Wodę z wodociągu w gminie Byczyna wyraźnie czuć chlorem
– Nie mamy innego wyjścia, bo woda z kranu śmierdzi chlorem – mówi Magdalena Grygier ze wsi Janówka.
Bardzo podobnie jest także w innych wsiach na terenie gminy.
– Chlorowanie wody to standardowa praktyka dezynfekcji stosowana w większości wodociągów. Naturalne jest, że mieszkańcy mogą wyczuwać chlor. Stosowane dawki są zgodne z normami i nie stanowią zagrożenia dla zdrowia – podkreśla Artur Witek, prezes zarządu Wodociągi i Kanalizacja „Hydrokom” sp. z o.o. w Kluczborku, który dostarcza wodę mieszkańcom.
Jednak Paweł Kapica, mąż pani Magdaleny, wskazuje również na innego rodzaju znaczący problem związany z wodą, tj. z jej ciśnieniem.
– Być może kiedy jest dostarczana w sieci, w czasie pompowania ma 3 albo 4 atmosfery statyczne, ale w naszym gospodarstwie, w domu, ma już niespełna 1 atmosferę ciśnienia dynamicznego – wyjaśnia.
Jedna trzecia wody, która wypływa z ujęcia gdzieś znika
To nie tylko utrudnia, ale często wręcz uniemożliwia w gospodarstwie dojenie krów. W jego przypadku to obecnie około 50 krów z całego stada 100 sztuk bydła.
– W najlepszym razie przedłuża poważnie cały proces – mówi pan Paweł. I dodaje: – Trudno się dziwić, że tak jest, skoro firma dostarczająca wodę chyba raczej nie inwestuje w infrastrukturę. A z dokumentów wynika, że na przykład na ujęciu wody w pobliskim Kostowie straty wody po filtracji sięgają nawet 37%, a to niestety oznacza, że co trzeci litr wody, za której uzdatnianie zapłaciliśmy, ucieka do ziemi. Natomiast straty ukryte są w naszych rachunkach, bo jak pęknie rura biegnąca wzdłuż lasu, to robią się tam niemal jeziorka z wody.
– Spadki ciśnienia mogą występować, szczególnie w okresach zwiększonego poboru wody, na przykład podczas tankowania wody do mauzerów, wykonywania oprysków czy nielegalnego poboru z hydrantów. Niedawno hydranty zostały zaplombowane, jednak część plomb już została zerwana – zaznacza Artur Witek.
Rolnik zwraca również uwagę na fakt, że poza chlorem w wodzie z kranu zdarzają się także jeszcze dużo poważniejsze kłopoty z jej jakością, gdyż Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Kluczborku odnotował tam np. przekroczenia bakterii z grupy E. coli, a także azotanów.
Prezes spółki Hydrokom podkreśla, że jakość wody dostarczanej mieszkańcom jest stale monitorowana przez Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną. Parametry wody, jej jakość, w tym również ilość chloru, są na bieżąco kontrolowane przez sanepid.
– Gdyby nie były zgodne z przepisami, a woda nie nadawała się do picia, Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna z pewnością by zareagowała – mówi prezes spółki Hydrokom. – W ujęciu wody w Kostowie występują azotany, które są redukowane podczas procesu uzdatniania. Azotany pojawiają się w wodzie głównie w wyniku działalności człowieka, dlatego przedsiębiorstwa wodociągowe muszą skutecznie przeciwdziałać temu problemowi i zapewniać mieszkańcom wodę spełniającą wszystkie normy jakościowe – wyjaśnia Artur Witek.
Sanepid znalazł w wodzie przekroczenie zawartości manganu i żelaza
Jednak wydaje się, iż skala i częstotliwość różnego rodzaju problemów z jakością wody nie są małe, gdyż jak wynika np. z ostatniego komunikatu Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Kluczborku z 23.04.2026 r.: „(…) w badaniach jakości wody z wodociągu w Dobiercicach, zaopatrującego miejscowości: Dobiercice, Sarnów, Pszczonki, Chudoba, Paruszowice, Gosław, Nasale, Pogorzałka, Wojsławice, Borek, Roszkowice, Sierosławice, przeprowadzonych w dniach 16.02.2026 r., 03.03.2026 r., 30.03.2026 r. oraz 02.04.2026 r., stwierdzono przekroczenie wartości parametrycznej manganu i żelaza. Zmiany te mogą okresowo wpływać na pogorszenie wyglądu i smaku wody, ale nie stwarzają zagrożenia dla zdrowia konsumentów. W związku z tym Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Kluczborku stwierdza warunkową przydatność wody do spożycia. Woda może być wykorzystywana bez ograniczeń do celów spożywczych i gospodarczych”.
