Rolnik chce rozwijać gospodarstwo. Plan gminy może mu to zablokować
Jak opisuje Dorota Kolasińska w artykule opublikowanym przez portal Topagrar, Bartosz Gregor z gminy Kołbaskowo w woj. zachodniopomorskim obawia się, że zapisy przygotowywanego planu ogólnego uniemożliwią dalszy rozwój rodzinnego gospodarstwa z bydłem mięsnym.
Rolnik prowadzi gospodarstwo wspólnie z rodziną i utrzymuje około 70–80 sztuk bydła rasy limousine, w tym 40 krów mamek. Jak podaje Topagrar, problem dotyczy przeznaczenia gruntów wokół siedliska. Zdaniem rolnika nowe zapisy planistyczne ograniczą możliwość budowy nowych budynków gospodarskich i rozwoju produkcji zwierzęcej.
Rolnik prosił izbę rolniczą o pomoc
Bartosz Gregor zwrócił się do Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej o wsparcie i wydanie opinii dotyczącej projektu planu ogólnego. Rolnik argumentował, że brak wyznaczenia strefy rolnej może w praktyce zablokować rozwój gospodarstwa prowadzonego od kilku pokoleń.
- Wystąpiłem do Izby, żeby poparła mnie oraz rodziców w konsultacjach i wsparła utworzenie strefy rolnej nie tylko wokół siedliska rodziców 7 ha, a także na mojej działce o powierzchni 4,23 ha. Jestem sołtysem w swojej wsi, ale nie jestem w samorządzie rolniczym. Dlatego prosiłem, żeby mnie poparli albo w sprawie mojego gospodarstwa, albo chociaż w sprawie utworzenia strefy rolnej, żeby była jakakolwiek przestrzeń do rozmowy - mówi rolnik.
Izba jednak odmówiła zajęcia stanowiska. W odpowiedzi przekazano, że obowiązujące przepisy nie nakładają na izbę obowiązku sporządzania opinii w tej sprawie.
Ministerstwo zwraca uwagę na problem
Jak opisuje Dorota Kolasińska, sprawa trafiła również do Ministerstwa Rolnictwa. Resort wskazał, że część rozwiązań przyjętych w projekcie planu ogólnego może negatywnie wpływać na rozwój istniejących gospodarstw rolnych.
Ministerstwo zwróciło uwagę, że obejmowanie terenów siedlisk rolniczych strefami nierolniczymi może uniemożliwić budowę nowych obiektów służących produkcji rolnej i prowadzić do konfliktów przestrzennych.
Rolnik myśli nawet o przeniesieniu gospodarstwa
Jak podaje Topagrar, sytuacja jest dla gospodarstwa na tyle trudna, że Bartosz Gregor zaczął rozważać wyprowadzenie produkcji w inne miejsce.
– Szczerze mówiąc, myślałem już nawet, że moja gmina całkowicie poszła w budownictwo jednorodzinne i zastanawialiśmy się nad przeniesieniem gospodarstwa – cytuje rolnika Dorota Kolasińska.
Mimo problemów gospodarz nadal walczy o wyznaczenie strefy rolnej i możliwość dalszego rozwoju produkcji bydła mięsnego w rodzinnej miejscowości.
Rolnicy obawiają się o przyszłość gospodarstw
Niestey, podobnych sytuacji może być więcej, ponieważ nowe plany ogólne przygotowywane są obecnie w wielu gminach. Rolnicy obawiają się, że rozwój budownictwa mieszkaniowego i terenów usługowych będzie stopniowo ograniczał możliwość prowadzenia produkcji zwierzęcej na terenach wiejskich.
Więcej szczegółów i pełną historię gospodarstwa Bartosza Gregora znajdziecie na portalu Topagrar.
Kamila Szałaj
