Rolnicy domagają się wyjaśnienia cen nawozów sprzedawanych na Ukrainę
Krajowa Rada Izb Rolniczych wystąpiła 7 października do premiera Donalda Tuska w sprawie eksportu nawozów i paliw na Ukrainę. Chce wiedzieć, dlaczego ceny nawozów sprzedawanych za wschodnią granicę różnią się od tych, które płacą polscy rolnicy.
Sprawa budzi emocje, bo rolnicy od dłuższego czasu narzekają na wysokie koszty nawożenia. Tymczasem z danych ministerialnych wynika, że Polska jest jednym z głównych dostawców nawozów na ukraiński rynek.
– Polscy rolnicy w tym samym okresie ponosili wysokie koszty środków do produkcji, w tym paliwa rolniczego i nawozów – wskazuje KRIR w piśmie do premiera.
Samorząd przypomina też, że wzrost kosztów był na tyle dotkliwy, iż konieczne było uruchomienie nadzwyczajnej pomocy dla gospodarstw.
Polska wyeksportowała na Ukrainę 785 tys. ton nawozów
Samorząd rolniczy przywołuje odpowiedź Ministerstwa Rozwoju i Technologii na interpelację poselską. Według resortu w 2025 roku Polska wyeksportowała na Ukrainę 785,2 tys. ton nawozów, a w pierwszej połowie 2026 roku kolejne 364,1 tys. ton.
Ukraina odpowiadała za około 25,7 proc. polskiego eksportu nawozów pod względem ilościowym. Z kolei Polska miała około 31 proc. udziału w wartości ukraińskiego importu nawozów w 2025 roku.
To duże ilości, ale same dane o eksporcie nie mówią jeszcze, ile za konkretny nawóz płacił ukraiński odbiorca, a ile polski rolnik. Dlatego KRIR zwraca się do rządu o wyjaśnienie różnic cenowych.
Nawozy po 1700 zł za tonę? Grupa Azoty już odpowiadała
Wcześniej wśród rolników duże poruszenie wywołały dane o eksporcie nawozów azotowych na Ukrainę. Z odpowiedzi ministerstwa na interpelację poselską wynika, że w pierwszej połowie 2026 roku Polska wyeksportowała tam 153 tys. ton nawozów azotowych o wartości 60 mln euro. Daje to średnio około 1700 zł za tonę. Tymczasem w tym samym okresie polscy rolnicy płacili za mocznik 3000–3500 zł/t, za saletrę amonową 1970–2320 zł/t, a za RSM 32 około 1840–2280 zł/t.
Sprawę opisywaliśmy już w „Tygodniku Poradniku Rolniczym”. Do publikacji odniosła się Grupa Azoty, która zapewniła, że jej ceny eksportowe na Ukrainę były wyższe niż ceny uzyskiwane w Polsce.
– Co istotne, w przypadku Grupy Azoty ceny uzyskiwane w eksporcie nawozów na Ukrainę były w analizowanych okresach zdecydowanie wyższe niż ceny uzyskiwane ze sprzedaży na rynku krajowym – przekazała nam spółka.
Grupa Azoty wyjaśniła też, że kwota 1700 zł/t to średnia wartość eksportu wszystkich nawozów azotowych, a nie cena samego mocznika. W tej grupie są również saletra amonowa, saletrzaki, RSM czy siarczan amonu.
Nie zmienia to faktu, że izby rolnicze oczekują od rządu dokładnego wyjaśnienia, skąd biorą się różnice między cenami eksportowymi a tymi, które widzą rolnicy u krajowych sprzedawców.
Ponad 2,4 mld litrów paliwa trafiło z Polski na Ukrainę
W piśmie do premiera Izba porusza również sprawę eksportu paliw. Z odpowiedzi Ministerstwa Finansów i Gospodarki na zapytanie poselskie wynika, że w 2025 roku z Polski na Ukrainę wywieziono łącznie 2,43 mld litrów oleju napędowego i benzyny. Wartość statystyczna tych dostaw wyniosła ponad 7,16 mld zł, czyli 2,94 zł za litr.
Resort zastrzegł jednak, że nie jest to kwota, którą faktycznie zapłacili ukraińscy odbiorcy.
– Wartość statystyczna nie jest tożsama z wartością transakcyjną ani faktyczną wysokością zapłaty dokonanej przez odbiorcę ukraińskiego za dostarczony towar – wyjaśniło ministerstwo.
Jak podano, wartość statystyczna może obejmować również koszty transportu i ubezpieczenia.
Ministerstwo poinformowało także, że ORLEN nie dostarczał Ukrainie paliw bezpłatnie w 2025 roku. W przypadku dostaw na warunkach DAP do granicy polsko-ukraińskiej koszty transportu ponosi ORLEN, ale uwzględnia je w cenie sprzedaży.
Izby rolnicze chcą konkretnej odpowiedzi od rządu
Rolnicy oczekują teraz dwóch wyjaśnień: ile rzeczywiście płacono za paliwa wywożone na Ukrainę oraz skąd wynikają różnice między cenami nawozów eksportowanych a cenami płaconymi przez polskich rolników.
– Krajowa Rada Izb Rolniczych zwraca się o pilne wyjaśnienie – czytamy w piśmie podpisanym przez prezesa KRIR Wiktora Szmulewicza.
Pismo trafiło do premiera Donalda Tuska. Do wiadomości otrzymali je również minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oraz minister rolnictwa Stefan Krajewski.
Kamila Szałaj
