Rolnicy zobaczyli ceny nawozów do dopłat i zawrzało. „Większość z nas dostanie równe zero”
Ministerstwo Rolnictwa podało ceny referencyjne nawozów, na podstawie których ARiMR będzie wyliczać wysokość nowej pomocy. Wśród rolników zawrzało. Wielu z nich alarmuje, że ceny ustalono na tak wysokim poziomie, że zapowiadane nawet 500 zł/ha w ich gospodarstwach skurczy się do kilkunastu, kilku złotych na hektar albo do zera. Rolnicy pokazują faktury i własne wyliczenia.
Damian Murawiec: na ponad 400 ha dostanę kilkaset złotych
Jednym z rolników, którzy szczegółowo przeanalizowali opublikowane ceny referencyjne, jest Damian Murawiec z woj. warmińsko-mazurskiego. Jego zdaniem szczególnie zaskakująca jest cena saletry amonowej. Ministerstwo przyjęło dla niej cenę referencyjną na poziomie 1929,60 zł/t brutto.
Murawiec zestawił tę kwotę z własnymi fakturami z końcówki 2025 roku. Jak mówi, w grudniu kupował saletrę amonową 33,5 proc. po 1534 zł/t netto, czyli nieco ponad 1600 zł/t brutto. Pokazał również fakturę z 27 października, na której 500-kilogramowy big-bag saletry kosztował 665 zł netto. To daje 1330 zł/t netto.
– Jakie 1929 zł? Skąd wzięła się taka cena? Przecież to jest jakaś granda – komentuje Murawiec.
Rolnik zwraca uwagę również na sól potasową. Cena referencyjna wynosi 2043,15 zł/t, podczas gdy – jak twierdzi – nawóz zamówiony przez niego w grudniu kosztował 1485 zł/t netto.
120 ton nawozów i zaledwie kilkaset złotych pomocy?
Murawiec policzył również, jak nowe zasady mogą przełożyć się na jego własne gospodarstwo. W okresie objętym programem kupił około 120 ton różnych nawozów, w tym saletrę, mocznik i nawozy wieloskładnikowe.
– W okresie, który kwalifikuje się do pomocy, kupiłem około 120 ton nawozów. Z tego prawdopodobnie załapie mi się tylko 5 ton mocznika i kilka ton saletry. Na saletrze różnica wynosi około 30 zł na tonie. Jeżeli złożę wniosek, otrzymam więc kilkaset złotych na całe gospodarstwo, które ma ponad 400 hektarów – wylicza rolnik.
W przeliczeniu na hektar kwota będzie więc symboliczna.
– To będzie wsparcie rzędu kilku złotych na hektar. Śmialiśmy się wcześniej, że dostaniemy symboliczne 2–3 euro na hektar, a okazuje się, że to będzie rzeczywistość – dodaje Murawiec.
Rolnik przekonuje, że zasadniczym problemem jest poziom cen referencyjnych, bo nie odpowiadają one cenom, po których faktycznie można było kupić nawozy w ostatnim kwartale ubiegłego roku.
– Saletra powyżej 1900 zł, mocznik 2575 zł, nawozy wieloskładnikowe również na bardzo wysokich poziomach – takie ceny praktycznie wykluczają nas z pomocy. Saletra powinna być na poziomie około 1500–1600 zł brutto, bo takie były ceny transakcyjne w czwartym kwartale – ocenia Murawiec.
„Większość z nas dostanie równe zero”
Murawiec nie kryje rozczarowania, bo jego zdaniem wcześniejsze zapowiedzi mogły sugerować rolnikom znacznie większą skalę pomocy.
– Wokół tej pomocy został zbudowany ogromny przekaz. Tymczasem przy takich cenach referencyjnych wielu rolnikom nawet nie będzie opłacało się składać wniosku. Mówiliśmy, że wsparcie wyniesie może 2–3 euro na hektar. Niestety może się okazać, że większość z nas dostanie równe zero – mówi rolnik. Wklejony tekst
Guzik kupił saletrę po 1954 zł. Cena referencyjna to 1929 zł
Podobne wyliczenie przedstawił Grzegorz Guzik, rolnik z Dolnego Śląska. W jego przypadku różnica pomiędzy ceną zakupu a ceną referencyjną jest minimalna.
– Najbardziej jaskrawym przykładem jest saletra amonowa. Cena referencyjna za okres październik–grudzień 2025 wynosi 1929 zł brutto, a ja w detalu i do tego na kredyt kupiłem ją w maju po 1954 zł. Czyli wychodzi mi około 30 zł dopłaty na tonie – wylicza Guzik.
Guzik podkreśla, że nie chodzi wyłącznie o jego gospodarstwo, bo na zapowiadaną pomoc liczyło wiele gospodarstw znajdujących się w trudniejszej sytuacji finansowej.
– Tu nie chodzi o mnie, bo ja sobie poradzę. Ale tysiące rolników liczyło na tę pomoc, żeby związać koniec z końcem. Po ogłoszeniu cen referencyjnych mogą czuć się po prostu oszukani – mówi rolnik.
„Nawet pod koniec lipca płaciłem mniej”
Głosy krytyczne płyną także z innych części kraju. Karol Faszczewski, rolnik z Podlasia, zwraca uwagę, że nawet znacznie później niż w okresie przyjętym do ustalenia cen referencyjnych kupował nawozy taniej.
