2026 rok staje się dla tysięcy polskich gospodarstw rodzinnych kolejnym rokiem pracy poniżej kosztów produkcji. Rolnicy nie tracą dlatego, że produkują nieefektywnie, lecz dlatego, że ceny oferowane im za płody rolne, mleko i żywiec nie pokrywają nawet rzeczywistych kosztów wytworzenia.
- Najbardziej niepokojące jest to, że ministerstwo rolnictwa nie przedstawia żadnej spójnej strategii odbudowy opłacalności produkcji – zauważają w jednej z ostatnich interpelacji posłowie Anna Gembicka i Jarosław Sachajko, zarzucając resortowi rolnictwa, że nie publikuje regularnych kalkulacji pełnych kosztów wytwarzania podstawowych produktów rolnych, nie pokazuje przy tym, jaka część ceny płaconej przez konsumenta trafia do rolnika, nie przedstawia danych o marżach skupów, przetwórców i sieci handlowych i nie proponuje skutecznego systemu ubezpieczenia dochodów ani automatycznych rekompensat uruchamianych w przypadku spadku cen poniżej kosztów produkcji.
- Rolnicy otrzymują natomiast kolejne wymogi, kontrole, obowiązki ewidencyjne, normy środowiskowe i ograniczenia, bez zagwarantowania ekonomicznych warunków pozwalających je finansować. Coraz więcej gospodarstw rezygnuje z produkcji zwierzęcej, ogranicza nawożenie, wstrzymuje inwestycje, odkłada remonty i zakup maszyn. Coraz mniej młodych ludzi widzi sens przejęcia gospodarstwa, które wymaga wielomilionowych nakładów, całodobowej pracy oraz przejęcia całego ryzyka cenowego i pogodowego, a nie daje perspektywy uzyskania stabilnego dochodu – podkreślają też w interpelacji posłowie.
Jaka jest dziś pozycja rolnika w łańcuchu rolno-spożywczym?
W swoim wystąpieniu do MRiRW posłowie skupili się m.in. na kwestii podnoszonej w ostatnim czasie także przez Wielkopolską Izbę Rolniczą, tj. słabej i słabnącej pozycji rolnika w łańcuchu spożywczym, w wyniku której, coraz mniejsza część złotówki czy euro wydawanego przez konsumenta na żywność trafia do kieszeni rolnika. Zapytali resort rolnictwa wprost: jaka część ceny detalicznej pieczywa, mąki, wieprzowiny, drobiu, wołowiny, mleka i produktów mlecznych trafiała do producenta rolnego w latach 2022-2026, a jaka pozostawała w skupie, przetwórstwie i handlu?
Jak przyznaje w odpowiedzi wiceminister Małgorzata Gromadzka, udział producenta rolnego w cenie końcowej maleje wraz ze wzrostem stopnia przetworzenia produktu, wzrostem jego wartości dodanej oraz wydłużeniem łańcucha dostaw.
Wiceminister podaje, że w przypadku mleka spożywczego (zarówno świeżego, jak i UHT) udział rolnika w cenie płaconej przez końcowego konsumenta kształtował się w ostatnich latach na przeciętnym poziomie około 45-50%. W przypadku proszków mlecznych, masła, serów oraz galanterii mlecznej, tj. produktów przetworzonych, wartość dodana po stronie mleczarni jest w tych produktach wyższa niż przy sprzedaży mleka płynnego.
Jednocześnie udział producenta surowca mlecznego maleje do poziomu około 30-45% ceny detalicznej dla masła i serów oraz do około 20-35% ceny detalicznej dla jogurtów i deserów mlecznych, ponieważ wzrasta znaczenie kosztów technologicznych, a także kosztów opakowania, magazynowania i marketingu.
Jeszcze gorzej jest w przypadku żywca wieprzowego i zbóż
Jak informuje wiceminister Gromadzka, w przypadku wieprzowiny eksperci oceniają, że udział ceny skupu żywca wieprzowego w ostatecznej cenie detalicznej mięsa wynosi średnio od 30% do 45%.
W produktach przetworzonych takich jak mąka, chleb - cena - w której udział ma producent rolny, nie jest główną składową. Dla przykładu w cenie detalicznej chleba mieszanego udział ceny zbóż wynosi ok 11- 13%.
- Należy wziąć pod uwagę, że w produktach przetworzonych cena składa się również z nakładów poniesionych na koszty poza surowcowe (m.in. energia, woda, koszty pracy, koszty opakowania itd.) – zaznacza w odpowiedzi udzielonej posłom wiceminister Gromadzka.
Czeka nad stopniowa likwidacja polskich gospodarstw?
Ministerstwo regularnie informuje o miliardach złotych przekazywanych rolnikom przez ARiMR. Takie komunikaty tworzą wrażenie, że rolnictwo otrzymuje ogromne wsparcie, które powinno zapewniać producentom wysokie dochody – zauważają w interpelacji posłowie i dodają, że rolnicy nie potrzebują kolejnych komunikatów o miliardach złotych dopłat, które w praktyce są przeznaczane na pokrywanie strat. Potrzebują warunków, w których cena sprzedaży produktów pokrywa rzeczywiste koszty ich wytworzenia, wynagradza pracę rodziny rolniczej, pozwala odtwarzać majątek gospodarstwa i daje perspektywę jego przekazania następnemu pokoleniu.
- Obecna polityka prowadzi w przeciwnym kierunku: do pracy poniżej kosztów, zadłużenia, rezygnacji z produkcji i stopniowej likwidacji polskich gospodarstw rodzinnych.
Opr. A. Kozłowska
