Paweł Kuroczycki komentuje doniesienia z branży rolniczejAhm
StoryEditorkomentarz rolniczy

Bagno uratuje Europę? Szefowa KE ma nowy plan dla rolników

03.10.2026., 18:00h

Ursula von der Leyen w orędziu o stanie Unii zapowiada walkę z biurokracją, „Inicjatywę Wodną” oraz zacieśnienie więzi z Kanadą. Za obietnicami uproszczeń kryją się jednak nowe restrykcje, które po raz kolejny uderzą w europejskich i polskich rolników.

Ursula von der Leyen wygłosiła orędzie o stanie Unii Europejskiej 

Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, w minionym tygodniu wygłosiła orędzie o stanie Unii. Myślę, że powinniśmy zacząć się bać. Ursula mówiła o walce z biurokracją, a konkretnie z tzw. złoceniem unijnych dyrektyw. Chodzi o to, że jej zdaniem unijne przepisy są stosowane w poszczególnych państwach znacznie bardziej rygorystycznie niż to konieczne.

Po pierwsze, unijna walka z biurokracją jak do tej pory kończyła się jeszcze większą biurokracją. Tak było choćby z upraszczaniem Wspólnej Polityki Rolnej 15 lat temu, tak jest i teraz, kiedy Bruksela przekazała część swoich uprawnień związanych z polityką rolną poszczególnym państwom. A rządy (np. Polski) co rok zmieniają zasady. Kiedyś była jedna WPR na siedem lat, a teraz mamy zmiany co rok. Miało być prościej a wyszło jak zwykle.

Według von der Leyen car jest dobry, to urzędnicy są źli

Po drugie, von der Leyen stosuje starą jak carska Rosja manipulację: car jest dobry, ale urzędnicy są źli? A urzędnicy, jak to urzędnicy, dostają dodatkowe przepisy do wdrożenia, więc je wdrażają. Mają pilnować przestrzegania naszych przepisów i europejskich. Czyli zyskują jeszcze więcej władzy nad rolnikiem, obywatelem, kierowcą itd. Jednocześnie obawiają się konsekwencji własnych błędów i jeszcze bardziej „przykręcają śrubę”. A może unijne dyrektywy nie są dostosowane do lokalnych warunków? Bruksela tworzy przepisy dla krajów, między którymi występują ogromne różnice. Co łączy Polaka, Litwina albo Szweda z Włochem oprócz tego, że wszędzie można kupić pizzę. Przecież te kraje mają różne klimaty, warunki naturalne i społeczeństwa. Nas nie interesuje fitoplazmatyczna żółtaczka winorośli, która pustoszy winnice na południu, a Włochów nie dotyczą nasze kłopoty z odpornością miotły zbożowej albo życicy. A Unia chce wszystkich kształtować według jednego wzorca. To się nie uda.

image
Wiadomości

Rolnik obawia się blokady rozbudowy gospodarstwa. Gmina: „Projekt planu nie jest ostateczny”

Europa ociepla się dwa razy szybciej niż reszta świata, choć nie ma na to dowodów

Przewodnicząca komisji stwierdziła też, że Europa ociepla się dwukrotnie szybciej niż świat, choć nie przedstawiła na to żadnych naukowych dowodów. Wystarczyło, że Francję i Niemcy dotknęła tego lata fala upałów. Odpowiedzią będzie „Inicjatywa Wodna”. Potrafię sobie także wyobrazić, co w ramach „walki o wodę” wymyśli Unia. Na razie ustaliła zalecaną optymalną ilość wody do spłukiwania toalety (3/6 l). Nie zdziwię się, jeśli w ramach walki o wodę stanie się to obowiązujących prawem. Kolejny logiczny krok, to ograniczenia dla właścicieli studni głębinowych i wszelkich źródeł wody do nawadniania w rolnictwie. A to wszystko, bo w Niemczech i we Francji była susza. Ciekawe co von der Leyen zaproponuje, jeśli jesienią będą tam powodzie. Pewnie to samo, czyli jeszcze więcej mokradeł. Bagno ma uratować Europę. Pamiętam słowa uczestniczki panelu o przeciwdziałaniu suszy podczas Europejskiego Forum Rolniczego w Jasionce wiosną br., która bez mrugnięcia okiem przekonywała, że da się użytkować pola, na których lustro wody znajduje się 10 cm pod powierzchnią ziemi. Reprezentowała ona Centrum Ochrony Mokradeł. Widziałem kiedyś prasę rolującą na takiej podmokłej łące, której nawet ruski DT na gąsienicach nie potrafił wyciągnąć z błota, bo sam w nim utknął.

Stowarzyszenie z Kanadą - czyli przyłączamy półtorej Ukrainy 

Kolejny ciekawy pomysł to stowarzyszenie z Kanadą, oczywiście na złość Trumpowi i Amerykanom. To mniej więcej tak jakbyśmy do Unii przyłączyli półtorej Ukrainy (Kanada ma ponad 60 mln ha użytków rolnych, Ukraina ok. 40 mln ha). Średnia powierzchnia gospodarstwa to ponad 300 ha. Kanadyjczycy mogą zasypać Europę rzepakiem (produkcja 22 mln t) i pszenicą (35-40 mln t). Zupełnie inaczej niż w Unii wygląda tam rynek mleka. W Kanadzie ciągle funkcjonuje system kwot mlecznych, a średnie gospodarstwo produkuje ponad 1 mln l surowca rocznie.

A jeśli już jest mowa o mleku, to warto przytoczyć dane z Niemiec. Fala upałów i susza minionego lata zebrały tam „okrutne” żniwo. W lipcu niemieccy rolnicy skierowali do uboju ponad 82 tys. krów, czyli o 6,3% więcej niż rok wcześniej. Jeszcze silniejszy wzrost ubojów był w Holandii – o 11%. Rolnicy w Niemczech reagując na brak paszy rezygnują z krów i przechodzą na bydło mięsne.

Niektórzy eksperci, np. z holenderskiego Rabobanku, przewidują, że zbliża się punkt zwrotny na rynku mleka. Sytuacja jest coraz bardziej napięta także po drugiej stronie Atlantyku. Nie dość, że staniała tam wołowina a zwłaszcza cielęta krzyżówkowe masowo produkowane na farmach mlecznych, to rekordowe ceny osiągnął diesel (w przeliczeniu 4,8 zł/l) i drożeją pasze treściwe. Ta kombinacja może wstrzymać nieco amerykańskie tsunami mleka zalewające międzynarodowe rynki.

Paweł Kuroczycki

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
03. październik 2026 18:02