„Trzeba sprzedać 10 ton kukurydzy na tonę nawozu”
18 marca w Szczecinku odbyło się spotkanie rolników z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim. Jednym z głównych tematów rozmów była opłacalność produkcji. W tej sprawie głos zabrał Stanisław Barna, rolnik i przedstawiciel Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników oraz Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej.
– Tak ciężkiej sytuacji w rolnictwie jeszcze nie mieliśmy. Mamy paliwo po 8 zł w hurcie. Mamy nawozy po 3 tysiące, jak mocznik. Trzeba sprzedać 10 ton kukurydzy, żeby kupić tonę nawozu. To są nienormalne rzeczy – powiedział.
Jednocześnie zaapelował o pilną reakcję rządu.
– Apeluję tutaj do pana ministra o to, żeby podjął działania pomagające polskiemu rolnictwu, bo my tego nie damy rady podnieść – powiedział.
„Pożyczki dla rolników były nie do przejścia”
Rolnik odniósł się także do pożyczek z ARiMR, które w praktyce nie działały.
– To nie jest tylko jeden przypadek. Te sytuacje się zdarzały w moim powiecie. Na 15 wniosków nikt nie otrzymał pożyczki w ARiMR. To jest nienormalne, a pan to chwalił, że to będzie działać – powiedział.
Barna wyjaśniał, że problemem były skomplikowane warunki.
– Te pożyczki były nie do przejścia. Zwykły rolnik nie mógł tego spełnić przez obwarunkowania. W trakcie doszła jeszcze tabelka, która wszystko rozłożyła – nie dało się wykazać kredytów, amortyzacji i innych rzeczy – powiedział.
„Za nasiona buraka zapłaciłem 80 tys. zł"
Barna zwrócił uwagę na skalę inwestycji i rosnące koszty w regionie.
– My bardzo mocno zainwestowaliśmy, dogoniliśmy tę gospodarkę zachodnią. Mamy bardzo fajny sprzęt, tylko nie mamy za co go utrzymać. Dokładamy do każdej gałęzi produkcji – powiedział.
Przywołał też konkretny przykład z własnego gospodarstwa.
– Dzisiaj pojechałem po nasiona buraków. Na 62 hektary prawie 80 tys. zł za same nasiona. Do tego drogie nawozy. To ile trzeba zebrać, żeby to się naprawdę zwróciło – powiedział.
„Nie przyjechaliśmy z trumnami. Chcemy rozmowy”
Rolnicy podkreślali, że zależy im na dialogu, a nie eskalacji protestów.
– My nie przyjechaliśmy tu z trumnami, z wieńcami. Przyjechaliśmy rozmawiać. Chcemy dialogu i chcemy takich rozmów, żeby doprowadzić do tego, żebyśmy w końcu zaczęli reagować na nasze problemy – powiedział.
Zwrócił uwagę, że postulaty są znane od miesięcy.
– Złożyliśmy już na początku roku 22 postulaty, teraz je ponowiliśmy i żądamy ich realizacji – powiedział.
Minister: sytuacja jest mega ciężka
Stefan Krajewski przyznał, że sytuacja w rolnictwie jest bardzo trudna i dotyczy wielu obszarów.
– Ta sytuacja jest mega ciężka, bo gdyby problem dotyczył jednego obszaru, łatwiej byłoby przygotować wsparcie. A dziś padają gospodarstwa i padają firmy przetwórcze – powiedział.
Zaznaczył jednak, że możliwości państwa są ograniczone.
– Budżet jest ograniczony. Mamy rekordowe wydatki na obronność i bezpieczeństwo. To też wpływa na to, ile środków możemy przeznaczyć na wsparcie – powiedział.
„Nie powiem, że mogliście kupić wcześniej”
Minister odniósł się do zarzutów dotyczących rosnących kosztów produkcji i decyzji zakupowych.
– Byłbym hipokrytą, gdybym powiedział, że mogliście wcześniej kupić. Kto mógł, to kupił. Kto nie mógł, czeka i liczy, że sytuacja się zmieni – powiedział.
Zwrócił też uwagę na skalę zmian w gospodarstwach.
– Te duże ciągniki to nie jest widzimisię rolnika, tylko konieczność, bo gospodarstwa się powiększają. Ale spalanie też wiemy, jakie jest – powiedział.
„Chcę rozwiązywać problemy, a nie robić happeningi”
Krajewski podkreślił, że chce prowadzić dialog z rolnikami.
– Chcę być ministrem, który zajmuje się problemami i je rozwiązuje. Chcę rozmawiać o wyzwaniach i szukać rozwiązań, a nie pseudo rozwiązań – powiedział.
Odniósł się również do form protestów.
– Nie obrażam się na gnojówkę, bo to nasza rzeczywistość. Ale nie może być tak, że ktoś przychodzi na podwórko i straszy rodzinę. To nie powinno tak wyglądać – powiedział.
„Nie pozwolimy zniszczyć konkurencyjności rolników”
Minister mówił także o działaniach na poziomie międzynarodowym.
– Nie zdjęliśmy embarga na produkty z Ukrainy i pilnujemy, co wjeżdża i wyjeżdża. Rozmawiamy też o otwieraniu nowych rynków, m.in. w Brazylii – powiedział.
Wskazał też na potrzebę obniżania kosztów produkcji.
– Musimy zmniejszać czynniki kosztotwórcze. Produkcja energii w gospodarstwach może być dodatkowym źródłem dochodu zamiast kosztu – powiedział.
Kamila Szałaj
