Rolnicy mogą dostać dużo niższe odszkodowania. „Kolejny gwóźdź do trumny”Drożdż, Stefaniak/canva
StoryEditorInterwencja

Rolnicy mogą dostać dużo niższe odszkodowania. „Kolejny gwóźdź do trumny”

22.06.2026., 17:00h

Zmiany w ubezpieczeniach upraw budzą coraz większy niepokój rolników. Po zastąpieniu franszyzy integralnej franszyzą redukcyjną odszkodowania za grad, przymrozki czy inne szkody w polu mogą być znacznie niższe niż dotychczas.

Rolnicy dostaną niższe odszkodowania za grad i przymrozki? Jest alarm po zmianach w ustawie

W połowie czerwca Sejm przyjął zmiany w ustawie o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. Najwięcej emocji budzi likwidacja franszyzy integralnej i zastąpienie jej franszyzą redukcyjną. Zdaniem części rolników, rzeczoznawców i prawników nowe przepisy mogą oznaczać znacznie niższe odszkodowania za grad, przymrozki czy inne szkody w uprawach.

O co chodzi w zmianie przepisów?

11 czerwca Sejm uchwalił nowelizację ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. Jedna ze zmian dotyczy zasad naliczania odszkodowań.

Dotychczas, jeśli szkoda przekroczyła określony próg zapisany w polisie, rolnik otrzymywał odszkodowanie za całą oszacowaną stratę. Teraz odszkodowanie ma być pomniejszane o udział własny liczony od całej sumy ubezpieczenia.

Właśnie ten zapis wywołał lawinę komentarzy wśród rolników, sadowników i osób zajmujących się szacowaniem szkód.

Było 36 tys. zł odszkodowania. Może zostać tylko 5 tys. zł

Najprościej różnicę pokazuje taki przykład. Przy wcześniejszych zasadach:

  • szkoda wynosiła 40 tys. zł,
  • potrącenie wynosiło 10 proc. wartości szkody, czyli 4 tys. zł,
  • rolnik otrzymywał 36 tys. zł odszkodowania.

Po zmianach:

  • suma ubezpieczenia wynosi 100 tys. zł,
  • szkoda nadal wynosi 40 tys. zł,
  • udział własny rolnika wynosi 35 proc. sumy ubezpieczenia, czyli 35 tys. zł,
  • wypłata spada do 5 tys. zł.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja przy szkodzie wynoszącej 30 tys. zł. W takim przypadku udział własny byłby wyższy od wartości szkody, więc odszkodowanie nie zostałoby wypłacone w ogóle.

Rolnik: przy 12 proc. szkody dostanę tylko 200 zł

Jednym z pierwszych, którzy zwrócili uwagę na problem, był rolnik z woj. zachodniopomorskiego Roman Waszczyk. Jak wyjaśnia, przy sumie ubezpieczenia wynoszącej 10 tys. zł/ha szkoda na poziomie 12 proc. oznacza stratę wartą 1200 zł.

– Dla przykładu, jeśli szkoda wyniesie 12% z 10 tys. zł, czyli 1200 zł, to rolnik otrzyma 200 zł, a resztę będzie stanowiło jego udział własny. Przy szkodzie rzędu 10% nie otrzyma rolnik nic! – alarmuje Waszczyk.

Wynika to z faktu, że w tym przypadku ubezpieczyciel wpisał do polisy pomniejszenie odszkodowania o 10% sumy ubezpieczenia. Rolnicy mają prawo być zaskoczeni, gdyż co roku ubezpieczali się ze standardowym udziałem własnym w szkodzie na poziomie właśnie 10%, wobec czego łatwo to pominąć, uznając za coś standardowego (Ewentualnie można było obniżyć ten próg do 8%, wykupując odpowiednią klauzulę).

- Jednak jeśli szkoda była równa przynajmniej tym progom, to rolnik dostawał odszkodowanie za każdy procent. Wprowadzenie franszyzy redukcyjnej spowoduje, że nawet jeśli szkoda będzie równa tym progom, to rolnik nie dostanie ani złotówki. Płatny będzie każdy kolejny procent, ale tylko powyżej udziału własnego rolnika. Problem polega na tym, że dla rolnika czytającego polisę napisaną fachowym, urzędowym językiem taka zmiana może być trudna do wychwycenia. Zapis o franszyzie redukcyjnej może wyglądać jak standardowy element umowy, choć w praktyce oznacza znacznie mniej korzystne zasady wypłaty odszkodowania - komentuje Waszczyk.  

Rolnik zwraca też uwagę na kolejną niewiadomą.

– Pytanie czy ta franszyza będzie dotyczyła każdej szkody osobno, czy ubezpieczyciel będzie mógł pomniejszyć wszystkie szkody w roku na danej plantacji łącznie o 10% sumy ubezpieczenia – podkreśla.

– Jeśli okaże się, że każda szkoda na danej plantacji w danym roku to osobna historia, to nie będzie już możliwości „zbierania procentów”, np. za przymrozki 5%, za grad 6% co się sumowało i ostatecznie pozwalało rolnikowi uzyskać płatne odszkodowanie za przymrozek i grad, mimo że żadna z tych szkód nie przekroczyła wymaganego poziomu 10%, to jednak ich suma już tak. Może więc dojść do paradoksalnej sytuacji, w której rolnik miałby kilka szkód w roku na tym samym polu na łączną sumę np. 50%, jednak jeśli żadna z nich nie przekroczyłaby udziału własnego, to nie dostanie nic - dodaje rolnik.

