Te coroczne spotkania trwają od sezonu 2011/2012, w którym mrozy wyrządziły jedne z największych w historii wymarznięć. Ta zima też dla rolników była powodem zmartwień. Ostatecznie nie ma tragedii. Oczywiście lokalnie są straty i czasami potrzebny jest przesiew.
Z chorób w zbożach w Pamiątkowie można było doszukać się w pszenicy jesiennych infekcji septoriozy i rdzy a w jęczmieniu plamistości siatkowej.
Rzepak stracił większość liści, ale przeżył
Ogólnie rzecz biorąc, wymarznięć w Pamiątkowie nie ma, ale rośliny są wymęczone. Mróz pozbawił rzepaki większości liści. Wrażliwy jęczmień ozimy wygląda blado, ale przetrwał. Różnie to jest w skali kraju, ale w Pamiątkowie tak to wygląda. Po wnikliwej ocenienie plantacji przez ekspertów BASF, nie ma martwych roślin rzepaku, jęczmienia, tym bardziej pszenicy i żyta. Podobne wieści popłynęły dzień później na konferencji firmy Chemirol.
Ale przejdźmy do konkretów. Jakie były warunki wegetacji ozimin? Kiedy wystąpiły kryzysowe warunki termiczne? Jak dalej prowadzić plantacje ozimin? Rzepak dobrze przetrwał zimę, ale utracił większość liści. Na szczęście rośliny, choć wymęczone, to żywe, zdecydowanie lepsze tam, gdzie stosowano jesienią regulację. Rzepak zregeneruje biomasę, ale trzeba go wspomóc. W Pamiątkowie już uzyskał takie wsparcie. Nawożenie rzepaku azotem wykonano w jednej dawce – 170 kg N/ha (w zbożach poszła pierwsza dawka azotu – 50 kg N/ha). Do 9 marca zastosowano już regulację i ochronę w jednym zabiegu, a także 3 zabiegi insektycydowe na chowacze.
Po poletkach w Centrum Kompetencji BASF w Pamiątkowie oprowadzał opiekujący się nimi Marcin Łański. Opowiedział historię wegetacji ozimin od siewów i wskazał szereg wniosków ważnych dla rolników. A miniona jesień i zima były dla ozimin dużym sprawdzianem. Późne siewy po kukurydzy i burakach, długotrwałe uwilgotnienie gleby, zastoiska wody oraz głęboka zmarzlina – to warunki, z którymi musiały zmierzyć się plantacje.
Późne siewy pszenicy nie zawsze są przegrane
Ciekawy wniosek płynie np. z fragmentu pola, na którym wysiano pszenicę ozimą dopiero po Wszystkich Świętych, w pierwszej dekadzie listopada. Było to stanowisko po kukurydzy, gdzie długo było zbyt mokro. Rośliny 9 marca były w fazie około BBCH 11–12 – niewielkie, ale z wyraźnie widocznymi nowymi przyrostami korzeni. Taki obraz pokazuje, że pszenica żyje i wchodzi w fazę aktywnej regeneracji. W praktyce wielu rolników zauważyło, że właśnie późno siania pszenica przezimowała lepiej niż ta wysiana po terminie, ale wcześniej. Wynika to z faktu, że mała roślina przez długi czas korzysta z zasobów zgromadzonych w ziarniaku. Najbardziej newralgiczny moment to przejście z odżywiania z ziarniaka na pełne żywienie z systemu korzeniowego (faza 3 liści). Wtedy roślina jest najbardziej wrażliwa na wymarzanie.
Dla porównania, pszenica wysiana w optymalnym terminie, w Pamiątkowie było to 25–26 września, miała średnio po trzy silne rozkrzewienia, a do tego liczne drobniejsze pędy, które w kolejnych tygodniach będą redukowane. Oczywiście z daleka widać było w pszenicy lekko fioletowe zabarwienie, a z bliska jakby przypalone brzegi części blaszek liściowych. To efekt działania mroźnego wiatru i niskich temperatur. To typowy obraz pszenicy po zimie, która przeszła silny stres, ale zachowała potencjał do dalszego rozwoju i wszystkie rośliny są żywe.
