„Tu już nie chodzi o jeden sezon”. Rolnik z Kujaw: młodzi coraz częściej nie widzą przyszłości w gospodarstwach
Na proteście rolników w Warszawie 9 stycznia spotkaliśmy m.in. rolników z Kujaw i Pomorza. Jeden z nich, plantator buraka cukrowego z rejonu Nakła i Kruszwicy, związany z Okręgowym Związkiem Producentów Buraka Cukrowego, mówi, że sytuacja na wsi robi się coraz trudniejsza, a niepewność co do przyszłości rolnictwa rośnie z miesiąca na miesiąc.
– Coraz częściej słyszę od młodych ludzi, że nie widzą przyszłości w gospodarstwach. I to jest chyba najbardziej niepokojące – mówi rolnik. – Gospodarstwa są dziś naprawdę dobrze rozwinięte, nowoczesne, ludzie chcą się rozwijać, inwestować. Tylko że z każdej strony pojawia się coraz więcej zagrożeń - dodaje.
Rośnie produkcja i rośnie import. To się odbija na cenach skupu
Jak podkreśla nasz rozmówca, na wielu rynkach rolnych zaczyna się kumulować nadprodukcja, a jednocześnie rośnie import.
– Robi się nadprodukcja, nadimport. Do tego dochodzą decyzje, które zapadają gdzieś wysoko i których skutków nikt do końca nie potrafi przewidzieć. Mamy teraz Mercosur i ogromną niepewność co do tego, co będzie dalej – mówi.
Rolnicy obawiają się, że otwarcie unijnego rynku na kolejne towary rolne z Ameryki Południowej jeszcze mocniej uderzy w opłacalność produkcji.
Buraki cukrowe coraz tańsze. "To nie jest problem jednej kampanii"
Najbardziej widoczne jest to na rynku buraka cukrowego. Plantator mówi o wyraźnych spadkach cen.
– Cena buraka w całej Europie poszła w dół. Mówimy o kilkunastu, a miejscami nawet kilkudziesięciu procentach. To nie jest problem jednej kampanii – tłumaczy.
Przyczyn zdaniem rolnika jest kilka.
– W całej Europie jest nadprodukcja buraka. Do tego Ukraina, duże zachodnie holdingi, które produkują taniej i na większą skalę. A teraz jeszcze cukier trzcinowy. On jest po prostu tańszy w produkcji. To wszystko będzie nam dalej psuło ceny. Tego nie da się uniknąć – ocenia.
Ceny świń runęły. "To są stawki sprzed 20–25 lat"
Trudna sytuacja dotyczy nie tylko plantatorów buraka. Coraz więcej problemów mają producenci trzody chlewnej.
– Dzisiaj słyszymy na rynku ceny rzędu 4 zł za kilogram. To są stawki sprzed 20–25 lat. A w sklepie mięso kosztuje 40 zł za kilogram. Gdzie tu jest nasz zysk? – pyta rolnik.
"Nie da się z dnia na dzień zatrzymać produkcji"
Jak podkreśla, wielu producentów nie jest w stanie zrezygnować z hodowli, nawet jeśli produkcja przestaje się opłacać.
– Mamy chlewnie, sprzęt, zobowiązania. Nie da się z dnia na dzień zatrzymać produkcji, nawet jeśli się nie opłaca. Możemy tylko próbować przetrwać ten najgorszy okres – mówi.
„Chcemy, żeby ktoś to w końcu usłyszał”
Dlatego rolnicy pojawili się w Warszawie. – Przyjechaliśmy tu, żeby pokazać, że to nie są jednostkowe problemy. To jest coś, co dotyka całe rolnictwo – mówi nam plantator z Kujaw.
Dodaje, że spodziewał się większej frekwencji. – Szczerze mówiąc, myślałem, że będzie nas więcej. Bo sytuacja jest poważna i nie dotyczy jednej branży. A brak przyszłości dla młodych rolników na wsi to dziś jedna z naszych największych obaw – podsumowuje.
Kamila Szałaj
