xx xxxRynek mleka
StoryEditorRynek mleka

Znów toniemy w maśle. Historia pokazuje, jak to się może skończyć

10.05.2026., 17:00h
Artur PuławskiArtur Puławski

W ostatnich dniach najczęściej komentowanym wątkiem związanym z masłem są nieustanne promocje. Masło ma jednak w gospodarce historię znacznie bardziej złożoną niż sugeruje jego obecność na sklepowej półce. Bywało zasobem strategicznym, przedmiotem sporów handlowych, narzędziem polityki rolnej, istotnym elementem pomocy humanitarnej, a w niektórych momentach symbolem gospodarczego absurdu. Jeśli spojrzymy na „maślane kryzysy” to nie są one tylko gwałtownymi spadkami cen czy nadwyżkami produkcji. To bardziej historie o tym, jak produkt codziennego użytku potrafił angażować rządy, destabilizować budżety, wywoływać protesty, czy prowokować interwencje liczone w milionach ton oraz miliardach euro.

Europejskie maślane góry

Najbardziej znanym kryzysem związanym z masłem są europejskie „maślane góry” z lat 70. i 80. XX wieku. Wspólna Polityka Rolna, zbudowana na gwarantowanych cenach skupu, miała stabilizować dochody rolników, ale jednocześnie tworzyła potężny bodziec do nadprodukcji. Produkcja mleka rosła szybciej niż popyt, a nadwyżki tłuszczu mlecznego zaczęły narastać w tempie, którego rynek nie był w stanie wchłonąć. W szczytowym momencie interwencyjne zapasy masła w Europie przekraczały 1,3 mln ton, a niektóre szacunki wskazują, że wraz z innymi produktami mlecznymi system obsługiwał nadwyżki rzędu 2 mln ton rocznie. Koszty utrzymywania systemu były gigantyczne. W niektórych latach nawet 70% budżetu Wspólnej Polityki Rolnej, było związane bezpośrednio lub pośrednio z mechanizmami wsparcia rolnictwa, w tym sektora mlecznego.

Tanie masło dla gospodarstw domowych

To właśnie w tym czasie miały miejsce historie, które dziś brzmią niemal niewiarygodnie. Masło składowano w publicznych chłodniach przez lata. Subsydiowano jego eksport do krajów trzecich refundacjami sięgającymi 500–1000 euro/t (w obecnym ekwiwalencie euro). Sprzedawano je po obniżonych cenach szkołom, gospodarstwom domowym i przemysłowi piekarniczemu. W Wielkiej Brytanii pojawiły się programy taniego masła dla gospodarstw domowych (ang. butter for households), a w niektórych krajach masło z interwencji trafiało do agencji pomocy żywnościowej. Paradoks polegał na tym, że Europa jednocześnie miała za dużo masła i płaciła ogromne pieniądze, by się go pozbywać.

Wojny maślane

Okres ten miał też swój międzynarodowy kontekst, czasem określany w mediach mianem wojen maślanych. Spory o eksport dotowanych produktów mleczarskich regularnie wywoływały napięcia między Europą, Stanami Zjednoczonymi, Australią i Nową Zelandią. W latach 80. rywalizacja o rynki eksportowe w Afryce Północnej, Bliskim Wschodzie i Azji stawała się konfliktem handlowym finansowanym dopłatami. Nie konkurowały już firmy, lecz budżety państw. Był to moment, w którym masło stało się narzędziem polityki międzynarodowej.