Na dolnych liściach widoczne były delikatne objawy septoriozy i mączniaka – to pozostałość po jesiennych infekcjach. Choć nie są dziś nasilone, stanowią bazę infekcyjną na wiosnę. Marcin Łański zaznaczył, że przy dobrej wilgotności gleby i sprzyjającej pogodzie grzyby te szybko się uaktywnią. Dlatego planując strategię ochrony fungicydowej, nie można się dać uśpić pozornie czystemu łanowi – zagrożenie chorobami pozostaje realne.
Wczesną wiosną groźne były zastoiska wody
Po zimie w wielu regionach Polski, także w okolicach Pamiątkowa, pojawiały się fragmenty pól długo zalane wodą. Na takich stanowiskach rośliny gniją, duszą się, a w konsekwencji wymarzają. Z tych miejsc plonu nie będzie, niezależnie od terminu siewu czy odmiany.
Na prezentowanych poletkach woda z problematycznych fragmentów zeszła stosunkowo szybko, przesiąkając w głąb profilu glebowego. Jednocześnie badania wykazały, że ziemia była zamarznięta nawet na głębokość 30–40 cm. Jedynie wierzchnia warstwa była lekko rozmarznięta, natomiast poniżej gleba była jak kamień. To sprawiło, że przyrosty nowych korzeni pojawiły się później niż w tzw. ciepłych zimach, kiedy często już w połowie lutego widać było silną aktywność systemu korzeniowego.
Żyto hybrydowe – korzenie przyrastają, na liściach rdze
W obrębie doświadczeń zaprawowych obserwowano również żyto hybrydowe. To gatunek, który tradycyjnie uchodzi za zboże o najdalej sięgającym i najsilniej rozwiniętym systemie korzeniowym. Tak jest i w tym sezonie – nowe przyrosty korzeni w życie są jednymi z najbardziej okazałych. W Pamiątkowie żyto sieje się zwykle w terminie zbliżonym do pszenicy, głównie ze względów organizacyjnych, aby zoptymalizować wykorzystanie sprzętu.
Na niektórych, bardziej wrażliwych odmianach, pojawiły się już pierwsze, delikatne objawy rdzy brunatnej. Na tym etapie nie jest to jeszcze problemem, ale nie można go bagatelizować. Te wczesne infekcje są źródłem inokulum, które w okresie kłoszenia i kwitnienia może bardzo szybko doprowadzić do silnego porażenia i znaczących strat w plonie. Obserwacja łanu i szybka reakcja w kluczowych fazach będą szczególnie istotne.
Jęczmień ozimy poturbowany mrozem, ale przetrwał
Najwięcej obaw wśród rolników budził w tym roku jęczmień ozimy, najbardziej wrażliwe zboże na wymarzanie. Z wielu plantacji w Polsce dochodziły informacje o poważnych uszkodzeniach, a nawet wymarznięciu łanów. Na poletkach w Pamiątkowie początkowo również zastanawiano się, czy jęczmień przetrwa zimę. Na pierwszy rzut oka rośliny wyglądają źle: część liści jest brązowych, "opalonych". Łan sprawia wrażenie poturbowanego i osłabionego.
Dopiero dokładniejsze oględziny pokazują, że sytuacja nie jest taka zła. Po wyrwaniu roślin z ziemi widać wyraźne przyrosty nowych korzeni, a ze środka rozet wyrastają świeże, zielone liście. Oznacza to, że rośliny żyją i regenerują się. Taka reakcja jęczmienia jest typowa – jego liście są bardzo wrażliwe na mróz, ale sam węzeł krzewienia i system korzeniowy często znoszą zimę lepiej niż podpowiadałby obraz.
Niepokojące są natomiast pierwsze objawy plamistości siatkowej na liściach, widoczne już teraz, na przedwiośniu. To sygnał, że w tym roku w jęczmieniu trzeba będzie szczególnie poważnie potraktować ochronę fungicydową. Wczesne, słabo nasilone plamy są początkiem większego problemu, który bez odpowiedniego programu ochrony może wyraźnie ograniczyć plonowanie. To najważniejsze na dziś informacje z Centrum Kompetencji BASF w Pamiątkowie. Na spotkaniu było wielu ekspertów firmy, którzy prezentowali nowości i rekomendacje zabiegów ochronnych. Było też bardzo ciekawe doświadczenie zaprezentowane przez Jacka Brola – Head of Technical Operations Agricultural Solutions BASF Polska, z nową substancją czynną na chwasty jednoliścienne w zbożach. O tym wszystkim więcej za tydzień.
