- Nawet niewielki napływ taniej żywności z zagranicy może mocno uderzyć w ceny skupu w Polsce – ostrzega Jan Krzysztof Ardanowski.Bartłomiej Czekała
StoryEditorImport produktów rolnych

To uderzy w rolników? „Nawet mały import zbije ceny skupu w Polsce”

20.03.2026., 17:30h

- Nawet niewielki napływ taniej żywności z zagranicy może mocno uderzyć w ceny skupu w Polsce – ostrzega Jan Krzysztof Ardanowski. Jego zdaniem scenariusz znany z rynku zbóż może się powtórzyć także w innych sektorach.

Mercosur pogrąży polskich rolników? Ardanowski: Nawet mały import zbije ceny w Polsce

Były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski ostrzega, że umowa z krajami Mercosur może być kolejnym mocnym uderzeniem w polskie rolnictwo. Jego zdaniem nawet niewielki napływ taniej żywności z zewnątrz wystarczy, by wywołać silne spadki cen na rynku i uderzyć w polskie gospodarstwa towarowe.

Tania żywność z zewnątrz, drogi producent w Polsce

Były minister rolnictwa nie ma wątpliwości, że największym zagrożeniem dla wielu gospodarstw nie są dziś tylko koszty produkcji, ale także niekontrolowany import z zewnątrz. Szczególnie niepokoi go umowa z krajami Mercosur.

W jego ocenie Europa otwiera się na żywność produkowaną:

  • taniej,
  • w większej skali,
  • przy dużo słabszych wymaganiach środowiskowych i dobrostanowych niż te, które obowiązują rolników w UE.

To oznacza, że polski rolnik ma konkurować nie tylko ceną, ale także z systemem, w którym obowiązują zupełnie inne reguły gry.

- Przykładem jest Mercosur. Niemcy widzą w Ameryce Południowej ogromny rynek zbytu dla swojego przemysłu. Tylko że tamte kraje zapłacą przede wszystkim żywnością – tanią, produkowaną w warunkach, które nie mają nic wspólnego z wymaganiami stawianymi polskim czy europejskim rolnikom – ocenia były minister rolnictwa.

Nawet mały import może wywołać duży kryzys

Ardanowski zwraca uwagę, że wielu polityków bagatelizuje zagrożenie, mówiąc, że import z krajów trzecich będzie tylko niewielkim procentem rynku. Tymczasem na rynku rolnym nawet mały napływ dodatkowego towaru może bardzo silnie obniżyć ceny.

Jako przykład podaje wcześniejsze doświadczenia z importem z Ukrainy. W jego ocenie kilka procent dodatkowego towaru na rynku wystarczy, by ceny dla rolników spadły o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent.

To właśnie dlatego gospodarstwa towarowe – żyjące ze sprzedaży zboża, rzepaku, mleka, trzody czy bydła – są dziś najbardziej narażone na załamanie opłacalności.

Nie chodzi tylko o Mercosur

Choć to właśnie Mercosur jest dziś najgłośniejszym przykładem, Ardanowski patrzy szerzej. Jego zdaniem Europa konsekwentnie przesuwa się w kierunku modelu, w którym żywność będzie coraz częściej sprowadzana z zewnątrz:

  • z Ameryki Południowej,
  • z Ukrainy,
  • w przyszłości być może także z innych kierunków.

To może wypchnąć z rynku europejskich producentów, którzy nie są w stanie konkurować z żywnością produkowaną taniej i bez tak rygorystycznych ograniczeń.

- Przykład? Zboże z Ukrainy. Kilka milionów ton dodatkowego zboża w relacji do polskiej produkcji to było około 10 proc. rynku. A ceny spadły nie o 10 proc., tylko o 40–60 proc. I tak właśnie działa rynek rolny – mówi Ardanowski.

Kto zapłaci za tę politykę?

Zdaniem byłego ministra zapłacą przede wszystkim:

  • gospodarstwa rodzinne,
  • producenci towarowi,
  • branże najbardziej narażone na import,
  • konsumenci w długim okresie, gdy własna produkcja zacznie zanikać.

Na krótką metę tańsza żywność może wydawać się atrakcyjna cenowo. Ale na dłuższą metę oznacza osłabienie krajowej produkcji, utratę samowystarczalności i większe uzależnienie od zewnętrznych dostawców.

- Największym zagrożeniem jest dziś napływ żywności z zewnątrz. Uderzy on przede wszystkim w gospodarstwa towarowe – te, które inwestowały, zadłużały się, kupowały ziemię, budynki, maszyny, stado podstawowe. To one żyją z rynku. Małe gospodarstwa od dawna często utrzymują się z różnych źródeł dochodu: ktoś pracuje poza gospodarstwem, ktoś ma emeryturę, ktoś robi coś dodatkowo. Takie gospodarstwa mniej odczują import z zewnątrz. Ale gospodarstwa żyjące ze sprzedaży zboża, rzepaku, mleka, bydła, świń czy drobiu zostaną uderzone najmocniej. Nawet niewielki import powoduje gwałtowny spadek cen – surowo ocenia były minister rolnictwa.

Potrzebna twardsza obrona rynku

Ardanowski uważa, że Polska powinna dużo mocniej bronić swoich interesów na poziomie unijnym i krajowym. W jego ocenie brak stanowczej reakcji wobec takich umów może w kolejnych latach doprowadzić do trwałego osłabienia polskiego rolnictwa.

Bartłomiej Czekała

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
20. marzec 2026 17:41