Nawozy znów są jednym z największych kosztów w gospodarstwieMałgorzata Gromadzka Fb, Canva
StoryEditorNawozy

„60 proc. kosztów to nawozy”. Rząd szykuje duże zmiany dla rolników

07.05.2026., 16:30h

Ceny nawozów znowu rosną i mocno uderzają w gospodarstwa. Rolnicy alarmują, że bez tańszych i łatwiej dostępnych nawozów trudno będzie planować kolejny sezon. Podczas spotkania z wiceminister rolnictwa Małgorzatą Gromadzką padły zapowiedzi zmian w sprzedaży nawozów dla polskich rolników.

Nawozy znów są jednym z największych kosztów w gospodarstwie. "Nawet 62 procent"

Podczas spotkania Lubelskiego Stowarzyszenia Rolniczego z wiceminister rolnictwa Małgorzatą Gromadzką jednym z najważniejszych tematów były nawozy. Rolnicy wskazywali, że bez stabilnego dostępu do nawozów trudno planować produkcję, zwłaszcza przy wysokich kosztach, niepewnej pogodzie i niskiej opłacalności części upraw.

Przedstawiciel resortu rolnictwa, omawiając dane dotyczące kosztów produkcji, przypomniał, że w uprawach polowych największy udział w kosztach bezpośrednich nadal mają nawozy mineralne.

– Główny udział w strukturze kosztów bezpośrednich produkcji miały nawozy mineralne. To jest ogromny koszt, nawet 62 procent – wskazywał przedstawiciel resortu.

Jak dodał, sytuacja z 2022 roku, gdy ceny nawozów gwałtownie wzrosły, wciąż pozostaje ważnym punktem odniesienia dla rolników.

– Pamiętamy dramatyczny wzrost cen nawozów. W tej chwili sytuacja może nie jest tak dramatyczna, ale czekamy, jak będzie się rozwijała – mówił.

Rolnicy chcą kupować nawozy razem. „Co mamy zrobić, żeby nas nie wymiksowano?”

Rolnicy dopytywali przede wszystkim, czy w przyszłym sezonie uda się wcześniej zabezpieczyć nawozy i kupować je na bardziej przewidywalnych warunkach cenowych. Jeden z uczestników spotkania pytał, co grupy producenckie i stowarzyszenia rolnicze powinny zrobić, aby przy dużych kontraktach nie zostać zepchnięte na dalszy plan przez największe podmioty rynku.

– Co my mamy zrobić jako stowarzyszenie rolników, żeby na przyszły sezon zabezpieczyć swoje zakupy nawozów? Co trzeba zrobić, żeby większe podmioty, takie jak Grupa Azoty, które mają kontrakty, nas nie wymiksowały z zakupu? – pytał rolnik.

Gromadzka: w pierwszej kolejności interes polskiego rolnika

Wiceminister Małgorzata Gromadzka zapewniała, że rozmawia z prezesem Grupy Azoty o nowym podejściu do rynku nawozów. Jak mówiła, celem ma być zabezpieczenie zamówień krajowych i interesu polskich rolników.

– Rozmawiałam z prezesem Grupy Azoty. Tworzymy też strategię, jeżeli chodzi o nawozy i możliwość stabilizacji rynku nawozów – mówiła Gromadzka.

Podkreśliła, że spółki z udziałem państwa powinny mieć na uwadze nie tylko wynik finansowy, ale także bezpieczeństwo produkcji rolnej.

– Spółki Skarbu Państwa muszą wypełniać przede wszystkim zadania zabezpieczenia interesów Polaków i polskich rolników – zaznaczyła.

Jak dodała, jej zdaniem w pierwszej kolejności powinny być zabezpieczane zamówienia krajowe.

W pierwszej kolejności zabezpieczamy interesy polskiego rolnika, czyli zamówienia krajowe. Chodzi o to, żebyście mieli pierwszeństwo zaspokojenia swoich potrzeb – mówiła wiceminister.