Jesienne mszyce i choroby wirusowe – cichy wróg
Oprócz klasycznych chorób grzybowych, Marcin Łański zwrócił uwagę na jeszcze jedno zagrożenie, którego rolnicy często nie doceniają – choroby wirusowe przenoszone przez mszyce. W minionym sezonie presja mszyc nie była szczególnie duża i wykonano jedynie pojedynczy zabieg insektycydowy. Ochrona jęczmienia przed mszycami jesienią musi być stałym i ważnym elementem technologii uprawy ozimych.
Zawirusowanie rzadko daje objawy natychmiast. Często dopiero wiosną widać osłabione, przebarwione, gorzej rosnące place roślin, które później słabiej kłoszą i dają niższy plon. W kontekście coraz bardziej zmiennych jesieni i łagodnych okresów, sprzyjających aktywności mszyc, nie można tego elementu ochrony odkładać.
Doświadczenia z Pamiątkowa potwierdzają kilka ważnych zasad praktycznych, istotnych zarówno dla zbóż ozimych, jak i rzepaku. Po pierwsze, późny siew nie musi oznaczać porażki, jeśli rośliny zdążą się ukorzenić i wejdą w zimę w fazie szpilkowania. Po drugie, o powodzeniu wiosennej regeneracji decyduje kondycja systemu korzeniowego i głębokość zmarzliny, a nie tylko to, jak łan wygląda "z wierzchu". Po trzecie, jesienne ogniska chorób grzybowych i pierwsze objawy na wiosnę trzeba traktować jako zapowiedź sezonu chorobowego.
Jesienne siewy były trudne i przyszła sroga zima
Sytuację w uprawach rzepaku i zbóż, oceniano także na konferencji firmy Chemirol. O szczegółach mówiła Weronika Nitka z firmy Chemirol, zwracając szczególną uwagę na dane meteorologiczne od siewu po chwilę obecną. A mimo że zeszłoroczny lipiec jest zaklasyfikowany jako bardzo wilgotny (spadło ok. 130% normy opadów), to klimatyczny bilans wodny w wielu rejonach był ujemny.
Sierpień natomiast był bardzo suchy. W efekcie rolnicy mieli z jednej strony problem z położonymi, porastającymi zbożami, a z drugiej, zbyt suchą glebę w okresie przygotowania stanowisk pod rzepak ozimy. Opóźniło to prace polowe, a wysiane rzepaki miały wyraźne problemy ze wschodami. Dodatkowym problemem była bardzo duża presja samosiewów zbóż w łanach rzepaku – efekt osypywania się ziarna w czasie trudnych żniw.
Z kolei opóźnione w ub.r. żniwa kukurydzy przełożyły się na bardzo późne siewy pszenic. Zasiewy zbóż wchodziły w zimę w bardzo różnych fazach – od szpilki, aż po kilka rozkrzewień. Wskazywała na to Weronika Nitka, bo to oznacza, że obok wpływu mrozów na oziminy, mamy teraz w kraju do czynienia z bardzo zróżnicowanymi łanami. Wszystkie są zimą wymęczone, ale w wielu zasiewach zbóż nie wykonano odchwaszczania i trzeba to nadrobić.
Wesprzeć nawożeniem i odstresować biostymulatorami
A co do zimy – większych strat w zasiewach nie ma, a w zależności od regionu problemem był silny mróz albo długo zalegająca okrywa śniegu, albo podtopienia a potem zalegająca warstwa lodu. To wiele stresów i niepewności o plantacje. Rolnicy są w stałym kontakcie z doradcami Chemirolu i wielu informowało, że już na początku lutego zaczęli wykonywać testy przezimowania rzepaku. Przynosili bryły roślin do domu, rozcinali je, oceniali stożki wzrostu i korzenie.
Testy były pozytywne, ale dopiero ocieplenie i pierwsze dni marca pozwalały potwierdzić wcześniej wykonane diagnozy. Aktualne lustracje pól pokazują, że rośliny żyją, ale są osłabione. Potrzebują wsparcia, by się zregenerować. Kluczowe staje się teraz właściwe podejście do nawożenia startowego, dokarmiania dolistnego, ochrony przed chorobami i szkodnikami, ale też wykorzystania biostymulatorów, produktów z aminokwasami.
Marek Kalinowski