Historia kryzysów związanych z masłem to jednak nie tylko nadwyżki, ale też okresy, gdy masło stawało się towarem strategicznym w czasie niedoborów żywności. W czasie II wojny światowej i w latach powojennych racjonowanie tłuszczów było codziennością. W Wielkiej Brytanii racje masła spadały okresowo do 50 gramów tygodniowo na osobę. W czasie powojennej odbudowy dostawy mleka w proszku i tłuszczu mlecznego w ramach programów pomocowych, w tym UNRRA i późniejszych mechanizmów żywnościowych, miały ogromne znaczenie dla odbudowy bezpieczeństwa żywnościowego. Podobny charakter miała pomoc mleczna w ramach programów humanitarnych w drugiej połowie XX wieku. Nadwyżki masła i proszków z Europy oraz USA trafiały do krajów rozwijających się. Krytykowano je za zakłócanie lokalnych rynków, ale dla wielu państw były to realne dostawy żywności w okresach niedoborów.

Rolnicy wylewali mleko na pola

Bardziej współczesne kryzysy miały już nieco inny charakter. W czasie globalnego kryzysu finansowego w latach 2008–2009 ceny masła w Europie spadły z poziomów 4000–4300 euro/t do około 2200–2500 euro/t, czyli o niemal 45%. Ceny skupu mleka spadły wtedy o 30–35%, a dochody gospodarstw mleczarskich załamały się. Unia Europejska uruchomiła wówczas mechanizmy interwencyjne o wartości setek milionów euro. W wielu krajach doszło do gwałtownych protestów. Rolnicy wylewali mleko na pola, blokowali drogi, a w Brukseli demonstrowano przeciw załamaniu cen. Jeszcze większą skalę miał kryzys po zniesieniu kwot mlecznych w 2015 roku. Produkcja w niektórych krajach wzrosła o 5 do 10%, a rynek nie był w stanie jej wchłonąć. Ceny masła spadały poniżej 2800 euro/t, a ceny odtłuszczonego mleka w proszku zbliżyły się do poziomu interwencyjnego. Komisja Europejska uruchomiła program ograniczania produkcji mleka wart 150 mln euro, a łączna pomoc kryzysowa przekroczyła 500 mln euro. Publiczne zapasy odtłuszczonego mleka w proszku wzrosły do ponad 380 tysięcy ton, co samo w sobie stało się symbolem nowej wersji „gór”, tylko że proszku. Nie można pominąć też kryzysu pandemicznego z 2020 roku. W ciągu kilku miesięcy ceny masła spadły z około 3700 euro/t do 2800–3000 euro/t, czyli o ponad 20%. Załamał się popyt gastronomiczny, wystąpiły zakłócenia logistyczne, a wiele rynków działało w warunkach kompletnego chaosu.

Braki masła

Paradoksalnie znane są również kryzysy odwrotne, gdy problemem nie był nadmiar, lecz niedobór. W latach 2017–2018 Europa doświadczyła słynnych braków masła, gdy ceny wzrosły miejscami powyżej 6500 euro/t. Media pisały wtedy o „kryzysie croissantowym” we Francji, bo piekarnie obawiały się braków surowca do wypieku popularnych tam rogalików. O interwencję zresztą pokuszono się również i w Polsce, kiedy to w 2024 roku uwalniano rezerwy Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych w celu obniżenia cen masła, które w detalu sięgały 10 zł za kostkę. To pokazuje, że rynek masła potrafi wpadać zarówno w kryzysy nadwyżek, jak i kryzysy niedoboru i oba bywają tak samo destabilizujące.

Obecnie masło jest wyjątkowo tanie, a mimo tego nikt na rynku nie interweniuje. Ma to zresztą swoje wady i zalety. Część producentów, szczególnie tych z Europy Zachodniej, nie chce takiej interwencji. Twierdzą, że to nic nie daje, poza tym, że produkcja w ich wyniku wpada z jednego dołka w drugi. Tymczasem w okresie poświątecznym mieliśmy do czynienia z jednym z największych historycznie spadków cen tłuszczu mlecznego w Unii Europejskiej. Wynika on z ciągłego wzrostu produkcji, który u każdego z głównych producentów w UE sięga kilku procent. I będzie wbrew wielu twierdzeniom trwał nadal, dopóki w innych sektorach produkcji rolnej nie pojawi się opłacalność.

Artur Puławski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
10. maj 2026 17:02