Grupa Azoty zmienia podejście? „Rolnik to partner”

Gromadzka odniosła się też do wcześniejszych złych doświadczeń rolników z rozmów z Grupą Azoty. Przedstawiciel Lubelskiego Stowarzyszenia Rolniczego mówił, że podczas wcześniejszego spotkania z poprzednim prezesem rolnicy nie zostali potraktowani jak partnerzy.

– Prezes starał się pokazać, czym jest Grupa Azoty, a czym jest nasze stowarzyszenie. Wyszliśmy ze spotkania nie jako partner do rozmowy, nie jako klient, który chce nabyć partię towaru, tylko jako mała główka od igiełki, która przyszła przeszkadzać – relacjonował rolnik.

Wiceminister odpowiedziała, że obecne podejście zarządu jest inne.

– Obecny prezes mnie zaskoczył, bo sam wyszedł do mnie ze spotkaniem, żeby wyjść naprzeciw Ministerstwu Rolnictwa i rolnikom. On ma zupełnie inne podejście do rolników. Dla niego rolnik to partner – mówiła Gromadzka.

Sprzedaż bezpośrednia nawozów może wrócić

W rozmowie pojawił się także temat powrotu do sprzedaży bezpośredniej nawozów z Azotów Puławy. Posłanka Bożena Lisowska przypomniała, że taki system działał do 2017 roku.

– Sprzedaż bezpośrednia w Azotach Puławy była do 2017 roku. Rolnicy mogli składać grupowe zamówienia i mogły one być realizowane – mówiła.

Jak przekazała, obecny zarząd Azotów Puławy jest pozytywnie nastawiony do powrotu takiego rozwiązania.

– Zarząd powiedział, że taką platformę do sprzedaży bezpośredniej zamierza zbudować – dodała.

Warunek jest jednak jeden: zamówienia muszą być przewidywalne. Azoty pracują według planu produkcyjnego, więc potrzebują wcześniej zebranych zamówień i gwarancji płatności.

Bez planu zakupowego system się zatka

Rolnicy zwracali uwagę, że sama chęć sprzedaży bezpośredniej nie wystarczy. Potrzebny jest system, który pozwoli odbierać nawozy sukcesywnie, a nie jednorazowo.

– Grupa Azoty produkuje 24 godziny na dobę. Musi być ciągły odbiór towaru z magazynów. Oni nie mają zdolności magazynowych, żeby trzymać towar miesiąc, dwa czy trzy – wskazywał jeden z uczestników spotkania.

Jak podkreślał, jeżeli rolnicy mieliby odbierać nawozy partiami, potrzebny jest model organizacyjny i cenowy.

– Trzeba wymyślić system, żeby rolnicy odbierali nawozy sukcesywnie. Jeżeli tego systemu nie będzie, zakłady azotowe się zatkają – mówił.

Pojawiła się też propozycja uśredniania ceny, aby rolnicy nie byli uzależnieni od gwałtownych wahań w poszczególnych okresach.

Dystrybutorzy nawozów nie mają zniknąć z rynku

Wiceminister Gromadzka zaznaczyła, że resort nie zakłada całkowitego pominięcia dystrybutorów. Mają oni nadal uczestniczyć w rynku, zwłaszcza w zakresie magazynowania i obsługi dostaw.

– My dystrybutorów nie chcemy eliminować. Oni będą uczestniczyć jako pośrednicy w rynku dostaw, bo zdajemy sobie sprawę z potrzeby magazynowania, odbioru i zamówień – mówiła.

Podkreśliła jednak, że system musi zabezpieczać również Grupę Azoty.

– Musi być zabezpieczenie dla spółki. Spółka musi mieć gwarancję, że nawozy zostaną odebrane i że zostanie uregulowana należność – dodała.

