Rzepak zaorany, zboża słabe. Rolnicy pytają, czy dostaną pomoc po przymrozkachIgor, Rolnik Z Lubelszczyzny
StoryEditorPomoc dla rolników

Rzepak zaorany, zboża marne. Czy rolnicy też dostaną pomoc?

14.05.2026., 15:50h

Najwięcej mówi się o stratach w sadach, ale rolnicy upominają się także o rzepak i zboża. W wielu regionach plantacje po zimie, przymrozkach i suszy są w fatalnym stanie, a część rzepaku trafiła już pod pług. Rolnicy pytają więc, czy pomoc po przymrozkach obejmie także uprawy polowe.

Rzepak zaorany, zboża słabe. Rolnicy pytają, czy dostaną pomoc po przymrozkach

Na sejmowej komisji rolnictwa 13 maja głównym tematem były straty po wiosennych przymrozkach, zwłaszcza w sadownictwie. Ale rolnicy przypominali, że problem nie kończy się na sadach, borówkach czy malinach. W wielu regionach ucierpiały także rzepaki i zboża. Część plantacji została już zaorana, a tam, gdzie rośliny zostały na polach, potencjał plonowania jest mocno ograniczony, zwłaszcza że jest potworna susza. Zdaniem rolników pomoc po przymrozkach nie może ograniczyć się wyłącznie do sadowników.

„Rzepaki też mają kwiatki”. Rolnicy upominają się o uprawy polowe

Podczas dyskusji głos zabrała m.in. Dorota Kosowska z NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”​, która zwracała uwagę na sytuację w północnej Wielkopolsce. Jak mówiła, skutki zimy i wiosennych przymrozków widać szczególnie w rzepaku.

– Widzimy efekty ujemnych skutków przezimowanych i przymrozków na polach. W północnej części Wielkopolski widać szczególnie w rzepakach. Rzepaki też mają kwiatki – mówiła.

Jak dodawała, roślina może formalnie żyć, ale jej potencjał plonowania jest już mocno ograniczony.

– Korzeń palowy został, ale małe korzonki, nitki obmarzły. Z tej rośliny już nie będzie wydajności. Jest osłabiona i koniec kwietnia, początek maja kolejne fale przymrozków, które znowu obniżyły plony. Kwiatki w rzepaku zmarzły, łodygi popękały – wskazywała.

Wawrzyniak: zboża i rzepaki też zostały przemarznięte

Jeszcze mocniej sprawę postawił Adrian Wawrzyniak z Solidarności Rolników Indywidualnych. Zaznaczył, że rolnicy nie podważają ogromnych strat w sadach, ale nie zgadzają się na pomijanie producentów zbóż i rzepaku.

– Kwestia problemu przemarznięć oczywiście jest bezdyskusyjna, jeżeli chodzi o sady. Te przemarznięcia w sadach, w owocach jagodowych, we wszystkich innych tych uprawach, to są kwestie, które tutaj nawet nie można podważać. Ale my tutaj jesteśmy z innego względu – mówił.

Jak podkreślał, w wielu gospodarstwach ucierpiały także uprawy polowe.

– Uprawy zbożowe, to co koleżanka wspomniała, oczywiście też zostały przemarznięte. Rzepaki są likwidowane, zboża ozime, są pięterka w kłosach, które przemarzły. To są straty na poziomie 30–40 proc., a widzimy, że ministerstwo tego nie dostrzega – mówił Wawrzyniak.

Rolnik zarzucał resortowi, że w wypowiedziach kierownictwa ministerstwa temat zbóż i rzepaku nie wybrzmiewa tak mocno jak sadownictwo.

– W wypowiedziach pana ministra, w wypowiedziach osób z kierownictwa ministerstwa nie ma w ogóle kwestii dotyczących przemarznięć w zbożach ozimych i w uprawach producentów zbóż. Proszę państwa, z naszej strony to jest kwestia niedopuszczalna, że taka po prostu jest ignorancja w tych sprawach, że znowu są jakieś dzielenia rolników na pewne grupy – podkreślał.

Czy pomoc obejmie wszystkich rolników?

Wawrzyniak pytał też, czy wniosek kierowany przez Polskę do Komisji Europejskiej obejmuje wszystkich producentów rolnych, czy tylko wybrane sektory.

– Oczywiście też jest pytanie do strony ministerstwa, czy we wniosku do Komisji Europejskiej do pana komisarza Hansena uwzględniono grupę producentów rolnych wszystkie, czy tylko to jest jakaś wybrana grupa w tym wniosku o pomoc i o wsparcie w ramach przymrozków – mówił.

To jeden z najważniejszych punktów całej dyskusji. Rolnicy chcą wiedzieć, czy ewentualna pomoc po przymrozkach obejmie również straty w rzepaku i zbożach, czy zostanie skierowana głównie do sadowników.

