Połamana kukurydza, uszkodzone buraki i obawy o choroby
Jednym z miejsc, które mocno ucierpiały przez nawałnice z gradem, była gmina Śrem w Wielkopolsce. Rolnik Tomasz Kalisz z miejscowości Pysząca w ciągu kilkunastu minut stracił część tegorocznych plonów. Burza przyszła, według jego relacji, około godziny 20.00.
– Padał grad, wiał wiatr, deszcz też później przyszedł. Trwało to może 15–20 minut. Grad był taki spory, jak mniej więcej fasola. A w nocy przyszła druga burza, spadło chyba z 10 litrów, ale już nie było tego wiatru i gradu – opowiada rolnik. I dodaje, że w linii prostej, może z 5 kilometrów dalej, nic nie było.
Straty po gradobiciu odnotowano w kilku miejscowościach w regionie. Jak informuje Janina Pawełczyk z biura powiatowego Wielkopolskiej Izby Rolniczej w Śremie, szkody pojawiły się m.in. w Sosnowcu, Borgowie, Pyszącej, Grzymysławiu w gminie Śrem, a także w gminie Dolsk – w Międzychodzie i w Gawronach.
– Zrobiłam lustrację osobiście. Widać uszkodzenia wielu upraw – mówi Janina Pawełczyk.
Grad spustoszył pola w gminie Śrem
Jak informuje nas Janina Pawełczyk z biura powiatowego WIR w Śremie, 25 litrów deszczu spadło niemal w pół godziny.
– Kukurydza praktycznie jest przyklepana do ziemi. Wygląda tak, jakby przejechał po niej walec – opisuje rolniczka.
Uszkodzenia dotyczą także sporej części innych upraw.
– Przy takich gradach będą straty na zbożach. Na pewno. Na jęczmieniu kłosy są obstrzaskane. Według mnie straty mogą wynosić około 49–50 proc. – ocenia.
Pół kukurydzy położonej po gradzie
Gospodarstwo Tomasza Kalisza, rolnika, z którym rozmawialiśmy, obejmuje około 50 hektarów. Samą kukurydzę uprawia na 25 hektarach. Jak ocenia, grad i silny wiatr uszkodziły znaczną część jego plantacji.
– Myślę, że z 50 proc. kukurydzy jest położone. Ta, co jest złamana, to leży na ziemi, a ta, co jest pochylona, to tak około metra od ziemi jest mocno pochylona. Być może ona wstanie. Być może uda się, że ona się tak trochę zawinie pod górę i podniesie – mówi nam rolnik.
To oznacza około 12–13 hektarów uszkodzonej plantacji.
Woda stoi na polach
Po przejściu nawałnicy na polach pojawiły się zastoiska wody.
– Gleba była wcześniej bardzo sucha, a po tym deszczu woda miejscami teraz stoi. Tam, gdzie ziemia była bardziej twarda, woda nie ma gdzie odpłynąć – mówi nam rolnik Tomasz Kalisz.
Żywioł miał charakter lokalny i przeszedł wyraźnym pasem. W gminie, oprócz upraw są powalone drzewa, były też przerwy w dostawach energii.
Buraki podziurawione. Największym zagrożeniem będą choroby
Grad nie oszczędził buraków cukrowych na polu Tomasza Kalisza, który uprawia je na około 9 hektarach, z czego uszkodzenia po opadzie widoczne są na około 5 hektarach.
– Buraki mają liście dziurawe. Nie są podziurawione do zera, tylko liście porobiły się dziurawe. Teraz myślę, że bardzo dużo będzie presji chorobowych na burakach, bo po uszkodzeniach choroby szybko będą wchodzić – mówi nam rolnik.
Grad uszkodził także ziemniaki
Skutki nawałnicy odczuli również inni gospodarze w regionie. Tomasz Kalisz opowiada o plantacji ziemniaków, gdzie grad również mocno uszkodził rośliny.
– Grad bardzo mocno zniszczył też ziemniaka. Poszatkowało liście oraz łodygi. Miejscami zostały prawie same łodygi – mówi nam rolnik.
– Ziemniak jest bardzo narażony na choroby po takim gradzie. Jak tylko będzie można wjechać, trzeba będzie go pryskać na choroby grzybowe, bo taka presja będzie, że można tego nie uratować – dodaje.
Rolnicy zgłaszają szkody
Na razie trwa zbieranie informacji o skali strat. Samorząd przyjmuje zgłoszenia od rolników, aby rozpocząć szacowanie szkód.
Szczęście w nieszczęściu, gospodarstwo Tomasza Kalisza było ubezpieczone.
– Mam ubezpieczenie. Szkodę będę zgłaszał dzisiaj – mówi nam rolnik.
Rolnicy podkreślają, że na dokładną ocenę trzeba jeszcze poczekać. Pola muszą przeschnąć, a uszkodzenia mogą być jeszcze bardziej widoczne po kilku dniach.
– Na razie nie ma nawet jak dobrze objechać pól. 45 litrów spadło, miejscami woda stoi. W kukurydzy są zastoiska. Trzeba poczekać, aż przeschnie, żeby można było wjechać – mówi nam Tomasz Kalisz.
Gwałtowne burze po okresie wysokich temperatur kolejny raz pokazały, jak szybko sytuacja na polach może się zmienić. Teraz gospodarze czekają na ocenę strat i decyzje dotyczące dalszej ochrony upraw.
Agnieszka Sawicka
