– Zaczęło się w sobotę 18 kwietnia. Ludzie zaczęli dzwonić z informacją, że woda z kranu śmierdzi, jakby została wymieszana z naftą. Ktoś podobno napił się jej i pojechał do szpitala z próbką, bo podejrzewał, że brzuch boli go właśnie od tej wody. Potem przyjechali ludzie z wodociągów i stwierdzili, że woda jest zatruta, że nie nadaje się do picia – opowiada Jarosław Dziekan, sołtys Komorzna.
Mieszkańcy Komorzna zaalarmowali gminę, że woda w rurach jest skażona
Na początku mieszkańcy byli zdezorientowani, gdyż sądzili, że po krótkim wstrzymaniu dostawy wody po prostu z rur w sieci do kranów dostały się osady, i trochę zostało to zlekceważone.
Szybko okazało się, że sprawa jest nadzwyczaj poważna.
– Dzwoniło wielu mieszkańców. I nic dziwnego. Woda miała odstręczający zapach. Zupełnie jakby została zmieszana z naftą i była klejąca. Potem przyjechała policja, a później sanepid. Wzięli próbki do badań. Stwierdzili, że woda jest zatruta jakimś środkiem chemicznym, używanym przez rolników, który jest zabroniony już od kilku lat – relacjonuje sołtys.
Gmina wprowadziła zakaz używania wody z kranów
Od tego czasu obowiązuje całkowity zakaz używania wody z kranu. Można ją jedynie wykorzystywać do spłukiwania w toalecie.
Resztę do codziennego użytku, a więc picia czy kąpieli, mieszkańcy muszą czerpać z trzech cystern podstawionych przez Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Wołczynie sp. z o.o. Co się wydarzyło 18 kwietnia 2026 roku?
Najprawdopodobniej podczas napełniania opryskiwacza woda z insektycydem cofnęła się do hydrantu
Plotek jest sporo, ale wydaje się, że ta najbardziej prawdopodobna jest banalnie prosta. To bowiem przypuszczalnie cofka. Ktoś pobierał wodę do opryskiwacza. A wtedy musiała nastąpić albo przerwa w dostawie wody, albo znaczące zmniejszenie jej ciśnienia w sieci i chemikalia ze zbiornika popłynęły do rurociągów, a potem do kranów we wsi.
Jednak nawet w tym przypadku można mówić o szczęściu, bo Komorzno jest na końcu sieci wodo-
ciągowej, a więc zatruta woda znalazła się tylko w jednej wsi. Gdyby doszło do tego gdzieś w innym miejscu, skażona woda trafiłaby do kranów w wielu miejscowościach albo nawet całej gminie.
Jak było rzeczywiście? To wyjaśnia prokuratura, która wszczęła śledztwo w sprawie zanieczyszczenia wody w sieci wodociągowej we wsi Komorzno.
Prokuratura z Kluczborka wszczęła śledztwo, w wodzie znaleziono chlorpiryfos
– Prokuratura Rejonowa w Kluczborku wszczęła śledztwo po uzyskaniu przez organy ścigania informacji o zanieczyszczeniu wody w sieci wodociągowej w miejscowości Komorzno, w gminie Wołczyn. Podjęto działania w celu zabezpieczenia procesowego dowodów związanych z tą sprawą, między innymi przesłuchując mieszkańców wsi i pracowników podmiotu zarządzającego siecią wodociągową. Przeprowadzono także oględziny ujęcia wody dla tej wsi oraz zabezpieczono próbki wody – wyjaśnia prokurator Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu.
Śledztwo toczy się w sprawie zanieczyszczenia wody w sieci wodociągowej i spowodowania w ten sposób zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzkiego.
Z uzyskanych przez prokuraturę wyników badań przeprowadzonych przez Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną wynika, że w wodzie stwierdzono obecność chlorpiryfosu.