Resort: trzeba najpierw oszacować straty

Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka mówiła, że komisje szacujące straty są podstawą do uruchomienia pomocy. Podkreślała, że bez danych z terenu nie da się określić skali wsparcia.

– Jeżeli chodzi o komisje szacujące straty, to urzędy wojewódzkie tworzą takie komisje, takie komisje wychodzą w teren. One składają się z pracowników urzędów gmin, jednostek samorządu terytorialnego, ale również z reprezentantów izb rolniczych – mówiła.

Jak zaznaczała, reakcja resortu miała być szybka.

– Tu bez zbędnej zwłoki od razu była reakcja z naszej strony, żeby takie komisje do szacowania strat zostały jak najszybciej powołane, bo wiemy, że bez oszacowania strat nie możemy uruchomić dla państwa podstawowej pomocy – wskazywała wiceminister.

Według resortu protokoły z szacowania strat powinny trafić do ministerstwa do lipca. W sierpniu spodziewane byłoby rozporządzenie Komisji Europejskiej, a krajowe rozporządzenie Rady Ministrów miałoby zostać przygotowane do września. Nabór wniosków mógłby ruszyć w październiku, ale jak na razie to dotyczy sadów. 

Pomoc także do zbóż i rzepaku? Resort: to uprawy o mniejszych nakładach

Natomiast wiceminister podkreśliła, że ministerstwo bierze pod uwagę nie tylko sady.

– Musimy rozpoznać, jakie uprawy, jakie straty, jaka jest skala tych strat, bo skala jest potężna. Przecież wszyscy o tym wiemy, mamy tę świadomość. Wiemy, że uprawy, jeżeli chodzi o sady, są to uprawy kosztowne. Jeżeli chodzi o zboża, są to uprawy, na które trzeba mniej nakładów finansowych ponieść – dodała wiceminister.

Rzepak trafia pod pług. „Nie było już szansy”

A sygnały z kraju pokazują, że problem w rzepaku jest bardzo poważny. Część rolników nie czeka już na dalszy rozwój sytuacji i likwiduje plantacje.

W gospodarstwie Kamila Szymańskiego z woj. mazowieckiego pod pług trafiło ponad 3 ha rzepaku.

– 2 tygodnie temu skasowałem plantację rzepaku o powierzchni ponad 2,5 ha, a teraz zaorałem jeszcze 80 arów – mówi rolnik.

Jak tłumaczy, problemy zaczęły się już jesienią. Rzepak był siany późno, bo po żniwach brakowało wilgoci. Potem przyszła ulewa, ziemia się zasklepiła, a wschody były słabe i nierówne.

– Rzepak był siany bardzo późno, około 13–14 września. Krótko po siewie przyszła ulewa i przykryła go świeżą ziemią, a potem był problem ze wschodami. Wschody były po pierwsze nierównomierne, a po drugie bardzo słabe. Ziemia była zasklepiona i widać było, po jej odsunięciu, że rośliny nie dały rady przebić tej skorupy i zawracały w dół – relacjonuje.

Rolnik próbował ratować plantację i przesiał rzepak pod koniec września. Przez pewien czas wydawało się, że rośliny sobie poradzą.

– 28 września przesiałem ten rzepak, mając nadzieję, że przy sprzyjającej zimie i wiośnie on sobie poradzi. Wszystko było dobrze, dopóki nie stopniały śniegi i nie było dwóch nocy z mrozem do –12–13°C z wiatrem. To go załatwiło. System korzeniowy był słaby i płytki już jesienią i po prostu przemarzł – wyjaśnia Szymański.

„Rzepaki są likwidowane”. W wielu regionach zostały tylko najlepsze plantacje

Z relacji rolników wynika, że problem nie dotyczy pojedynczych gospodarstw. Kamil Szymański mówi, że w jego okolicy wiele plantacji zostało już zlikwidowanych.

– W mojej okolicy bardzo dużo rzepaków zostało zlikwidowanych. W większości zostały te, które były siane w technologii strip-till, czyli wcześniej, na ziemię bezpośrednio po żniwach, jeszcze trzymającą tę wilgoć – tłumaczy.

Rolnik przyznaje, że nie mógł dłużej czekać na szacowanie, bo musiał myśleć o kolejnym zasiewie.

– Gdybym czekał na szacowanie, to kolejny termin siewu byłby równie późny – mówi.

Po rzepaku planuje siać kukurydzę na ziarno, ale i tutaj problemem pozostaje brak wilgoci.

– Kukurydza nie jest jeszcze wysiana, bo czekam na deszcz. Ziemia była sucha i nie widziałem sensu, żeby w to siać i koczować tam, pilnując dzików czy ptactwa – dodaje.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
14. maj 2026 15:58