Szkody łowieckie200 zł za szkody w 2,5 ha owsa? Rolnik grzmi: ”To jest śmiech”Canva/Fb/Solidarność Rolników Piotrków
StoryEditorGłos rolnika

200 zł za szkody w 2,5 ha owsa? Rolnik grzmi: „To jest śmiech”

07.08.2026., 11:00h

Żniwa nie czekają, a dziki i jelenie nie odpuszczają. Janusz Terka musiał skosić uszkodzony owies, żeby uratować resztę plonu. Jak twierdzi, przez to stracił możliwość odwołania się od wyceny szkody, a protokołu z szacowania nadal nie otrzymał. – Jak skosisz wcześniej, nie ma podstaw do oszacowania, a jak jest skoszone, to już nie można się odwoływać – mówi rolnik.

Dziki i jelenie zniszczyły owies

Janusz Terka, rolnik z woj. łódzkiego i członek Solidarności Rolników Piotrków, zasiał owies na działce o powierzchni 2,5 ha. Jak informuje, uprawa została zniszczona przez dziką zwierzynę, przede wszystkim dziki i jelenie.

Szkodę zgłosił do Koła Łowieckiego „Dzik” z Gorzkowic 27 lipca br. Jak wynika z jego relacji, przedstawiciele koła przeprowadzili szacowanie w wymaganym terminie.

Problemy miały pojawić się dopiero przy ustalaniu wysokości rekompensaty.

– Osoba szacująca stwierdziła, że strata jest warta 200 zł. To jest śmiech. Te straty były kilka razy większe. Zaproponowaliśmy, żeby koło pokryło symboliczną wartość 450 zł/t owsa. Przedstawiciel koła powiedział, że się zastanowi i na tym się skończyło – twierdzi Terka.

Rolnik za pośrednictwem mediów społecznościowych pokazuje, co wydarzyło się na jego polu. Na nagraniu prezentuje pozostałości uprawy owsa i wskazuje miejsca, w których, jak twierdzi, zwierzyna wyrządziła największe szkody.

„Żeby się odwołać, musimy mieć protokół szacowania szkód”

Terka podkreśla, że chciałby skorzystać z możliwości odwołania się od przeprowadzonego szacowania. Problemem ma być jednak brak protokołu. 

Rolnik, by się odwołać, musi mieć bowiem protokół szacowania szkody, którego, jak twierdzi, nie dostał. Terka ocenia, że jest to pewnego rodzaju sposób utrudniania rolnikom możliwości odwołania się od decyzji.

Jednocześnie szacowanie szkód przypadło na bardzo intensywny okres prac polowych.

– Jak przychodzą żniwa, to trzeba kosić, a nie czekać. Czas ma kluczowe znaczenie. Moglibyśmy zostawić to pole i się odwoływać, ale wtedy byśmy praktycznie nic z niego nie skosili, bo zwierzęta wszystko by zniszczyły. Odbyło się szacowanie, a po szacowaniu wszystko skosiliśmy i już nie możemy się odwołać – wyjaśnia

Terka: „Rolnikom nie zależy na pieniądzach z odszkodowania”

Rolnik nie kryje oburzenia sytuacją i wysokością zaproponowanej rekompensaty.

– To, co robicie, jest niedopuszczalne. Dzięki temu, że rolnicy coś tutaj jeszcze uprawiaja, macie dużo zwierzyny i macie na co polować. To, czy robicie polowania dewizowe, to już jest wasza sprawa. Ale jak rolnik do was przychodzi, to zapłaćcie chociaż część pieniędzy za to, żeby pokryć te straty – apeluje.

Terka zwraca uwagę, że tegoroczny sezon jest wyjątkowo trudny dla rolników. Jego zdaniem na wysokość plonu wpłynęły zarówno warunki pogodowe, jak i szkody wyrządzone przez zwierzynę.

– Mamy bardzo trudny rok. Ten owies gdzie miał nieco więcej wilgoci, ładnie urósł, a tam, gdzie była górka, to wszystko wyschło. Susza zrobiła swoje, zwierzęta też, a prezesi kół, takich jak to, są zadowoleni, że zboże jest tanie i nie muszą dużo płacić – grzmi.

Rolnik przypomina również, że podobną sytuację z tym samym kołem łowieckim i uprawą miał już kilka lat temu. Wówczas zaproponowano mu 38 zł, ale odmówił przyjęcia pieniędzy.

Jego zdaniem problemem są także obowiązujące procedury i terminy, które trudno pogodzić z koniecznością szybkiego przeprowadzenia żniw.

– Jak skosisz wcześniej, nie ma podstaw do oszacowania, a jak jest skoszone, to już nie można się odwoływać. Rolnikom nie zależy na pieniądzach z odszkodowania, nam zależy na zbożu – podkreśla.

Terka: „Nie wszystkie koła zachowują się w ten sposób”

Rolnik zaznacza jednocześnie, że nie chce stawiać wszystkich kół łowieckich w jednym szeregu. Jak podkreśla, zna również takie koła, z którymi współpraca z rolnikami przebiega bez większych problemów.

– Nie wszystkie koła zachowują się w ten sposób, ale ci, którzy są na poziomie, niech zwrócą uwagę tym, którzy są odklejeni, bo na takich zachowaniach cierpi całe środowisko – apeluje.

Terka zapowiada również, że jego zdaniem relacje z przedstawicielami wskazanego koła po tej sytuacji mogą być trudne.

– Trochę szacunku i opamiętania. Jeżeli spotkam ludzi z tego koła u siebie na polu, to na pewno nie będzie miło – zapowiada.

Czekamy na stanowisko koła łowieckiego

Przedstawiona historia jest relacją rolnika dotyczącą szkód w jego gospodarstwie oraz sposobu ich oszacowania. Aby przedstawić sprawę także z drugiej strony, wystąpiliśmy do wskazanego przez Janusza Terkę Koła Łowieckiego „Dzik” z Gorzkowic z prośbą o odniesienie się do jego zarzutów, w szczególności do wysokości oszacowanej szkody, przekazania protokołu oraz możliwości odwołania się od wyceny.

Odpowiedź koła łowieckiego opublikujemy po jej otrzymaniu.

Oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. FB/Solidarność Rolników Piotrków

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
07. sierpień 2026 11:02