A to nie jest już oczekiwany przez mieszkańców gminy Byczyna przynajmniej podstawowy standard jakości wody do spożycia.
– Jestem umówiona z prezesem Hydrokomu na spotkanie, aby porozmawiać o wszystkich problemach, jakie są teraz zgłaszane. I mam nadzieję z korzyścią dla mieszkańców wszystkich wsi rozwiązać te kłopoty – mówi Iwona Sobania, burmistrz miasta i gminy Byczyna. – Wcześniej nie zgłaszano mi tego rodzaju problemów. Choć rzeczywiście kłopoty z azotanami w wodzie pojawiały się na terenie naszej gminy, ale były incydentalne.
– W najbliższym czasie spotkam się z sołtysami wsi na terenie gminy Byczyna, aby omówić wspólnie wszelkiego rodzaju problemy, jakie się tam pojawiają. Chciałbym, żebyśmy porozmawiali także o sposobach ich rozwiązania – zapowiada Artur Witek.
Być może o potrzebie szybkiej interwencji oraz skutecznego załatwienia problemów związanych z wodą pitną na terenie gminy upewnią lokalnych włodarzy mieszkańcy, którzy podobnie jak pani Magdalena i pan Paweł także nie są zbytnio zadowoleni z jej jakości, ale i ciśnienia w swoich kranach.
Wobec zbyt niskiego ciśnienia i jakości wody mieszkańcy pozostają bezsilni
– Jakość wody i jej ciśnienie rzeczywiście pozostawiają wiele do życzenia – mówi Zygmunt Grycman, również z Janówki. – Co mamy zrobić? Jesteśmy bezsilni, a woda jest przecież potrzebna. Takie problemy, jak pan Paweł, ma większość. Trzeba coś z tym zrobić, bo woda z taką ilością chloru przecież nie nadaje się do picia. To nie jest basen, ale kran, z którego powinna lecieć dobra woda.
– To dla nas istotny problem po prostu w codziennym życiu – podkreśla Zenon Olszak z pobliskiego Miechowa. – Skoro nie można normalnie i spokojnie napić się zwykłej herbaty, to co mamy zrobić? Dlatego wiele osób rzeczywiście kupuje do celów spożywczych wodę butelkową.
– Niestety, musimy zmagać się z tak prozaicznymi problemami, ale przecież to poważna sprawa, bo chodzi o ludzkie zdrowie. A mamy podobno XXI wiek, nowe technologie, latamy w kosmos, a woda zamiast płynąć z kranu, cieknie, a do tego czuć ją chlorem. Tak nie powinno i nie może być – zaznacza Łukasz Kołodziej.
Wydaje się, że w tym kontekście sprawy formalnoprawne czy też techniczne to błahostka i mogą zejść na dalszy plan, jednak także i one mają swoje znaczenie. Również to finansowe.
Mieszkańcy – jeśli nie wszyscy to znacząca większość, także Paweł Kapica z żoną – mają bowiem taryfy i umowy na dostarczanie wody do gospodarstw domowych. Takie też przyłącza wodociągowe.
To niejako zaszłość jeszcze sprzed dekady, gdy firma Hydrokom przejęła część wodociągową gminy Byczyna. Wtedy też przedsiębiorstwo pozostało przy obsłudze mieszkańców gminy na zasadach starych umów.
– W dobrej wierze podpisałam umowę, którą przekazano mi w tamtym czasie, bo myślałam, że wszystko jest w porządku i ludzie, którzy się tym zajmują, wiedzą, co robią, bo to przecież firma wodociągowa – opowiada pani Magdalena.
– Przecież firma powinna wiedzieć, co i z kim podpisuje – rozważa pan Paweł, mąż pani Magdaleny. – Teraz mamy wodomierz i przyłącze dla gospodarstwa domowego, a przejmując sieć w gminie, nowa firma powinna dokładnie wszystko przeanalizować, przygotować odpowiednie umowy, sprawdzić warunki techniczne, generalnie wszystko, a tego zaniechano.
