– W Polsce producent rolny jest najsłabszym ogniwem w łańcuchu „od pola do stołu”. Gdy produkt żywnościowy opuszcza gospodarstwo, każdy kolejny uczestnik łańcucha dolicza swoją marżę i w mniejszym lub większym stopniu na nim zarabia. Rolnik natomiast jest skazany na tzw. cenę dnia, dyktowaną przez pośrednika. Taka sytuacja wynika z braku integracji poziomej i pionowej. W naszym odczuciu nie ma innego wyjścia, jak przyspieszenie procesu organizowania się rolników – niezależnie od tego, w jakiej formie – podkreślał Mieczysław Łuczak podczas spotkania z dziennikarzami 9 stycznia w siedzibie Wielkopolskiej Izby Rolniczej w Poznaniu.
Integracja sposobem na trudne czasy
Samorządowcy chcą zaproponować rozwiązania i przedyskutować je ze związkami oraz stowarzyszeniami.
– Mówiąc o integracji pionowej, poczyniliśmy już pewne starania – chcemy prowadzić partnerskie rozmowy, m.in. z lokalnymi sieciami handlowymi. Obecnie handel artykułami rolno‑spożywczymi w około 80% lub większym stopniu odbywa się poprzez duże sieci sklepów. Wiadomo też, jaki tam dominuje kapitał – przede wszystkim zagraniczny. Bliższa koszula ciału – na półkach sklepowych przeważają produkty nie polskie, nie lokalne, ale pochodzące z różnych części Europy i świata. Dlatego chcemy podjąć lokalne działania oraz przekonywać urzędników ministerstwa rolnictwa, aby wzmocnić rolę i pozycję rolnika w relacjach z kontrahentami aż do ostatecznego punktu, jakim jest półka sklepowa – tłumaczył Łuczak.
Działania te są niezbędne w obliczu otwierania się unijnego rynku na towary rolne z innych krajów. Trzy czwarte formalnie działających w Polsce grup producentów funkcjonuje na terenie województwa wielkopolskiego. Świadomość potrzeby organizowania się jest tu duża. Izba ma jednak swoje uwagi i propozycje zmian legislacyjnych, które miałyby jeszcze bardziej zachęcić rolników do tworzenia grup producentów rolnych. Chce kontynuować także działania służące budowaniu świadomości konsumenckiej i patriotyzmu konsumenckiego.
26 stycznia WIR startuje z XIX edycją Wielkopolskich Forów Rolniczych. Inauguracyjne forum odbędzie się w Sielinku. Przewodnim tematem będzie właśnie organizowanie się producentów rolnych, integrowanie ich, m.in. poprzez grupy producentów.
– Polityka pozostaje polityką, światowe trendy są światowymi trendami, a rolnicy muszą w jakiś sposób sami się obronić – przekonywał prezes WIR.
Walka z suszą i blokada OPR
Samorządowcy z Wielkopolski planują kontynuować prace nad przygotowanym w ubiegłym roku „Wielkopolskim programem walki z suszą rolniczą”.
– Z satysfakcją odnotowuję, że obecnie wiele instytucji korzysta z naszych opracowań. Aby jednak program mógł być realizowany, potrzebne są środki finansowe. Jeśli nie będzie pieniędzy na spółki wodne, które są najbliżej gospodarstw w zakresie zarządzania wodą, i jeśli przepisy dotyczące budowy urządzeń wodnych nie zostaną uproszczone, to będziemy mogli jedynie mówić o walce z suszą rolniczą, ale problemu nie rozwiążemy – zaznaczał Łuczak.
W kwestii rozdysponowywania państwowych gruntów WIR będzie nadal opowiadać się za przetargami ofertowymi na dzierżawę. Dzięki dobrej współpracy z poznańskim oddziałem KOWR grunty Skarbu Państwa są na tym terenie w większości rozdysponowywane właśnie w ten sposób.
Łuczak mówił także o wkładzie wielkopolskich samorządowców w zablokowanie tworzenia ośrodków produkcji rolnej na gruntach wracających z dzierżaw. Zależy im jednak na tym, aby ziemia nie zasilała wyłącznie państwowych spółek strategicznych, lecz trafiała również w dzierżawę do rolników indywidualnych.
W tym roku Wielkopolska Izba Rolnicza obchodzi 30‑lecie reaktywacji samorządu rolniczego. W ubiegłym roku, podobnie jak w latach poprzednich, wydawała około 600 opinii dotyczących projektów przepisów związanych z rolnictwem.
– Chcielibyśmy, aby głos samorządu rolniczego był uwiarygodniany. To znaczy, aby na projektach uchwał, rozporządzeń i ustaw dotyczących wsi i rolnictwa, poddawanych procedurom, był wyraźny ślad, że nie budzą one zastrzeżeń ze strony samorządu rolniczego – podkreślał Mieczysław Łuczak.
Umowa UE-Mercosur do TSU
Ważną częścią spotkania w WIR było podpisanie wspólnego stanowiska skierowanego do ministra rolnictwa w kwestii podjęcia działań prawnych w sprawie zaskarżenia umowy UE-Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pod pismem podpisali się Mieczysław Łuczak, prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej, Marcin Kalemba, wiceprezes Poznańskiego Okręgowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, Marcin Stężycki, prezes Stowarzyszenia „Kłos” oraz Stowarzyszenie Rolnicy Południowej Wielkopolski i Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych „Solidarność” w Poznaniu.
– W naszej ocenie istnieją poważne podstawy do zakwestionowania zgodności umowy z prawem pierwotnym Unii Europejskiej, w szczególności z naruszeniem zasad kompetencyjnych Unii Europejskiej. Umowa wykracza poza klasyczne ramy wspólnej polityki handlowej, obejmując obszary wrażliwe, takie jak rolnictwo, standardy sanitarne, środowiskowe oraz bezpieczeństwo żywnościowe, co rodzi pytanie o jej charakter jako tzw. umowy mieszanej oraz konieczność pełnej ratyfikacji z udziałem parlamentów narodowych. Możliwe naruszenie procedur traktatowych w sposób procedowania umowy, w tym marginalizacja roli Parlamentu Europejskiego oraz presja na szybkie przyjęcie porozumienia, może naruszać zasady demokratycznej, kontroli i równowagi instytucjonalnej, co jest zapisane w traktacie o Unii Europejskiej w art. 10 i 13 – zaznaczał Mateusz Zieliński, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia „Kłos”.
Chronimy środowisko czy nie?
W przygotowanym stanowisku rolnicy zwrócili uwagę, że umowa dopuszcza na unijny rynek produkty rolne wytwarzane przy użyciu środków ochrony roślin i technologii zakazanych w Unii Europejskiej, co może być sprzeczne z art. 191 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz z unijną polityką „Od pola do stołu”. Rolnicy podkreślali, że art. 191 mówi, że polityka Unii w dziedzinie środowiska ma przyczyniać się m.in. do zachowania ochrony i poprawy jakości środowiska, ochrony zdrowia ludzkiego, ostrożnego i racjonalnego wykorzystywania zasobów naturalnych. Tymczasem każdy z tych elementów w tej umowie jest łamany.
Będąc 9 stycznia w Pałęcku, minister Stefan Krajewski potwierdził starania Polski o zaskarżenie podpisanej umowy do TSUE. Zapowiedział też podjęcie działań blokujących (podobnie jak to zrobiła Francja) import produktów rolno-spożywczych zawierających substancje szkodliwe. Krajowy zakaz importu towarów złej jakości jest wspólną inicjatywą resortów rolnictwa i zdrowia.
Magdalena Szymańska
fot. M. Szymańska