Rolnicy przypominają o systemie przechowania nawozów

Jednym z konkretnych pomysłów był powrót do systemu przechowania nawozów. Polegał on na tym, że nawozy w dobrej koniunkturze cenowej trafiały do rolników wcześniej, a płatność była odroczona.

– Jakiś czas temu w Grupie Azoty funkcjonował system tak zwanego przechowania. Nawozy były przekazywane do magazynowania u rolników z odciągniętym terminem płatności – przypominał uczestnik spotkania.

Jego zdaniem taki model mógłby rozwiązać dwa problemy naraz: magazynowanie po stronie zakładów i zabezpieczenie nawozów przez rolników.

– Powrót do tego rozwiązania byłby bardzo fajny. Uniknęlibyśmy problemu z magazynowaniem, bo nawozy muszą wyjechać i zwolnić plac – mówił rolnik.

Gromadzka odpowiedziała, że koncepcja zostanie przedstawiona prezesowi Grupy Azoty.

Ceny gazu, amoniak i pytania o przyszłość produkcji nawozów

Ważnym wątkiem były także koszty produkcji nawozów. Rolnicy pytali, czy Grupa Azoty rozważa inne sposoby pozyskiwania wodoru do produkcji amoniaku, skoro największym obciążeniem pozostaje gaz.

– Azot dla rolnictwa robi się z amoniaku, a amoniak zakłady pozyskują w dużej mierze z gazu. Tu jest główna bolączka, bo na ceny gazu na razie nie mamy wpływu – mówił jeden z uczestników.

Wskazywał, że warto rozważyć inne kierunki: energię słoneczną, wiatr, produkcję wodoru czy wykorzystanie okresów ujemnych cen energii.

– Mamy słońce, wiatr i ujemne ceny energii. Można byłoby produkować wodór z użyciem taniej energii – argumentował.

Poseł Bożena Lisowska przypomniała z kolei, że według informacji z Azotów Puławy aż około 85 procent kosztów wytworzenia nawozów stanowią koszty gazu. To właśnie dlatego rynek jest tak niestabilny.

„Mamy perełkę”. Gromadzka o polskiej produkcji nawozów

Wiceminister Gromadzka podkreślała, że Polska musi chronić własną produkcję nawozów, bo nie każde państwo w Europie ma taki potencjał.

– My mamy perełkę. Jesteśmy jednym z nielicznych krajów europejskich, które mają produkcję nawozów. Inne kraje są uzależnione od importerów – mówiła.

Jednocześnie zaznaczyła, że sytuacja Grupy Azoty nie jest prosta, między innymi przez wcześniejsze inwestycje i zobowiązania handlowe.

– Grupa Azoty była związana kontraktami handlowymi i nie mogła z dnia na dzień ich przerwać – tłumaczyła.

Ma powstać jasny model współpracy rolników z Azotami

Z wypowiedzi Gromadzkiej wynika, że resort chce sformalizować współpracę między Ministerstwem Rolnictwa, Grupą Azoty i rolnikami.

– Musimy opracować jasne kryteria i sformalizować współpracę, żebyśmy mogli wypełniać te działania – mówiła.

Jak dodała, odpowiednie departamenty ministerstwa mają spotykać się z przedstawicielami Azotów, aby wypracować konkretne narzędzia.

– Departament, który nadzoruję, spotyka się z departamentem Azotów, żeby wypracować narzędzia, które zostaną przedstawione – zapowiedziała Gromadzka.

Rolnicy czekają na konkrety przed kolejnym sezonem

Ze spotkania wynika, że rolnicy chcą systemu, który pozwoli im wcześniej zaplanować zakupy nawozów, złożyć wspólne zamówienia, mieć dostęp do polskich nawozów i nie przegrywać z dużymi kontraktami. Na stole jest dziś co najmniej kilka rozwiązań: powrót sprzedaży bezpośredniej, platforma zakupowa dla grup rolników czy system przechowania nawozów.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
07. maj 2026 16:32