Plon rzepaku kształtuje się jesienią, a potencjał plonotwórczy obok wyboru odmiany, terminu i odpowiedniej gęstości siewu w dużej mierze zależy od zbilansowanego nawożenia. O ile potrzeby rzepaku względem azotu, siarki, magnezu i mikroelementów możemy zaspokoić stosunkowo szybko (nawożenie doglebowe i dokarmianie przez liście), o tyle odczyn pH gleby powinien być wyregulowany najlepiej przed siewem przedplonu, a stanowisko powinno mieć co najmniej średnią zasobność w przyswajalny fosfor i potas. Zdecydowanie największy wpływ na poziom plonowania ma woda, azot i pozostałe makroelementy. Pamiętajmy, że woda jest podstawowym i jedynym nośnikiem wprowadzającym składniki pokarmowe do rośliny.
Podstawa to wyregulowane pH gleby
Jeżeli przedplonem dla rzepaku jest wcześnie schodzący z pola jęczmień ozimy, to biorąc pod uwagę wymagania rzepaku w stosunku do odczynu warto rozważyć zastosowanie po żniwach podtrzymującej właściwe pH dawki nawozowej wapna (idealna byłaby kreda) i jednocześnie preparatu mikrobiologicznego do rozkładu resztek pożniwnych. Na zasadniczą regulację odczynu, to jednak o rok za późno. Pod takie rośliny jak rzepak czy buraki cukrowe odczyn powinniśmy regulować przed siewem roślin będących przedplonem. Uregulowane pH gleby jest fundamentem nawożenia, ale też tarczą ochronną przed kiłą kapusty. Niestety, ten problem dotyka coraz więcej gospodarstw uprawiających rzepak zbyt często. Chorobie sprzyjają ciężkie, zwięzłe i zlewne gleby, ale przede wszystkim stanowiska o nieuregulowanych stosunkach wodnych i pH poniżej 6,5.
Znaczenie dla efektywności nawozów ma odczyn pH gleby, ale i optymalne proporcje wnoszonych do niej składników pokarmowych. Dlatego np. w sprzyjających warunkach na wyprodukowanie 1 t nasion rzepaku (wraz z plonem ubocznym) wystarczy 50 kg N, ale przy nawożeniu niezbilansowanym, rzepak może potrzebować na tonę nasion równie dobrze 70 kg N. To duża różnica przy takim samym plonie. Jak zatem powinno wyglądać przedsiewne nawożenie rzepaku? Najłatwiej jest je precyzyjnie wyliczyć i zaplanować pod zakładany plon na podstawie badań chemicznych gleby i przy właściwym jej odczynie pH oraz uwzględnieniu wartości przedplonu, cechy odmiany, stosowanej technologii uprawy i warunków pogodowych.
Kluczowa jest zawartość przyswajalnego fosforu i potasu
Uregulowane pH gleby jest fundamentem nawożenia, a w przypadku wymagającej rośliny, jaką jest rzepak, bardzo ważna jest zasobność gleby w fosfor i potas. Trzeba wiedzieć, że składniki pokarmowe rzepak pobiera przede wszystkim z zapasów glebowych, a w dalszej kolejności i to w ograniczonych ilościach, z wniesionych do gleby przedsiewnie nawozów mineralnych. Fosfor jest ponadto mało ruchliwy, a największa jego absorpcja przez korzenie następuje w warunkach bezpośredniego kontaktu strefy włośnikowej z jonami fosforu.
Z nawozów podstawowych rzepak potrafi wykorzystać tylko część zawartych w nich składników. Z nawozów azotowych wykorzystuje nie więcej niż 70%, z fosforowych nie więcej niż 30–40%, a z potasowych nie więcej 60–70% ilości dostarczonych składników mineralnych. Ich wykorzystanie z gleb o nieuregulowanym odczynie pH będzie znacząco niższe. Z tego punktu widzenia trafne i zbilansowane nawożenie powinno opierać się na zbadanym odczynie pH gleby, jej zasobności w fosfor i potas, ale także w azot mineralny (warto badanie wykonać przed ruszeniem wiosennej wegetacji) i najważniejsze dla rzepaku drugoplanowe składniki pokarmowe (siarka i magnez).
