Kontrakt był, odbioru nie ma. Rolnicy zostają z warzywami i bez pieniędzy
Do redakcji napływają sygnały od producentów warzyw z różnych regionów kraju, że firmy skupowe nie wywiązują się z zawartych umów. Mimo podpisanych kontraktów i wcześniejszych ustaleń, odbiór marchwi, ziemniaków czy selera jest wstrzymywany albo całkowicie odwoływany. Towar zostaje w polu lub magazynie i zaczyna się psuć, a rolnicy tracą płynność finansową.
Warzywa zostają na polu. Setki tysięcy złotych utopione
Na przykład w Wielkopolsce rolnik obsiał 5 ha marchwi przemysłowej. Plon był bardzo dobry – nawet 90–100 ton z hektara. Marchew została jednak zebrana tylko z części areału.
– Miałem podpisany kontrakt, jak co roku. Odbiorca sprawdzony. W końcu poinformowali mnie, że nie odbiorą marchwi, bo nie mają na nią klienta – relacjonuje.
Pozostałe 3,5 ha zostało w ziemi. W przypadku marchwi przemysłowej to szczególny problem – po zbiorze i ogławianiu nie nadaje się ona do przechowywania, więc rolnik musi mieć pewny odbiór.
300 tys. zł gnije na polu, a rolnik tonie w długach
Jeszcze trudniejsza sytuacja jest w gospodarstwie w woj. świętokrzyskim. Rolnik został z około 500 tonami warzyw – marchwi i selera.
– 500 ton leży, które jest do wyrzucenia praktycznie w tym momencie – mówi.
Towar nie został odebrany mimo umowy kontraktacyjnej. Straty są bardzo duże. Według rolnika w polu zostało ok. 300 tys. zł, a koszty produkcji przekroczyły 140 tys. zł. Brak sprzedaży oznacza problemy ze spłatą zobowiązań i przygotowaniem się do kolejnego sezonu.
Dodatkowym problemem jest utylizacja. Przy stawce ok. 300 zł za tonę, usunięcie 500 ton to wydatek rzędu 150 tys. zł.
Czy to naruszenie prawa?
W sprawie zapytaliśmy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jak wskazuje urząd, możliwa jest interwencja, ale pod pewnymi warunkami.
- W opisanej sprawie możliwa jest interwencja w przypadku wpłynięcia do Urzędu zawiadomień o podejrzeniu stosowania praktyk nieuczciwie wykorzystujących przewagę kontraktową - podkreśla UOKiK.
UOKiK przypomina, że zakazane są m.in.: „praktyki polegające na anulowaniu przez nabywcę zamówienia w terminie krótszym niż 30 dni przed przewidywanym terminem dostarczenia łatwo psujących się produktów rolnych lub spożywczych oraz jednostronnej zmianie przez nabywcę warunków umowy (…)”.
Potrzebne zgłoszenie od rolnika
Aby urząd mógł zająć się sprawą, konieczne jest formalne zawiadomienie.
- Zawiadomienie powinno zawierać informacje jaki podmiot stosuje praktykę, opis stanu faktycznego, wskazanie dlaczego praktyka może zostać uznana za nieuczciwą (…) oraz dane zawiadamiającego - tłumaczy nam UOKiK.
Jednocześnie UOKiK zapewnia, że dane zawiadamiającego oraz wszystkie informacje mogące go ujawnić podlegają ustawowej ochronie i nie zostają upublicznione na żadnym etapie postępowania.
Interwencje UOKiK tylko przy szerszym problemie
Urząd podkreśla też, że działa w interesie publicznym.
- Oznacza to, że sprawa musi dotyczyć pewnego modelu działania (…) i dotykać większej liczby poszkodowanych przedsiębiorców - zaznacza UOKiK.
W przypadku pojedynczych sporów rolnicy powinni dochodzić swoich praw w sądzie cywilnym.
- Dostawcy w sprawach indywidualnych powinni poszukiwać ochrony prawnej na drodze postępowania cywilnego - podkreśla urząd.
Były już decyzje UOKiK ws. skupów
UOKiK przypomina jednocześnie, że prowadzi działania na rynku skupu.
- UOKiK wydawał już w przeszłości decyzje stwierdzające nieuczciwe wykorzystanie przewagi kontraktowej (…) oraz nałożył kary (…) na spółkę Cefetra oraz Polish Agri. Obecnie prowadzone są postępowania względem spółek Bunge oraz Procam - czytamy w piśmie do nas przesłanym.
Rolnicy bez szybkiej pomocy. Czy to się zmieni?
Z relacji producentów wynika, że dziś największym problemem jest brak szybkich mechanizmów interwencji. Postępowania administracyjne i sądowe trwają miesiącami, a w tym czasie towar całkowicie się psuje. Mimo zawartych umów część gospodarstw zostaje bez przychodów i z długami.
Zapytaliśmy również ministerstwo rolnictwa, czy planowane są zmiany, które umożliwiłyby rolnikom szybsze dochodzenie swoich praw lub wprowadzenie skuteczniejszych narzędzi interwencji w takich sytuacjach.
Na odpowiedź resortu czekamy.
