Jak ocenia Rafał Strachota, dyrektor Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego, tegoroczna kampania buraczna jest bardzo zróżnicowana i dużo zależy od tego, ile wody otrzymały plantacje w kluczowych momentach wegetacji.
– Sytuacja jest dynamiczna, a pogoda miała bardzo duży wpływ na to, co przyjeżdża do cukrowni – mówi Strachota.
Plony buraków mocno zróżnicowane
Z relacji Strachoty wynika, że w tym roku średnie plony buraków powinny oscylować w granicach ok. 66 t/ha. Jak się okazuje, to wyraźnie mniej niż w 2025 r. kiedy średnia sięgnęła ok. 72 t/ha. Strachota zaznacza jednak, że 66 t/ha jest wartością zbliżoną do średniej wieloletniej, dlatego tegoroczna kampania pod względem plonów nie jest szczególnie wyjątkowa. Problem w tym, że średnia nie pokazuje ogromnego zróżnicowania pomiędzy plantacjami.
– Najgorsze plantacje oddają ok. 40 t/ha, a najlepsze od 80 do 90 t/ha – wskazuje dyrektor KZPBC.
Największe problemy występują tam, gdzie zabrakło wody. Dotyczy to przede wszystkim części południowej i południowo-wschodniej Polski, m.in. województwa lubelskiego. Paradoksalnie tam, gdzie plony są niższe, buraki mogą mieć natomiast bardzo dobrą zawartość cukru.
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w części Wielkopolski. Tam, gdzie opady trafiły w kluczowe momenty wegetacji, plantatorzy mogą liczyć na bardzo wysokie plony.
– Sytuacja dotycząca buraków jest taka, że kilka czy kilkanaście kilometrów dalej może być gorzej – podkreśla Strachota.
Polaryzacja lepsza niż przed rokiem
Okazuje się, że niższe plony częściowo rekompensuje wyższa zawartość cukru w korzeniach. W ubiegłym roku średnia polaryzacja wyniosła ok. 16 proc., a w tym sezonie plantatorzy i cukrownie spodziewają się średnio ok. 16,5 proc.
Zdaniem Strachoty poszczególne dostawy mocno jednak się różnią. Zdarzają się buraki z polaryzacją poniżej 15 proc., ale również takie, w których przekracza ona 19 proc. Pojedyncze dostawy miały nawet ponad 20 proc. Najwięcej dostaw oscyluje jednak obecnie wokół 17 proc. polaryzacji.
W ocenie eksperta na kondycję plantacji miały wpływ przede wszystkim warunki wodne. Susza obniżyła plony w części regionów, ale sytuację poprawiły lipcowe opady.
– Są rejony, że rzeczywiście mamy obniżkę plonów ze względu na niewystarczającą ilość wody w najważniejszym okresie wegetacyjnym, ale są też rejony, w których te plony rzeczywiście są i buraki wyglądają dosyć dobrze – mówi dyrektor KZPBC.
Chwościk zaatakował późno
W tym sezonie na plantacjach występuje również chwościk. Jak ocenia Strachota, presja choroby nie jest jednak szczególnie duża.
– Chwościk jest obecny na plantacjach, ale pojawił się stosunkowo późno – mówi i dodaje, że podobna sytuacja miała miejsce również w ubiegłym roku.
Produkcja cukru spadnie o ok. 400 tys. ton
Jak tłumaczy Strachota, niższe plony i mniejszy areał buraków mogą przełożyć się na produkcję cukru. W 2025 roku wyprodukowano w Polsce ok. 2,574 mln t cukru, a w tym roku wynik może być znacznie niższy i wynieść ok. 2,2 mln ton.
– Na spadek produkcji buraków miały wpływ przede wszystkim dwa czynniki. Po pierwsze był to spadek powierzchni zasiewów o 8 proc. W tym roku jest około 238 tys. ha, czyli 20 tys. mniej niż przed rokiem, a po drugie plony są niższe. Te 6 t/ha robi różnicę – tłumaczy Strachota, którego zdaniem mniejsza produkcja w Polsce wpisuje się w szerszą sytuację na europejskim rynku cukru.
Za buraki w 2027 roku rolnicy dostaną jeszcze mniej?
Dla plantatorów największym problemem nie są jednak wyłącznie tegoroczne plony, ponieważ coraz większe znaczenie mają warunki kontraktacji na kolejny sezon. W przypadku buraków zakontraktowanych na obecny sezon ceny oscylują w granicach 28–32 euro/t, w zależności od koncernu.
Na kolejny sezon proponowane stawki są już niższe. Mowa obecnie o ok. 25-27 euro/t. Strachota podkreśla, że rozmowy kontraktacyjne w większości firm zostały zakończone. Nadal trwają natomiast w Krajowej Grupie Spożywczej, która zaproponowała plantatorom 26 euro/t. To poziom, który coraz częściej powoduje pytanie, czy uprawa buraków nadal będzie się rolnikom opłacała.
– Cena 26 euro/t zaproponowana przez KGS jest w mojej ocenie skandalicznie niska. Rolnicy umieją liczyć. Jeśli nie będzie się im opłacało, to zmniejszą kontraktację – zaznacza Strachota.