Prawdopodobieństwo błędów technologicznych i zaniechań eksploatacyjnych
Wydaje się więc, że ze sporym prawdopodobieństwem można mówić o błędach technologicznych, zaniechaniach eksploatacyjnych bądź nieprawidłowościach w zakresie zapewnienia właściwego ciśnienia wody w sieci wodociągowej ze strony firmy.
Czy jednak na pewno i w jakim zakresie?
– Jeżeli gospodarstwo zwiększa skalę działalności, powinno wystąpić do spółki Hydrokom o wydanie warunków technicznych przyłączenia do sieci wodociągowej. Na tej podstawie dobierana jest odpowiednia średnica przyłącza oraz wodomierza, tak aby zapewnić właściwe warunki dostawy wody. W takich sytuacjach konieczna będzie również zmiana umowy i taryfy z gospodarstwa domowego na taryfę przeznaczoną dla działalności rolniczej lub gospodarczej. Jesteśmy otwarci na rozmowę i wspólne rozwiązywanie problemów mieszkańców. W wielu przypadkach bezpośredni kontakt pozwala szybko znaleźć dobre rozwiązanie zarówno dla mieszkańców, jak i dla spółki – wyjaśnia Artur Witek.
Problemy rolników i mieszkańców gminy trafiły w kwietniu br. za sprawą pisma części lokalnej społeczności na sesję samorządu, podczas której je przedstawiono. Ten jednak raczej umywa od nich ręce, bo zdecydował się na przekazanie sprawy do burmistrz.
– Uważam, że wodociągi to strategiczna sprawa dla samorządu, dlatego jeszcze jako radna byłam przeciwna takiemu przekazaniu, bo gmina traci władztwo nad tak ważnym aspektem życia – dodaje burmistrz Sobania.
Ale być może sprawę wody, jej jakości, ciśnienia czy też przyłączy oraz taryfikatorów rozwiążą ostatecznie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów albo Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, do których trafiły informacje o kłopotach rolników i mieszkańców gminy Byczyna.
Mieszkańcy żądają natychmiastowej interwencji
Jeśli jednak i tak się nie stanie, to na pewno wcześniej czy później presja mieszkańców, którzy piszą już protesty w tej sprawie, niczym kropla wody wydrążą w urzędowym kamieniu twardych przepisów dziurę, a może nawet drogę do naprawy sytuacji, gdyż pisma są jednoznaczne:
„Wniosek mieszkańców o interwencję ws. nienależytych parametrów sieci na nitce Kostów – Janówka – Ciecierzyn.
My, niżej podpisani mieszkańcy Ciecierzyna, żądamy natychmiastowej interwencji w sprawie krytycznego stanu sieci wodo-
ciągowej. Obecna sytuacja narusza prawo i naraża nas na realne straty finansowe.
Kluczowe problemy:
- Brak ciśnienia: Notoryczne spadki ciśnienia poniżej norm technicznych (0,05 MPa) uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Odbiorcy końcowi, m.in. Jan Grygier, zostali zmuszeni do montażu własnych pomp, aby w ogóle móc pobierać wodę.
- Naliczanie opłat za powietrze: Po każdej awarii (których jest mnóstwo) magistrala wodna ulega zapowietrzeniu. Sprężone powietrze uchodzące przez liczniki w końcowych domach sztucznie nabija zużycie na licznikach, zmuszając nas do płacenia za produkt, którego nie otrzymaliśmy.
- Zanieczyszczenie wody: Po wznowieniu dostaw woda jest żółta i zapiaszczona. Brak procedur płukania sieci przez Hydrokom powoduje, że musimy czyścić magistralę na własny koszt, spuszczając setki litrów brudnej wody przez nasze krany. Wzywamy do pilnego montażu zaworów odpowietrzających, hydrantu płuczącego na końcu nitki oraz audytu ciśnienia. Nie zgadzamy się na przerzucanie kosztów niewydolności Hydrokomu na mieszkańców i gospodarstwa rolne”.
Być może najbardziej zastanawiający albo najbardziej charakterystyczny w całej sprawie pozostaje fakt, iż teren, np. wokół ujęcia wody w Kostowie, jest usiany tablicami informacyjnymi o ochronie pośredniej ujęcia wody podziemnej ustanowiony w celu ochrony jakości wód ujmowanych.
Artur Kowalczyk
fot. A. Kowalczyk
