Rolnicy chcą dopłat do utylizacji ziemniaków. „Nie mają już nawet na wyrzucenie towaru”
Sytuacja na rynku ziemniaka jest dramatyczna. Magazyny są pełne niesprzedanego towaru, ceny nie pokrywają nawet kosztów produkcji, a część rolników nie ma już pieniędzy nawet na utylizację bulw. Dlatego Krajowa Rada Izb Rolniczych zaapelowała do Ministerstwa Rolnictwa o pilne uruchomienie dopłat do utylizacji ziemniaków.
Samorząd rolniczy podkreśla, że wielu gospodarzy nie ma już żadnych szans na sprzedaż ziemniaków, nawet po cenach poniżej kosztów produkcji. Przed nowym sezonem muszą jednak opróżnić magazyny, dlatego coraz częściej decydują się na utylizację lub wywożenie bulw na pola.
– Utylizacja niesprzedanego towaru jest dla gospodarstw dodatkowym i bardzo wysokim kosztem. W wielu przypadkach rolnicy nie są już w stanie ponosić kolejnych wydatków z tym związanych – alarmuje KRIR.
Izby rolnicze chcą więc wprowadzenia dopłat do ziemniaków, które nadal zalegają w magazynach.
- Zarząd KRIR zwrócił się do resortu o wprowadzenie dopłat do ziemniaków pozostających nadal w magazynach - czytamy w piśmie.
Rekordowe zbiory i ogromna nadwyżka ziemniaka
Problem zaczął się już po ubiegłorocznych zbiorach. Rok 2025 był rekordowy dla krajowej produkcji ziemniaka. Zbiory w Polsce sięgnęły ok. 7 mln ton, czyli aż o ok. 18 proc. więcej niż rok wcześniej. Tymczasem krajowe zużycie wynosi ok. 5,5–6 mln ton rocznie.
Ogromne nadwyżki trafiły do magazynów, a rynek nie był w stanie ich wchłonąć. Ceny skupu zaczęły gwałtownie spadać i w wielu przypadkach nie pokrywają nawet kosztów produkcji oraz przechowywania.
Część nadwyżek trafia do przetwórstwa, ale to wciąż za mało. Produkcja frytek i wyrobów mrożonych może objąć ok. 578 tys. ton surowca, produkcja chipsów utrzymuje się na poziomie ok. 371 tys. ton, a przemysł skrobiowy przerabia ok. 990 tys. ton ziemniaków rocznie.
„Nigdy czegoś takiego nie robiłem”. Rolnicy wyrzucają setki ton
W związku z kryzysem ziemniaczanym i na rynku warzyw, Rolnicy alarmują o konieczności niszczenia własnych plonów.
– Nadszedł czas, aby zniszczyć to, co się wyprodukowało. Nigdy w historii tego nie robiłem, żeby towar bardzo dobrej jakości trzeba było zniszczyć, bo nikt go w Polsce nie chce kupić – mówił Tomasz Ognisty z Solidarności Rolników Indywidualnych, pokazując ponad 200 ton ziemniaków przeznaczonych do utylizacji.
Rolnicy podkreślają, że ponieśli już ogromne koszty nawozów, paliwa, energii, sadzeniaków i przechowywania. Dziś okazuje się jednak, że części plonów zwyczajnie nie opłaca się już dalej trzymać.
„Nie mamy nawet na paliwo i prąd”
Sytuacja finansowa części gospodarstw jest dramatyczna. Rolnicy mówią o problemach z opłaceniem rat kredytów, rachunków za energię czy zakupem paliwa.
– Ta rolniczka mówiła mi, że nie ma nawet litra paliwa w ciągnikach. Obecnie żyje z 800 plus – relacjonowała nam kilka tygodni temu producentka ziemniaków Agnieszka Tołłoczko-Wróbel.
Jak podkreślała, część gospodarstw nie walczy już o zysk, ale o przetrwanie do kolejnego sezonu.
– To jest kroplówka, żeby rolnicy nie umarli. Dzisiaj wielu producentów nie walczy o zysk, tylko o to, żeby dotrwać do jutra – mówiła rolniczka.
Utylizacja kosztuje fortunę
Problemem jest dziś nie tylko brak odbiorców, ale również koszty pozbycia się towaru. Rolnicy podkreślają, że wywóz ziemniaków do biogazowni czy na kompost wiąże się z dodatkowymi wydatkami na transport i załadunek.
– Koszty tego będą niepojęte. Serce się kraje, jak trzeba wyrzucać efekt swojej wielomiesięcznej pracy – mówił z kolei Maciej Siekiera ze Świętokrzyskiego, który musi wywieźć setki ton marchwi i selera niesprzedanych przez kontrahenta.
Rolnicy alarmują, że w wielu gospodarstwach brakuje już pieniędzy nawet na samą utylizację.
Rolnicy wcześniej apelowali o rekompensaty
Środowisko producentów ziemniaka od miesięcy apeluje o interwencję państwa. Już w kwietniu rolnicy uruchomili petycję do rządu z żądaniem dopłat do ziemniaków kierowanych do biogazowni oraz wsparcia dla niesprzedanych sadzeniaków.
Proponowali m.in.:
- 40 gr/kg dopłaty do ziemniaka kierowanego do biogazowni lub przemysłu,
- 60 gr/kg wsparcia do niesprzedanych sadzeniaków wraz z utylizacją.
Rolnicy ostrzegają, że bez szybkiej reakcji wiele gospodarstw może nie przetrwać kolejnych miesięcy.