Azot potrzebny rzepakowi po przedplonie zbożowym
Co do nawożenia azotem, jak wspomniałem, zaleca się jego stosowanie przedsiewnie w ilości do 30 kg N/ha po przedplonach zbożowych. Tylko w wyjątkowych sytuacjach, przy długiej jesieni, kiedy taka ilość azotu może być za mała, widząc głód azotowy możemy zastosować interwencyjnie ten składnik przez liście w roztworze mocznika. Pamiętajmy, że jeżeli przedsiewne nawożenie azotem jest potrzebne, to dawka powinna być na tyle duża, aby nie powodować głodu azotowego rzepaku i na tyle mała, aby nie doprowadzić do wybujałości rzepaku i obniżenia jego zimotrwałości.
Często zalecane jest zaraz po żniwach nawożenie azotem resztek pożniwnych w ilości ok. 6–7 kg N na każdą tonę słomy w celu przyspieszenia ich rozkładu i tak robi wielu rolników. W celu przyspieszenia rozkładu i mineralizacji resztek pożniwnych zbożowego przedplonu dla rzepaku, a także uniknięcia chwilowych niedoborów azotu mineralnego, spożywanego przez bakterie, warto wspomagać te procesy preparatami mikrobiologicznymi.
Dawki składników wyliczone pod oczekiwany plon
Większość rolników szuka gotowych rozwiązań, konkretnych dawek nawożenia. Takich standardowych zaleceń nie ma. Każda gleba jest inna, a rolnicy uprawiają dziesiątki różnych odmian o odmiennych wymaganiach agrotechnicznych, w tym pokarmowych. To co zostało przez naukowców dobrze zbadane, poznane i uśrednione, to ilości składników pokarmowych, które rzepak pobiera na każdą tonę wyprodukowanych nasion wraz z plonem ubocznym (tabela).
Planując dawki nawożenia trzeba posługiwać się takimi orientacyjnymi danymi i brać pod uwagę poziom zasobności gleb. Przy co najmniej średniej zasobności stosujemy dawki fosforu i potasu wynikające z oczekiwanego plonu. Przy niższej zasobności powinny to być dawki o ok. 20% wyższe, których zadaniem będzie pokrycie potrzeb pokarmowych i podniesienie zasobności gleby na wyższy poziom.
Magnez i siarka - najlepiej zastosować je jesienią
Jesienią nie można zapominać w nawożeniu o składnikach drugoplanowych, zwłaszcza o magnezie i siarce. Są to składniki mające bezpośredni istotny wpływ na gospodarkę azotową rośliny i są odpowiedzialne za właściwe przygotowanie rzepaku do zimy. Dla roślin rzepaku przed zimą szkodliwy jest azot, który został pobrany i nie został jeszcze przetworzony na białko. Takie tkanki łatwiej uszkodzi mróz. Przy dobrym odżywieniu rośliny magnezem i siarką (ale także fosforem, potasem i mikroelementami) azot jest szybciej i lepiej przetwarzany na białko – roślina jest bardziej mrozoodporna i zimotrwała.
Rolnicy z uwagi na mobilność siarki, ale także potasu, część ich dawki stosują w wiosennym nawożeniu korekcyjnym. To podejście warto zmienić. Radzi to rolnikom prof. Witold Szczepaniak z UP w Poznaniu, a konkretnie zachęca, aby z wczesnowiosennego stosowania uzupełniającego nawożenia potasem, siarką i magnezem przechodzili na późnojesienną ich aplikację. Dlaczego? Bo dane z wielolecia pokazują, że w lutym i marcu jest najczęściej zbyt mało opadów, aby rozpuściły i przemieściły składniki z nawozów w zasięg systemu korzeniowego rzepaku. Stosowanie tych składników późną jesienią jest bezpieczne i bardziej efektywne.
Marek Kalinowski
