Protest rolników pod Mińskiem MazowieckimJózef Nuckowski
StoryEditorProtest rolników

400 ciągników blokowało drogi pod Mińskiem Mazowieckim. "Co dalej mamy siać na swoich polach?"

12.02.2024., 08:40h
9 lutego pod Mińskiem Mazowieckim odbył się duży protest rolników. Drogi blokowało 400 ciągników. - Zboże jest tanie, kukurydza jest tania i w związku z tym nie wiemy, co dalej mamy siać na swoich polach, żeby się ta uprawa opłacała - mówili uczestnicy strajku.

Blokada dróg pod Mińskiem Mazowieckim

Jeszcze dobrze nie zaczął się ten rok, a rolnicy w całym kraju już drugi raz wyszli, żeby zamanifestować swoje oburzenie i wyrazić swój sprzeciw przede wszystkim przeciwko niekontrolowanemu napływowi surowców i towarów przetworzonych z Ukrainy oraz przeciwko polityce Unii Europejskiej dotyczącej rolnictwa.

Jeden z protestów pod hasłem "Stop korporacjom niszczącym polskie rolnictwo" zorganizowany został przez Solidarność Rolników Indywidualnych z powiatu węgrowskiego. Strajkujący rolnicy zebrali się przy szkole podstawowej w Trzebuczy w gminie Grębków. Następnie rolnicy w sile około 130 ciągników przejechali w kierunku Mińska Mazowieckiego. Do kolumny dołączyły się kolejne pojazdy i przez Mińsk Mazowiecki przejechało ponad 150 maszyn. Do rolników jadących od strony Kałuszyna dołączyli protestujący z innych kierunków. Łącznie pod Mińskiem Mazowieckim zebrało się około 400 ciągników.

Protestujący do godziny 18-tej zablokowali DK 2 na rondzie w miejscowości Stojadła i DK 50 na rondzie w Arynowie. Głównymi postulatami protestujących były: likwidacja unijnego "zielonego ładu", likwidacja eko schematów w unijnej polityce rolnej, zatrzymanie napływu produktów rolnych z Ukrainy, ustawowe wprowadzenie cen minimalnych na podstawowe produkty takie jak: mleko, trzoda, wołowina, warzywa i owoce.

Rolnicy: nie zrobiono nic w naszej sprawie

Przewodniczącym zgromadzenia był Łukasz Komorowski.

- Ostatni protest nie przyniósł żadnego efektu. Można wręcz uważać, że rząd uważa, iż protesty wprost wspierają prace rządu. Nie jest to prawdą, jako rolnicy uważamy, że nie zrobiono nic w naszej sprawie. Widzimy, że Unia Europejska w dalszym ciągu pozwala na wjazd zboża z Ukrainy na terytorium Polski na co się nie zgadzamy. Import z Ukrainy został wydłużony do 2025 roku. Z raportu NIK wynika, że zboża, które z Ukrainy wjechały do naszego kraju nie są dobrej jakości. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze inne zjawisko. Ukraińskie zboże i inne produkty wyjeżdżają z Polski na Litwę, czy do Niemiec, a potem to do nas z powrotem wraca. My się na to nie zgadzamy i będziemy zaostrzać protesty – powiedział Łukasz Komorowski.

- Uczestniczę w proteście, żeby zakończyć ten nieporządek, który Unia Europejska wytworzyła sama. Mam tutaj na myśli między innymi wprowadzenie "zielonego ładu", który niszczy rolnictwo europejskie, na które pracowali nasi ojcowie i dziadowie. Unia Europejska była utworzona, żeby jednoczyć rolników i tworzyć wspólną politykę rolną, a w tej chwili polityka unijna dąży do całkowitego zakończenia rolnictwa – powiedział Marcin Boruc.

- Sytuacja w rolnictwie jest coraz gorsza. Zboże jest tanie, kukurydza jest tania i w związku z tym nie wiemy, co dalej mamy siać na swoich polach, żeby się ta uprawa opłacała. Jesteśmy tutaj po to, żeby zablokować import produktów z Ukrainy. Kolejnym postulatem jest zablokowanie "zielonego ładu". W UE powstaje coraz więcej przepisów i ograniczeń, które niszczą nam gospodarstwo – powiedział Marcin Grzegrzułka.

- Chcemy jasno wyrazić stanowisko polskich rolników, że nie popieramy polityki "zielonego ładu". W tej chwili premier Donald Tusk nie wypowiedział się w tej kwestii. Nawet minister Ciesielski nie zapowiedział, że przeciwstawi się takiej polityce. Nie podoba nam się to, bo przedstawiciele rządu rozmawiają ze związkami rolniczymi i samorządem rolniczym, ale nie zadeklarowano, że Polska sprzeciwi się "zielonemu ładowi". Nie podoba nam się import zboża z Ukrainy oraz jej wejście do UE. Akcesja ta zniszczy nasze rolnictwo, bo oni nie wejdą na takich zasadach, na jakich weszła Polska. Ogólnie sytuacja w naszym rolnictwie jest katastrofalna. Wprowadzono ekoschematy, za które dopłaty nie są wypłacane. Okazuje się, że dostaniemy ich o wiele mniej niż było to zapowiedziane, a mieliśmy mieć jedne z największych dopłat w UE – powiedziała Bogna Hupa.

Józef Nuckowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
22. luty 2024 03:22