Jak dodaje, już pojawiają się głosy plantatorów, którzy przy obecnych propozycjach cenowych poważnie zastanawiają się, czy w przyszłym sezonie w ogóle siać buraki cukrowe.
Jest szansa na wzrost cen cukru?
Zdaniem Strachoty sytuacja na rynku cukru może jednak w kolejnych miesiącach zacząć działać na korzyść plantatorów. Jak twierdzi, rynek powoli się poprawia, a jednym z najważniejszych czynników może być niższa produkcja cukru w Europie. Szczególnie trudna sytuacja ma być we Francji i Niemczech. Jeżeli prognozy się potwierdzą, europejska produkcja może być niższa nawet o około 3-4 mln ton w porównaniu z poprzednim rokiem. Z kolei jeżeli produkcja wewnętrzna nie wystarczy do pokrycia unijnego zapotrzebowania, konieczny będzie większy import.
– Mamy ok. 1,5 mln t cukru, który może wjechać do UE bezcłowo. Część cukru może wjechać po obniżonej stawce celnej, ale pozostały cukier jest obłożony wysokimi stawkami celnymi, to jest ponad 400 euro w przypadku cukru białego – wyjaśnia Strachota.
Jego zdaniem może to oznaczać wzrost cen cukru w Europie w perspektywie kilkunastu miesięcy. Obecnie na rynku wciąż znajdują się stosunkowo duże zapasy cukru z poprzedniej kampanii. Jednak, jak wskazuje dyrektor KZPBC, za około rok sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.
640 euro za tonę cukru oznaczałoby 40 euro za tonę buraków
Jak tłumaczy Strachota, plantatorzy mają jeszcze jeden mechanizm, który może poprawić ich przychody. W wielu umowach funkcjonuje zapis dotyczący podziału nadwyżki. Mechanizm ten zakłada, że po przekroczeniu określonego poziomu ceny cukru dodatkowa wartość jest dzielona pomiędzy plantatorów i cukrownie.
– Na przykład, jeśli cena cukru osiągnęłaby poziom 640 euro/t, to wtedy buraki kosztowałyby ok. 40 euro/t. Wówczas poprawa dla rolników byłaby już zauważalna – wylicza Strachota.
Na razie trudno jednak przewidzieć, jak wysoko mogą pójść ceny cukru ponieważ rynek pozostaje zależny nie tylko od sytuacji w Europie, ale również od światowej produkcji.
Brazylia, Indie i Tajlandia mogą zmienić sytuację na światowym rynku
Z relacji Strachoty wynika, że ważne sygnały płyną również od największych producentów cukru na świecie. W Brazylii pojawiają się problemy ze zbiorami trzciny cukrowej, a dodatkowo część producentów kieruje więcej surowca na produkcję etanolu zamiast cukru, co może ograniczyć ilość cukru trafiającego na światowy rynek. Jak dodaje, niepokojąca jest również sytuacja w Indiach, gdzie występowały problemy z suszą, co może przełożyć się na mniejsze nasadzenia trzciny, a w konsekwencji na niższą produkcję w kolejnych miesiącach. Z kolei w Tajlandii plantatorzy coraz częściej wybierają maniok. ponieważ przy obecnych cenach jego uprawa jest dla nich bardziej opłacalna niż produkcja trzciny cukrowej. Zdaniem Strachoty, jeżeli te czynniki ograniczą światową podaż cukru, może to w dalszej perspektywie przełożyć się również na europejski rynek.
Ukraina nadal budzi obawy
Plantatorzy obserwują również sytuację związaną z importem cukru z Ukrainy. Obecny limit importowy na poziomie 100 tys. ton, zdaniem Strachoty, zdecydowanie uspokoił sytuację. Problemem pozostają jednak naciski na zwiększenie tego limitu przez Ukrainę, ale na razie nie ma w tej sprawie ostatecznej decyzji.
Czy historia znów się powtórzy?
Rynek cukru już pokazał plantatorom, jak szybko może zmienić się sytuacja. Strachota przypomina, że w 2022 roku ceny buraków spadły do nieco ponad 20 euro/t, co wywołało protesty plantatorów. Później sytuacja diametralnie się zmieniła, ceny cukru mocno wzrosły, a ceny buraków sięgnęły nawet ponad 50 euro/t. Taka sytuacja utrzymywała się przez 2-3 lata, a dziś rynek ponownie znalazł się w dołku.
– Logika podpowiada, że nastąpią pozytywne zmiany, ale trzeba mieć na uwadze, że ta logika czasami zawodzi – podsumowuje Strachota.
Dla plantatorów najbliższe miesiące będą więc kluczowe. Z jednej strony niższa europejska produkcja cukru może stworzyć przestrzeń do odbicia cen. Z drugiej – już teraz trzeba zdecydować, czy przy stawkach rzędu 25-27 euro/t warto w przyszłym roku ponownie obsiać pole burakami.
Zobacz też, co o tegorocznej kampanii buraczanej mówi prezes Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego Krzysztof Nykiel:
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
