyczy całego regionu w jednakowym stopniu.

– Byłem niedawno na pokazach rolniczych 30–40 kilometrów od nas. Tam rzepaki są piękne, zboża wyglądają dobrze. A u nas jest zupełnie inaczej. Mamy chyba najmniej opadów w całej okolicy – dodaje.

Kukurydza wschodzi dopiero po deszczu

Trudna sytuacja dotknęła również kukurydzę. Część rolników zdecydowała się na przesiewy, jednak Pan Marcin z tego rozwiązania zrezygnował.

– Wydawało mi się, że tych roślin jednak jest za dużo, żeby przesiewać. Poza tym był problem z materiałem siewnym – mówi.

Największym problemem okazał się brak wilgoci w glebie.

– Kukurydzę mam na mozaice od trzeciej do szóstej klasy. Na niektórych kawałkach dopiero teraz zaczyna wychodzić. W jednym miejscu jest już pokaźna, a kilkadziesiąt metrów dalej dopiero wschodzi, bo wcześniej nie miała wilgoci – relacjonuje.

Według rolnika obecne opady mogą jeszcze pomóc tej uprawie.

– Jeśli teraz przez kilka dni będzie regularnie padało, to kukurydza ma jeszcze szansę się odbudować – ocenia.

Ratunku nie dają nawet ubezpieczenia

Rolnicy zwracają uwagę, że przy stratach spowodowanych suszą wsparcie systemowe jest niewystarczające.

– Ubezpieczamy część gospodarstwa, ale nie wszystko da się ubezpieczyć, a od suszy nie można. Nawet jeśli odszkodowanie jest wypłacane, to często okazuje się, że według ubezpieczyciela strata była za mała – zauważa.

Rolnik podkreśla również, że potrzebne są komisje szacujące szkody w terenie.

– Chcielibyśmy, żeby komisje ruszyły w pola. Sama aplikacja nie pokazuje tego, co rzeczywiście dzieje się na konkretnych gospodarstwach – mówi.

Coraz więcej rolników szuka alternatywy dla tradycyjnych upraw

Zmieniające się warunki pogodowe sprawiają, że gospodarze zaczynają szukać nowych rozwiązań. W tym roku rolnik Marcin po raz pierwszy zdecydował się na próbne zasiewy słonecznika.

– Słonecznik potrzebuje mniej wody niż zboża. Jeśli się sprawdzi, będę myślał o zwiększeniu areału – planuje.

Zdaniem rolnika kolejne lata mogą wymusić istotne zmiany w strukturze zasiewów.

Choć na Dolnym Śląsku w końcu pojawiły się opady, wielu gospodarzy patrzy na swoje pola bez większych nadziei. W przypadku rzepaku i części zbóż deszcz przyszedł zbyt późno, by odwrócić skutki wielotygodniowej suszy.

– Wszystko robiliśmy w terminie. Sialiśmy zgodnie z zaleceniami. Ale bez deszczu nie da się wygrać. Ten rok będzie bardzo trudny – podsumowuje.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
10. czerwiec 2026 17:32