Mecenas Królicki: „To kolejny gwóźdź do trumny”

Jeszcze ostrzej nowe przepisy ocenia radca prawny Przemysław Królicki, który od lat reprezentuje rolników i sadowników w sporach z ubezpieczycielami.

Skierował on apel do Mirosława Maliszewskiego, przewodniczącego sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz prezesa Związku Sadowników RP.

– Ustawa z dnia 11 czerwca 2026 r. to kolejny „gwóźdź do trumny” dla rolników, którzy ubezpieczają swoje uprawy rolne – napisał mecenas Królicki.

Jego zdaniem skutkiem nowych przepisów będzie brak jakiejkolwiek odpowiedzialności ubezpieczycieli  przy mniejszych szkodach częściowych niższych niż wpisane do polisy pomniejszenie (franszyza redukcyjna). Nastąpi również radykalne ograniczenie wysokości odszkodowań przy szkodach całkowitych, np. szkoda 70% pomniejszona będzie o 35% i odszkodowanie wyniesie 35% sumy ubezpieczenia. Zatem matematycznie na rolnika przerzucono partycypację w szkodzie do połowy jej wartości w tym przykładzie. 

– Dotychczas udział własny liczony był od wartości szkody. Teraz ma być liczony od całej sumy ubezpieczenia. To fundamentalna różnica. Gdyby szkoda wyniosła 30% przy sumie ubezpieczenia 100 tys. zł i udziale własnym 35 proc., rolnik w obecnym i nowym systemie prawnym nie otrzymałby ani złotówki odszkodowania – podkreśla prawnik, zastrzegając, że zgłaszają się do niego poszkodowani, którym pomniejszenie proponowano do polisy od 10% do 35% sumy ubezpieczenia. 

Według Królickiego nowe przepisy mogą sprawić, że ubezpieczenia będą chronić przede wszystkim przed katastrofalnymi stratami, natomiast przy mniejszych i średnich szkodach wypłaty będą znacznie niższe niż dotychczas lub w ogóle ich nie będzie.

Ministerstwo: dzięki temu składki mają być tańsze

Resort rolnictwa nie odpowiedział jeszcze na pytania przesłane przez naszą redakcję. W mediach społecznościowych do sprawy odniosła się jednak rzeczniczka Ministerstwa Rolnictwa Iwona Pacholska.

– To odpowiedź na głosy, że składki za ubezpieczenia są zbyt wysokie. Założenie było takie, że dzięki franszyzie redukcyjnej ubezpieczyciele będą mogli zaoferować tańsze ubezpieczenia. W zamian za zgodę na pokrycie części kosztów z własnej kieszeni, rolnik może otrzymać niższą składkę za polisę – napisała.

Rolnicy nie są przekonani

Takie wyjaśnienie nie przekonuje jednak części producentów.

– Dla przykładu, moja składka za hektar pszenicy wyniosła 230 zł, a suma ubezpieczenia 6400 zł. Czyli przy wybraniu franszyzy redukcyjnej 10% zaoszczędziłbym z 23 zł, tracąc na dzień dobry 640 zł, a kto wie czy nie więcej jeśli szkód w sezonie będzie więcej – napisał Roman Waszczyk.

Czy ktoś to w ogóle policzył? Jest to skrajnie niekorzystne rozwiązanie dla rolników – dodał.

Czekamy na odpowiedź ministerstwa i izb rolniczych

W związku z licznymi wątpliwościami zwróciliśmy się do Ministerstwa Rolnictwa i Krajowej Rady Izb Rolniczych z pytaniami dotyczącymi nowych przepisów. Pytamy m.in. o sposób liczenia odszkodowań, rozliczanie kilku szkód w jednym sezonie oraz analizy, które poprzedziły wprowadzenie zmian.

Jak usłyszeliśmy, szczegółowa odpowiedź resortu ma zostać przekazana 19 czerwca, ale do tej pory odpowiedzi nie mamy. 

- Podsumowując, zastąpienie franszyzy integralnej franszyzą redukcyjną będzie dla rolników bardzo niekorzystne. W praktyce oznacza to, że część szkody — od 10 do nawet 35% sumy ubezpieczenia — zostanie po stronie rolnika. Tego nie zrekompensuje niższa składka. Bo co z tego, że rolnik zapłaci za polisę kilkadziesiąt złotych mniej, jeśli przy szkodzie straci kilkaset, a czasem nawet kilka tysięcy złotych? - podkreśla Waszczyk. 

I dodaje, że obecne zasady są dla rolnika znacznie bardziej przejrzyste.

- Jeżeli szkoda osiągnie próg wskazany w polisie, na przykład 8 lub 10%, odszkodowanie obejmuje całą stwierdzoną stratę. W wielu przypadkach oznacza to wypłatę na poziomie kilkuset złotych z hektara. Przy wysokich kosztach produkcji i niskich cenach płodów rolnych taka kwota często decydowała o tym, czy dana uprawa zakończy się jakimkolwiek zyskiem - dodaje.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
22. czerwiec 2026 17:02