Zboże z UkrainyŁukasz Siara
StoryEditorKOMENTARZ ROLNICZY

Polski rolnik znów poniósł największą ofiarę w walce „za wolność waszą i naszą”

04.12.2023., 12:00h
Paweł KuroczyckiPaweł Kuroczycki
Minister rolnictwa czekał na reakcję Unii Europejskiej do grudnia 2022 r., mimo że afery związanej z importem zboża z Ukrainy podgrzewały się od dłuższego czasu. Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że decyzje polityczne rządu skierowały nasz kraj na szeroko otwarte wrota pomocy dla Ukrainy, oddając nie tylko sprzęt wojskowy, ale i rynek zboża. Jak się okazuje, to chłop polski, mimo profesjonalnej armii, był tym, który "żywił i bronił", ponosząc największe ofiary w walce „za wolność waszą i naszą”.

No i mamy podsumowanie afery związanej z importem zboża z Ukrainy

Jak wynika z raportu zaprezentowanego przez Najwyższą Izbę Kontroli, minister rolnictwa dopiero w grudniu 2022 r. wystąpił do Unii Europejskiej o wsparcie w rozwiązaniu problemu. W styczniu 2023 r. do ministra technologii i rozwoju trafił wniosek o przywrócenie cła na kukurydzę. Do Komisji Europejskiej ten wniosek wysłano dopiero w kwietniu. Wygląda więc na to, że rządzący Polską po wybuchu wojny podjęli decyzję polityczną, aby szeroko otworzyć wrota na pomoc Ukrainie. Oddaliśmy Ukrainie nasze czołgi, samoloty, broń przeciwlotniczą, karabiny, amunicję, artylerię oraz rynek zboża. I tak okazało się, że mimo zawodowej armii, zamówionych czołgów i odrzutowców chłop polski nadal „żywi i broni”, bo przecież to on spośród wszystkich grup zawodowych poniósł największą ofiarę w walce „za wolność waszą i naszą”.

W podręcznikach historii za kilkadziesiąt lat przeczytamy zapewne, że była to decyzja słuszna. Ale rolnicy nie żyją z czytania podręczników historii, lecz z ciężkiej pracy. Dlaczego nikt nie zadbał o to, aby spróbować wywieźć choć część ziarna z kraju? Czy nasz rząd uwierzył w obietnice Joe Bidena, prezydenta Stanów Zjednoczonych, że Amerykanie wybudują przy granicy magazyny na ukraińskie ziarno? Dlaczego mamiono nas opowiadaniem o rurociągu tłoczącym olej roślinny do Gdańska?

Prawdy na temat afery zbożowej nie dowiemy się ani dziś, ani jutro. Dość powiedzieć, że minister Robert Telus, na wieść o raporcie NIK, o 11.38 zaprosił na konferencję prasową w tej sprawie, a o 11.42 konferencję odwołał. Ciszej nad tą trumną, chciałoby się powiedzieć.

Oto rozkręcają się kolejne „afery”

Afera zbożowa to już historia. Teraźniejszość jest nie mniej ciekawa. Oto rozkręcają się kolejne „afery”. „Czeka nas dramat na rynku cukru”, „Alarmujące sygnały z rynku”, „Początek kryzysu cukrowego” – to tylko niektóre tytuły z poważnych mediów. O co chodzi? Ano o to, że cukier w sklepach będzie drogi. Czytamy, że we Francji z powodu nadmiaru deszczu nie dają rady zebrać buraków, że ceny na rynkach światowych są rekordowe, więc podrożeje nie tylko biały kryształ, ale i słodycze oraz słodzone napoje.

I tu znów powracają powtarzane z uporem maniaka w tej rubryce dwa słowa: „bezpieczeństwo żywnościowe”. Na skutek reformy rynku cukru rozpoczętej w 2006 roku, niektóre kraje UE w ogóle zrezygnowały z jego produkcji, a Unia zmniejszyła ją z 20 do 15 mln t rocznie. Wówczas wydawało się, że cukier trzcinowy zastąpi buraczany. Europejskie koncerny cukrownicze szukały w egzotycznych krajach partnerów. Po co produkować w Europie wielokrotnie droższy cukier, skoro tanio można go kupić np. w Tajlandii? Gdyby udało się te zamierzenia zrealizować, to nieźle byśmy dziś wyglądali. Może i na sklepowych półkach stałby cukier, ale pewnie po 20 zł/kg.

Na tym nie kończy się lista zagrożeń płynących z rolnictwa

Kolejne na liście są ziemniaki, które drożeją od roku. Problemem zajął się, na jednym z dużych portali, prof. Witold Orłowski, specjalista od ekonometrii stosowanej i makroekonomii, transformacji gospodarczej oraz integracji europejskiej. I trzeba przyznać, że posiada wiedzę na temat cyklów produkcyjnych w rolnictwie. Jeśli w jednym roku jest drogo, to za rok areał upraw rośnie, jest nadprodukcja i cena spada. Profesor twierdzi, że jesteśmy jednym z największych producentem ziemniaków, więc nie da się ich importować. To akurat jest oczywistą nieprawdą, bo w marketach spotkać można ziemniaki nie tylko z całej Europy.

I cóż nam poradził prof. Orłowski na drogie ziemniaki? Ano, powinniśmy jeść więcej kaszy. W żadnym zdaniu wypowiedzi profesora nie pada ani jedno słowo o marżach w sieciach handlowych. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, ziemniaki w październiku 2022 r. kosztowały w skupie 56 gr/kg, a w październiku 2023 – 66 gr/kg. To dlaczego w marketach płaci się za nie od 2,79 do 4,75 zł/kg?

Na rynku mleka zapanowała pewna stagnacja

Najlepiej pokazuje to indeks Globalnej Giełdy Mlecznej (GDT), który na ostatniej sesji zmienił się o… 0 (zero) procent. Choć niektórzy eksperci obserwują wzrost zainteresowania importem u Chińczyków, to inni wręcz przeciwnie, wróżą jego spadek spowodowany wzrostem produkcji mleka w Chinach. Nadzieje eksportowe wynikają z zawieszenia od stycznia (przez Chińczyków) 10-procentowych ceł na mleko. Pesymiści twierdzą, że chińska produkcja wyniesie w tym roku ok. 42 mld litrów i w ciągu kolejnych 3 lat wzrośnie o kolejne 8 mld litrów. Chiny są już dziś czwartym producentem mleka na świecie. Jaki z tego morał dla nas? Przede wszystkim, dbać o własnych producentów, żebyśmy za kilkanaście lat nie musieli importować mleka.

Paweł Kuroczycki
fot. Ł. Siara/TPR

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
27. luty 2024 16:24