– Nawet pod koniec lipca płaciłem za nawozy mniej niż wynoszą podane ceny referencyjne – mówi.
Podobnie sytuację ocenia Dariusz Ciochanowski z Podlasia.
– Ceny ustalono na bardzo wysokim poziomie. Dużo mówiło się o 500 zł do hektara, a w rzeczywistości z tej pomocy może zostać niewiele – komentuje. Wklejony tekst
Tomczak-Gołowicz: mali rolnicy mogli liczyć na te pieniądze
Bardzo krytycznie ceny referencyjne ocenia także Rafał Tomczak-Gołowicz, rolnik i twórca internetowy z woj. zachodniopomorskiego. Sam zaznacza, że pomoc nawozowa go nie obejmie, ponieważ nawozy kupił wcześniej. Zwraca jednak uwagę na sytuację mniejszych gospodarstw, które czekały z zakupami i liczyły na zapowiadane wsparcie.
– Jak zobaczyłem ceny referencyjne, po których Stefan Krajewski razem ze swoim ministerstwem proponuje zwroty, to się podrapałem po głowie. Jakbym po takich cenach kupił przed podwyżkami, miałbym problem finansowy z płynnością. Mnie te szumnie zapowiadane dopłaty do nawozów nie dotyczyły, ja wszystko kupiłem przed grudniem. Dzięki Bogu udało mi się, ale ci mali rolnicy, którzy czekali na to, co minister naobiecywał, co mogło poprawić im w jakikolwiek sposób funkcjonowanie gospodarstw, to ja nawet nie mogę powiedzieć, że oni się mogą czuć zawiedzeni – mówi Tomczak-Gołowicz.
Połeć: jak przy takich różnicach dojść do 500 zł/ha?
Grzegorz Połeć, rolnik z Dolnego Śląska, zwrócił uwagę na jeszcze inny problem. Zestawił maksymalny limit pomocy wynoszący 500 zł/ha z różnicami pomiędzy cenami zakupu a cenami referencyjnymi.
Według jego wyliczeń różnice mogą wynosić około 100–200 zł/t. Rolnik przyjmuje jednocześnie, że średnie zużycie nawozu wynosi 0,2–0,6 t/ha. Na tej podstawie pyta, w jaki sposób gospodarstwo miałoby osiągnąć maksymalny poziom pomocy.
– Dla saletry amonowej byłoby to około 5 ton na hektar, czyli 1600 kg czystego składnika. To średnio 8–10-krotność dozwolonej ilości azotu w uprawach polowych – wylicza Połeć.
Kulecki: dla wielu gospodarstw to będą niewielkie pieniądze
O niewielkiej skali pomocy mówi także Mateusz Kulecki, rolnik z woj. pomorskiego, znany w internecie jako Kula RKK.
– Wielu rolników widziało już ceny referencyjne, od których będzie liczona dopłata do nawozów. Wiemy też, że pomoc do paliwa wyniesie 52 grosze. Dla wielu gospodarstw kwoty, które ostatecznie otrzymają, będą po prostu bardzo małe – ocenia. Wklejony tekst
Jego zdaniem problem polega również na tym, jak informacja o pomocy jest odbierana poza rolnictwem. W mediach pojawiają się duże łączne kwoty przeznaczone na wsparcie, podczas gdy pojedyncze gospodarstwa mogą otrzymać kilkaset lub kilka tysięcy złotych.
– Do społeczeństwa idzie przekaz, że rolnicy znowu dostaną pieniądze. Tymczasem wielu dostanie kilkaset, może kilka tysięcy złotych, a więksi kilkanaście tysięcy. W stosunku do skali problemów w gospodarstwach ta pomoc jest niewielka – mówi Kulecki. Wklejony tekst
Rolnik zaproponował nawet, aby rozpocząć dyskusję o rezygnacji z takiego wsparcia i przeznaczeniu pieniędzy na inwestycje służące całemu rolnictwu, np. rozbudowę portów i infrastruktury eksportowej. Sam zaznacza jednak, że realizacja takiego pomysłu byłaby trudna pod względem proceduralnym.
Rolnicy: miało być nawet 500 zł/ha, rzeczywistość może być zupełnie inna
Krytycznych komentarzy jest więcej. Witold Opiła z Małopolski zwraca uwagę na różnicę między wcześniejszym przekazem o wysokości wsparcia a kwotami, które – jego zdaniem – rzeczywiście mogą otrzymać gospodarstwa.
- W nocy wyszło jakieś rozporządzenie. I okazało się, że z 500 zł do hektara, które już krążyło parę tygodni w sieci, okazało się, że to będzie kilkanaście złotych - mówi.
Konrad Krupiński z woj. warmińsko-mazurskiego uważa, że rolnicy zostali z niczym. Bardzo ostro ceny referencyjne skrytykował również Patryk Orzeł z Dolnego Śląska.
- Do tej pory miałem do Ciebie Ministrze szacunek, zwracałem się „Panie Ministrze”. Po tym, co dokładnie przeczytałem o cenach referencyjnych nawozów, straciłem jakikolwiek szacunek. I po co to było? Po co było mówienie i nagrywanie filmików o tym, że będą dopłaty do nawozów? - mówi Orzeł.
Ceny referencyjne nawozów do dopłat znajdziecie TUTAJ.
Kamila Szałaj
