Paweł Kuroczycki komentuje najnowsze doniesienia medialne z branży rolniczejAhm
StoryEditorkomentarz rolniczy

Za ciasto na dożynkach nawet 7500 zł kary. A wielcy gracze dostają nagrody

10.10.2026., 18:00h
Paweł KuroczyckiPaweł Kuroczycki

Fikcyjne wyliczenia dochodu rolnika przez GUS, dominacja sieci handlowych nad przetwórcami czy drogie paliwo uderzające w wieś – polskie rolnictwo mierzy się z absurdami i presją rynku, podczas gdy władza woli gnębić wiejskie gospodynie i urządzać pokazy mody.

Rolniku! Jeśli posiadasz 10 hektarów ziemi, to twój roczny dochód wynosi 54 790 zł. Łatwo policzyć, że przy 20 ha to niemal 110 tys. zł. Przy 100 ha to już ponad pół miliona. Jakoś można związać koniec z końcem, nawet nie za długim sznurkiem. Tylko że to jest rzeczywistość według Głównego Urzędu Statystycznego, który ogłosił przeciętny dochód z pracy w indywidualnych gospodarstwach rolnych z hektara przeliczeniowego. Nie chcę się znęcać nad GUS, bo to tak naprawdę nie jego wina. Statystycy liczą tak, jak im nakazują przepisy. Nie rozumiem jednego. Dlaczego nikt nie zmienił przepisów i ten cyrk powtarza się od lat? Komu zależy na tym, żeby denerwować rolników? Ten wskaźnik służy głównie naliczaniu świadczeń, np. dla uczących się młodych rolników. Nie biorą go pod uwagę żadne banki ani towarzystwa ubezpieczeniowe. A jednak, takie głupoty trafiają do zwykłych mediów i ludzie niezwiązani z rolnictwem utwierdzają się w przekonaniu, że rolnicy dobrze zarabiają.

Złudne nagrody na targach i dyktat sieci handlowych

Za nami Polagra Food. Targi, które powinny pokazywać potęgę naszego przetwórstwa żywności. Niestety, pokazują potęgę sieci handlowych. Partnerami tegorocznej Polagry były dwie sieci. Międzynarodowe Targi Poznańskie wyróżniły je m.in. za otwartość w partnerstwie, wsparcie dostawców i eksport żywności. W rzeczywistości te nagrody powinny być nie za wsparcie, ale za odarcie i to ze skóry. A dlaczego oni dużo eksportują? Bo w Polsce mogą kupić żywność o tyle taniej, że opłaca się ją wieźć do Czech, na Słowację, Węgry itd. W przeciwnym wypadku nie robiliby tego.

Paliwowy paraliż i globalne napięcia uderzają w wieś

Ceny paliw ciągle mamy rekordowe i nic nie wskazuje na to, żeby to się miało zmienić. W minionym tygodniu do siedziby Organizacji Narodów Zjednoczonych zjechali się przywódcy z całego świata. Przyjechali także Irańczycy, żeby powiedzieć Amerykanom, że ich warunki zakończenia konfliktu nie zmieniły się. A skoro Stany Zjednoczone ich wcześniej nie zaakceptowały, to dlaczego miałyby to zrobić teraz? Konflikt będzie więc trwał i nie zanosi się na to, aby w najbliższym czasie ropa i gaz staniały. I znów powraca postulat, wiele razy powtarzany w tej rubryce. Rolnicy mają system zwrotu akcyzy za paliwo. To doskonałe narzędzie, aby ich wesprzeć. Jeśli rząd nie chce, to nie musi obniżać cen na stacjach paliw, żeby zjechało się do nas na tankowanie pół Europy Środkowej. Ale chodzi nie tylko o prace polowe. Ten kryzys najsilniej odczują branże szczególnie energochłonne, takie jak przetwórstwo mleka.

Rosyjscy farmerzy stali się zakładnikami Putina w wojnie z Ukrainą, podobnie zresztą jak ukraińscy. Ani jedni, ani drudzy nie mogą wywieźć ziarna z tegorocznych, rekordowych zbiorów. W niektórych regionach Rosji ogłoszono już stan wyjątkowy, aby można było uruchomić wsparcie dla zasypanych ziarnem. Oczywiście cudze kłopoty to dla nas żadne pocieszenie. Piszę jednak o tym, bo to czy zboże zacznie płynąć zależy od tego czy jeden człowiek (Putin) zdecyduje o zakończeniu wojny. Wówczas ceny mogą się załamać. Na razie nic na to nie wskazuje. Rosja deklaruje gotowość do walki z całym zachodnim światem.

Skarbówka tropi koła gospodyń, a Dania zwija chlewnie

Było w minionym tygodniu głośno o mandatach dla KGW z Małopolski, za sprzedaż ciasta i chleba ze smalcem na dożynkach bez kas fiskalnych. Miejscowy urząd skarbowy wybrał się na kontrolę i przygwoździł gospodynie grzywnami od 600 do 7500 zł. Oczywiście żadna działalność, także ta społeczna, prowadzona przez gospodynie, nie zwalania z przestrzegania przepisów. A jednak niesmak pozostał. W kraju, który boryka się z tyloma nierozliczonymi aferami prześladuje się wiejskie gospodynie. Polska to silny kraj, ale dla słabych. Wobec silnych nasza władza jest słaba.

W Danii kręcą kolejny odcinek serialu „Jak zlikwidować rolnictwo”. Tamtejszy rząd niespodziewanie zamroził budowę i rozbudowę nowych i istniejących ferm trzody chlewnej. To także szansa dla nas, ale i przestroga na przyszłość. Trzeba zadbać o to, aby nasi politycy nie mogli wykręcić podobnego numeru. Ustawa o ochronie funkcji produkcyjnej wsi może tu dużo pomóc.

Pokaz mody w gmachu resortu zamiast powagi urzędu

I na koniec o pokazie mody w ministerstwie rolnictwa. Na koniec, bo dla cen skupu zbóż, mleka i trzody nie miał on absolutnie żadnego znaczenia. Dlaczego zatem w ogóle trzeba poruszyć ten temat? Bo jeśli ktoś sam się nie szanuje, to inni nie będą go szanowali. Żaden budynek ministerstwa, a tym bardziej rolnictwa, nie jest właściwym miejscem na organizowanie pokazów mody. To po prostu narusza powagę tego urzędu. Argument o dodatkowych wpływach do budżetu od organizatorów pokazu także się nie broni, bo to zaledwie 5000 zł. Miał ten pokaz jednak pewną zaletę. Gwiazdki i gwiazdeczki, różne influencerki i yutuberki, które się tam pojawiły, jakieś Jessiki Mercedes i Maffashiony, mogły się dowiedzieć, że istnieje coś takiego jak rolnictwo.

Paweł Kuroczycki

fot. AHM

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
10. październik 2026 18:02