– Postępowanie toczy się w sprawie. Nikomu nie postawiono zarzutów. Realizowane są czynności dowodowe, mające pozwolić na ustalenie sprawcy zanieczyszczenia. Na obecnym etapie weryfikowana jest hipoteza odnośnie do spowodowania zanieczyszczenia wodociągu 18 kwietnia br. w chwili krótkotrwałej przerwy w dostawie wody – informuje prokurator Bar. – Za objęte śledztwem przestępstwo grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Śledczy są na tropie sprawcy, pobrali próbki z pól
Niewykluczone, że prokuratura jest już na tropie sprawcy, gdyż próbki związane z prowadzonymi przez prokuraturę czynnościami zostały pobrane przez ekspertów także na konkretnych polach uprawnych, a więc być może na polach osoby, która wykorzystywała wycofany z użytkowania środek chemiczny – pestycyd.
Jednak na formalne zakończenie sprawy i związane z tym czynności procesowe, jak nadmienia prokurator Bar, trzeba będzie poczekać.
Tymczasem Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Kluczborku niemal non stop sprawdza jakość wody w Komorznie.
– Prowadzimy działania kontrolne i pobór próbek wody w miejscowości Komorzno. Próbki pobierano w różnych punktach sieci wodociągowej, w tym u konsumentów, w sposób umożliwiający ocenę jakości wody w obrębie całej sieci wodociągowej miejscowości Komorzno – informuje Małgorzata Zabierowska, państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Klucz-
borku.
Pobrano już kilkadziesiąt próbek wody, w których stwierdzono przekroczenia dopuszczalnych wartości chlorpiryfosu oraz sumy pestycydów. Co ważne dla mieszkańców, choć w czasie kolejnych badań sanepid nadal odnotowuje przekroczenia tych parametrów, krzepiące jest to, że przy zmniejszeniu ich stężeń.
– Wyniki kolejnych badań wskazują na stopniową poprawę jakości wody oraz zmniejszenie stężeń chlorpiryfosu i sumy pestycydów, jednak nadal stwierdzane są przekroczenia wartości dopuszczalnych określonych w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2017 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi. W związku z powyższym, woda w dalszym ciągu nie spełnia wymagań jakościowych i nie może zostać uznana za przydatną do spożycia przez ludzi – podkreśla dyrektor Małgorzata Zabierowska.
– Sanepid ciągle, oczywiście, bierze próbki. Na szczęście ilość zanieczyszczeń maleje, ale woda jest nadal sprawdzana, ponieważ nie nadaje się do użycia. To dla wszystkich trudne i uciążliwe, ale trzeba to przeżyć, choć trwa tak długo. Ludzie więc muszą korzystać z wody z ustawionych cystern – mówi sołtys Dziekan. I żartuje: – Można podlać przecież ogródek. Pewnie jak nawet sanepid ogłosi, że woda już jest zdatna do picia, będą jeszcze przez jakiś czas kupować do picia wodę w butelkach, ale nie ma się co dziwić, to poważna sprawa, bo przecież każdy obawia się zatrucia tak groźnym środkiem.
Wodociągi będą płukać rury do skutku
Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Wołczynie sp. z o.o. kontynuuje działania naprawcze, czyli w szczególności intensywne płukanie sieci wodociągowej. Ale to ciągle mało przy tak poważnym i groźnym dla człowieka zanieczyszczeniu.
– Przypuszczam, że w sieci już prawie nie ma tego środka. Dużo poszło w instalacje wewnętrzne. Dlatego mieszkańcy też muszą płukać swoją sieć, o co prosiłem – mówi Mariusz Pieńkowski, prezes zarządu Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Wołczynie sp. z o.o. – W tym przypadku ważniejsze niż pieniądze są zdrowie i życie ludzi, więc nie warto na tym oszczędzać.
Choć dodaje, że straty spowodowane tego rodzaju zanieczyszczeniem będą dla firmy poważne, i już szacuje je przynajmniej na kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Chlorpiryfos to substancja owadobójcza, która została wycofana z użytku jeszcze w 2020 roku i nie może być stosowana legalnie.
Artur Kowalczyk
